Namiętności i wycinanki. O „Szelmostwach niegrzecznej dziewczynki” Mario Vargasa Llosy


Mój wpis na temat tej pozycji należy rozpocząć słowami: przeczytałam cholernie dobrą książkę.
Jest to pierwsza książka Llosy, którą czytałam i myślę, że w najbliższej przyszłości sięgnę po następne jego dzieła. Bez dwóch zdań. A ma sporo do nadrobienia!

Dlaczego do tej pory nic z jego twórczości nie dane było mi przeczytać?! No to chyba wstyd się przyznać…no, ale było to tak… Miałam okres „burzy i naporów” – gdzieś tak w drugiej, trzeciej klasie liceum – zaczytywałam się w Dostojewskim, przeżywałam rozczarowanie życiem wraz z bohaterem „Buszującego w zbożu”, wycinałam (tak, wycinałam nożyczkami!) fragmenty „Gry w klasy” – przyklejając je potem na ścianach pokoju, ale przede wszystkim zakochana byłam w Marguezie. Och Marguez! Słodki, szaleńczy Marguez. W tym jakże „czarnym” okresie mojego życia przeczytałam większość jego książek! Książek, które poruszyły mój umysł i moje serce. Nie wiedząc, że Gabriel Garcia podbij również serce wybranki Mario Vargasa. A dlaczego odrzuciłam Llose? – Wydał mi się niegodny swego pobratymca, jego mierną podróbką – jednym słowem: niegodny mojej czytelniczej uwagi. No taki, nieuzasadniony osąd to może wydać tylko „nastoletnia panna”. Lecz myślę, że pisarze wybaczą mi bez problemu, tą jakże niegodziwą pomyłkę, gdyż siłą napędową mego, ówczesnego postępowania była namiętność. A co jak co, ale akurat o namiętności to oni wiedzą dużo, oj dużo!

A same „Szelmostwa…” to historia szaleńczo zakochanego „grzecznego chłopczyka” Ricardo w „niegrzecznej dziewczynce” o wielu wcieleniach/imionach. To historia namiętności, potem miłości tak ogromnej, że aż niemożliwej. Pochłaniającej istnienie, nieszczęśnika Ricardo, którego miłość: upokorzyła, spaliła, przetrawiła, wyrzygała, ale też – ukoiła, przytuliła, dawała nadzieje, utrzymywała przy życiu, nadawała sens istnieniu. Tytułowa „niegrzeczna dziewczynka” – to synonim miłości grzesznej i bezdusznej, to ucieleśnienie kobiety egoistycznej, samolubnej, ale przede wszystkim  nieszczęśliwej, która nie potrafi docenić odrobiny szczęścia, które otrzymała w osobie „wiernego jak pies” – Ricardo. Historia przedziwna, która swój początek na ulicach Peru, toczy się następnie w scenerii powojennej Europy, która staję się mimowolnym świadkiem kolejnych rozczarowań naszego męskiego bohatera. Książka Llosy to naprawdę bardzo dobrze napisana rzecz, którą cenię przede wszystkim za kreacje głównych bohaterów i sposób w jaki została opisana miłość. Bo o miłości tak przekonująco i prawdziwie potrafią pisać tylko pisarze południowoamerykańscy i basta. Polecam, polecam, a jakże polecam!


Moja ocena: 5/6

1.      P.S. Szkoła, szkoła rozpoczęłam się szkoła! YEAH! JAK JA LUBIĘ MOJĄ PRACĘ! Znajomi mówią, że to nienormalny objaw i jeśli tak jest to chyba jestem 1:1000000 – ale co tam :D Od poniedziałku do pracy! :D
2.      P.S. Już teraz nie wycinam świetnych cytatów z książek, nie zaginam też rogów – jak to robiłam do niedawna – zakupiłam wczoraj małe karteczki. Tak na zakończenie -usprawiedliwienie.

Komentarze

  1. Ricardo to moim zdaniem jeden z najbardziej irytujących bohaterów literackich, ale samą powieść wspominam świetnie. Co roku trzymam kciuki za Nobla Llosy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lirael - teraz ja również :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze się cieszę bardzo, kiedy kolejne osoby wpadają w szpony Vargasa Llosy, jest to jeden z moich ulubionych pisarzy. :)
    Natomiast Marqueza nie znoszę, jestem uprzedzona i w ogóle, aczkolwiek nie uważam, że pisze źle - po prostu nie mój styl.

    Co do pracy, to bardzo dobrze, że aż tak cieszy Cię powrót do niej :) Zapewne niewielki procent pracujących może tak stwierdzić.

    OdpowiedzUsuń
  4. I ja zamierzam niebawem po nią sięgnąć - mam na półce i czeka grzecznie na swoją kolej.

    Ja rogów nigdy nie zaginam i zawsze ten nawyk irytuje mnie w mojej mamie, która traktuje tak wszystkie książki. A już wycinanie to jakiś kosmiczny pomysł :D Ale ja też burzliwie przeżywałam pewne lata, więc doskonale rozumiem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lirito - chyba faktycznie mozna śmiało stwierdzić, że wpadłam w jego szpony :D Uffff...a z pracą...byle do poniedziałku...:D

    Futbolowo - polecam, gorąco polecam "Szelmostwa..". A z tym wycinaniem to do tej pory jeszcze troszkę mi wstyd :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak to wycinałaś fragmenty książki? Ledwo w to wierzę! A co w sytuacji, jeśli były 2 ciekawe cytaty, na tej samej kartce, na odwrotnych stronach? ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Lilithin - jeśli dobrze pamiętam to moje wydanie "Gry w klasy" było wydrukowane jednostronnie - co zasadniczo ułatwiało sprawę ;P A teraz naprawdę, szczerze się kajam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. "Szaleństwa niegrzecznej dziewczynki" to jedna jedyna książka Vargasa Llosy, która naprawdę mi się nie podobała, a przeczytałam prawie wszystkie. Uwielbiam jego wcześniejsze rzeczy - "Zielony dom" i "Rozmowę w Katedrze", a z nowszych "Raj tuż za rogiem".

    OdpowiedzUsuń
  9. W temacie Vargasa Llyosy nie mam nic do dodania, ale pęd do szkoły jest zadziwiający. To musi być syndrom młodości nauczycielskiej (bibliotekarskiej?). U mnie pogodna radość, stonowana.
    Pozdrawiam
    ren

    OdpowiedzUsuń
  10. Fabulitas - widzę, więć że koniecznie muszę siegnąć po następne jego książki. Wtedy będę faktycznie miała większą mozliwość oceny. Ale jak na razie dla mnie "Szelmostwa..." mistrzostwo :)

    Ren - mój pęd do pracy...hmmm...szukając przyczyn mogę jedno stwierdzić na pewno: jestem pracocholikiem. Psychicznie czuję się lepiej, gdy w szale kolejnych zadań nie mogę złapać tchu...Dlatego postanowiła oprócz normalnego etatu nauczać dodatkowo jeszcze informatyki. No cóż chyba ten typ tak ma :D Cieszę się, że u ciebie proces powrotu do pracy odbywa się tak spokojnie... a ja aż nózką drapie...ehhhh.Cóż począć!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ojejej... Zdecydowanie nie w moim guście :(

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Oby Ci się dobrze pracowało w tym roku szkolnym:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Barbaro Silver - a jednakowoż polecam :D
    Nutto - dziękuję :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Bardzo proszę o jawne wypowiedzi. Nie publikuję komentarzy anonimowych.