Polska proza ma się dobrze! O „Willi” Magdaleny Zimniak




„Willa” to niebagatelna proza, która uwodzi i porusza. Książka Zimniak to opowieść o zniewoleniu. Zniewoleniu, które nie tylko zdaje się być zjawiskiem dziedzicznym, nie podlegającym określonym regułom, wytycznym, nie mającym względu na żadne czynniki zewnętrzne – wewnętrzne. Zniewoleniu, które w ostatecznym rozrachunku okazuje się być pokłosiem miłości (?!).

„Willa” to historia dwóch kobiet - Ewy i Marzeny. Pierwsza na skutek wydarzeń roku 1968 zmuszona jest zrezygnować z miłości swojego życia i poślubić niekochanego, wysoko postawionego dygnitarza partyjnego. Druga, wydaje się żyć w sielskim związku, pozbawionego jakichkolwiek troski i kłopotów. Ślub z ukochanym Arturem – cenionym historykiem literatury francuskiej i sławnym pisarzem, zdaje się być dla Marzeny spełnieniem marzeń – marzeń, które szybko przeistacza się w koszmar bitej i pogardzanej kobiety. Los bohaterek krzyżuje się w momencie, gdy Artur i Marzena kupują przepiękną stary dom. Dom ten, który jak się później okaże, należał niegdyś do Ewy.

Akcja powieści to zderzenie dwóch czasów: rok 1968 - historia Ewy oraz wydarzeń współczesnych – historia drugiej bohaterki – Marzeny. Dwie odmienne rzeczywistości, które przeplatają się w fabule tekstu, ukazują czytelnikowi równolegle losy kobiet. Kobiet, które połączone więzami krwi, próbują walczyć o wolność i niezależność. Świadkiem wszelkich wydarzeń jest właśnie tytułowa willa, która sanowi niewątpliwie spoiwo losów – matki i córki.

Książkę Zimniak nie można szufladkować w pojęciu – „proza kobieca”, które na naszym rodzimym rynku księgarskim ma niestety wymiar pejoratywny (tak, tak – kobieca, czyli coś na pograniczu książek Fielding i Grocholi), lecz należy spojrzeć na tekst autorki jako opowieść (może trafniej przypowieść) o zniewoleniu, ale też sile kobiet. Zwraca też uwagę precyzja z jaką Zimniak porusza się w przestrzeni międzygatunkowej. „Willa” to połączenie bardzo dobrze, precyzyjnie  napisanej powieści oraz niezwykle wciągającej i pochłaniającej bez reszty fabuły. Publikacja autorki to naprawdę kawał dobrej, polskiej literatury. Dlatego:

Moja ocena: 5/6.

Komentarze

  1. Masz rację - pod hasło 'proza kobieca' z reguły błędnie wciąga się tylko kiepskiej jakości czytadła dla przeciętnego odbiorcy. A przecież mamy w Polsce wiele naprawdę dobrych autorek, na które warto zwracać uwagę...

    Do opisywanej przez Ciebie książki miałabym pewne uprzedzenia, związane z bolesną dla mnie tematyką, ale i tak jestem pewna, że któregoś dnia spróbuję się z nią zmierzyć...

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmi interesująco, ale, hm, czy ja wiem, takich książek z pokoleniami kobiet i kobiecymi losami, książek właśnie nie z "prozy kobiecej" jest ostatnio coś dużo. A może to ja na takie trafiam?

    OdpowiedzUsuń
  3. Na tę autorkę zwróciłam uwagę czytając zbiór opowiadań erotycznych i jakież było moje zaskoczenie, gdy pani Magdalena zaproponowała mi wysyłkę swej powieści. A potem było przyjemne utwierdzanie się, że debiut powieściowy jest wart uwagi. Temat bolesny,lecz prawdziwy. Za czterema ścianami dzieją się różne dramaty,które nie zawsze dobrze się kończą.
    Teraz czekam aż napisze kolejną książkę.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo jestem ciekawa tej powieści. Jeśli to taka opowieść o trudnych losach tych kobiet - jak opisujesz, to chętnie ją przeczytam. I cieszę się, że z Grocholą niewiele ma wspólnego.

    OdpowiedzUsuń
  5. hmmmm brzmi bardzo zachęcająco :) Lubie takie historie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Futbolowa
    – myślę, że jeszcze długo trzeba będzie walczyć z tym głupim stereotypem: proza kobieca – proza trywialna. Lecz na szczęście mamy takie autorki jak chociażby Bator, Plebanek, czy Zimniak, które swoim niezwykłym pisarstwem obalają ten jakże nędzny mit :) Książkę polecam, spróbuj. Może pomóc :)

    Fabulitas
    – masz rację. Dużo jest takich pozycji, które uciekają przed etykietką „proza kobieca” idealnie się w ten kontekst wpisują. Lecz tym razem zapewniam: jest dobrze, a nawet bardzo dobrze :) P.S. mam nadzieje, że tym razem znajdziemy wspólny punkt, który nie dany nam był podczas lektury „Zapach cedru” :)

    Nutta
    - również miałam przyjemność być poproszona przez autorkę o recenzję książki. Co ciekawe, swoją prośbę argumentowała następująco: „niedawno trafiłam na Pani literacki blog. Recenzje wydały mi się interesujące, rzetelne i szczere (…).Zdaję sobie sprawę, że nie musi być pozytywna:)”. Ostatnie zdanie mnie urzekło, więc bez zastanowienia, przyjęłam propozycję :) Również niecierpliwością czekam na kolejne książki :)


    Beatrix73
    - polecam, serdecznie i z całego serca polecam bo to rzecz godna uwagi :)

    Tajemnica33
    - książka jest naprawdę dobra. Zachwyca formą i niezwykle wartką fabułą. Myślę, że Ci się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Bardzo proszę o jawne wypowiedzi. Nie publikuję komentarzy anonimowych.