Reportaż rewizjonistyczny. No i trochę o czytelnictwie polskim (albo o jego braku)



  „Uśmiech Pol Pota” Peter Fröberg Idling

Napisać obiektywny, nie osadzony w żadnym kontekście (wychowania, układów politycznych etc.) reportaż, stanowiący uniwersalny i rzetelny przekaz –niespełnione marzenie każdego reportera. Napisać tekst ocierający się chociażby o wyżej wymienione cechy – już lepiej. Cel bardziej realistycznie. Koszmar dziennikarza – być przyłapanym na kłamstwie, nieudolności trafnej oceny informacji – najgorsza z możliwych opcji. Zapraszam zatem do lektury „Uśmiech Pol Pota”.


Jest rok 1975. Władze w Kambodży przejmują Czerwoni Khmerzy. Europa jest zachwycona. Lewicujące środowiska Europy Zachodniej widzą w tym niewielkim kraju ucieleśnienie wszelkich idei równości i wolności. Komunizm jest możliwy – krzyczą nagłówki gazeta. Rewolucja przynosi oczekujące efekty - tak uważa, myśli cały demokratyczny świat. Również intelektualne środowiska szwedzkie podzielają entuzjazm – nowego, wspaniałego państwa. Bez wypaczeń i błędów Związku Radzieckiego. Wszystko wydaje się możliwe. Pieniądze lewicowych działaczy kraju Astrid Lindgren płyną do kraju Czerwonych Khmerów szerokim strumieniem. Współpraca zacieśnia się. W jej ramach, grupa przedstawicieli ze Szwecji ma odwiedzić azjatycki kraj. Gościa są zachwyceni.  Demokratyczną Kampucza jawi im się jako swoisty raj na ziemi. Po wizycie piszą, że możliwe jest wprowadzenie idei lewicowych w życie, bowiem w kraju Pol Pota ludziom żyje się dobrze  i godnie…30 lat później Peter Fröberg Idling ponownie odwiedza Kambodże. I próbuje zrozumieć dlaczego, nikt do cholery nie zauważył, że w tym państwie masowo zabija się ludzi a głodowa śmierć nie jest niczym szczególnym?!


Rewizjonizm autora książki nie wystawia dobrego świadectwa szwedzkim uczestnikom wyprawy z roku 1978. Odsłania mechanizmy bezrefleksyjnej obserwacji i wiary w obłudny sztafaż komunistycznego Dremland’u. Tekst Szweda to sprawnie napisany reportaż. Pozornie urwane fragmenty narracji tworzą spójną całość, która układa się w „prawdziwą” wizję Kambodży. Kambodży biednej i poranionej, która próbuje odrodzić się ze spustoszeń nie tylko reżimu Czerwonych Khmerów, ale również wcześniejszych, masowych nalotów amerykańskich. I tu warto się zatrzymać, aby przypomnieć: „W sumie zrzucono (Armia U.S.A) na Kambodże 2 756 941 ton bomb(…) Nixon uzasadniając naloty mówił: Bombarduje się dla pokoju (…)”. Sekretarz stanu Henry Kissinger, który wraz z Nixonem podejmował decyzje o bombardowaniach w 1973 otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla”.[1]

Peter Fröberg Idling w precyzyjny, skrupulatny i „nie nachalny” sposób bezlitośnie rozprawia się z zaślepieniem Szwedzkiej delegacji. Książka Szweda to wyczerpujące studium obłudy i zaślepienia, ale również  próby zrozumienia mechanizmów, które potrafią zmienić zwykłego człowieka jakim był Solath Sar w tyrana pokroju Pol Pota.

 „Uśmiech Pol Pota” to ważny i poruszający tekst, warty lektury.

***

Ostatnio wiele się mówi o wynikach badań Biblioteki Narodowej w sprawie polskiego czytelnictwa. Zabiorę głos i ja. A raczej Krzysztof Varga, bowiem wydaje się, że jego felieton ""Polska mistrzem Polski" z „Dużego Formatu” udziela cząstkowej odpowiedzi na pytanie "Dlaczego Polacy nie czytają?".  Pozwalam sobie przytoczyć duży fragment tekstu, bo jest naprawdę świetny. Zatem:


„Ofensywa Polski Grillującej jest coraz bardziej widoczna, natarcie idzie na różnych frontach, dopiero co opublikowane badania Biblioteki Narodowej dowodzą, że kolejny przyczółek został zdobyty, Polska Grillująca pokonała właśnie w olśniewającym stylu Polskę Czytającą. Otóż z badań Biblioteki Narodowej wynika, że kontaktu z żadną książką nie miało w ciągu ostatniego roku 56 procent Polaków. Trudno jednak mieć kontakt z książką, jak się człowiek miota między grillem a serialem, a i przecież gdzieś trzeba zarabiać na brykiety na podpałkę i bilety na komedie, zaczynam wreszcie rozumieć, dlaczego dialogi w polskich filmach sprowadzają się do równoważników zdań, otóż dłuższa wypowiedź na ekranie byłaby nie do zrozumienia dla 56 procent kinomanów, pojąłem też, dlaczego, mimo fatalnego dźwięku w polskich filmach, żaden dystrybutor nie zdecydował się na wprowadzenie polskich napisów na polskich filmach, lepiej już wszak nie zrozumieć bulgotania z ekranu, niż wymęczyć się, czytając napisy. Zresztą te 56 procent nieczytających literalnie żadnych książek to naprawdę nic takiego, dużo lepsze jest to, że ponad połowa Polaków nie przyswoiła sobie ostatnio żadnego tekstu dłuższego niż trzy kartki, w tym nawet gazetowego artykułu. Jak widać, tradycja trzyma się mocno, nauczyli się w młodości na katechezie, że jest Trójca Święta, tej trójcy się kurczowo trzymają, trzy strony tekstu to jest maksimum, co mogą przyjąć, cztery strony to już byłaby herezja. Nic więc dziwnego, że filmowcy starają się, aby w ich komediach lista dialogowa także nie przekraczała świętej liczby trzy, różne onomatopeje wypływające z ust aktorów zamiast dialogów mają tę przewagę, że zajmują mniej miejsca niż zdania z podmiotami i orzeczeniami.

Podobno Czesi i Francuzi to najbardziej zlaicyzowane narody w Europie. Biblioteka Narodowa podaje, że czytelnictwo we Francji wynosi 70 procent, a w Czechach 80 procent. Sprawa do przemyślenia między niedzielną mszą a wieczornym grillem”.[2]

***

Hmmm…! Warto rzecz przemyśleć.


[1] P. Fröberg Idling, Uśmiech Pol Pota, Wołowiec 2010, s. 78-101.

Komentarze

  1. Genialny ten artykuł! Trafia idealnie w sedno problemu. Polska Grillująca... dobre. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Vampire_Slayer -
    prawda, że świetne?! :) Serdeczności na niedziele!

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam takie książki, dobrze, że o niej napisałaś, bo nie miałam pojęcia, że w ogóle istnieje ;( a przegapiłabym wartościowe dzieło :(
    Dziękuję zatem! :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozejrzę się za tą książką. Zaintrygowała mnie.

    Ja bym aż tak bardzo się nie przywiązywała do wyników, które uzyskała BN, bo przepytali nieznacznie ponad 2000 osób. Jak dla mnie - mało wiarygodne i średnio mi się wierzyć chce, że rzeczywiście tak jest. Jasne, że niektórzy w ogóle nie czytają. Zadanie dla nas wszystkich: popularyzować czytanie literatury xD I optymistycznie, optymistycznie - mimo wszystko xD

    Pozdrawiam serdecznie!^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj.W Uśmiechu Pol Pota podobał mi się bardzo nietypowy jak na reportaż subiektywizm autora, przyznawanie się do własnych uczuć, wrażliwości, do mówienia ze swojego punktu widzenia.

    Co do artykułu, to ciekawe napisane, że Polska grillująca wygrywa z czytającą, niezły podział. Jednak zwalanie tego na religię uważam za nieuzasadnione. Nie widzę związku. Mnie się to raczej kojarzy z powolnym upadkiem naszego systemu edukacji, który w pogoni za uczniem obniżył poziom, teraz już do 30% na pseudomaturze.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pandorcia -
    :) bardzo się cieszę. Książkę polecam bo jest rewelacyjna! Serdeczności na ostatnie chwilę weekendu:)

    Owarinaiyume -
    Książkę polecam - warta uwagi i lektury.
    Masz racje, należy być optymistycznym. Ja też nie do końca dowierzam wynikom. Patrząc na moich uczniów, myślę, że czytelnictwo ma się dobrze :)
    Chociaż z drugiej strony - może my obracamy się w specyficznym-czytającym środowisku, więc trudno nam sobie wyobrazić, że wynik BN może faktycznie jest prawdziwy? Trudna sprawa, ale działać trzeba :)
    Serdeczności na końcóweczkę weekendu :)

    Kornwalia -
    zgadzam się z Tobą, subiektywizm pisarza jest swoistym, strasznie intrygującym(szczególnie w tego typu literaturze) novum.

    Zgadzam się również, że gdzieś szkolnictwo nawala. 30 procent na egzaminie dojrzałości to żart. Aczkolwiek bardziej rozumiem wypowiedź Vargi w kontekście dominacji swoistej mentalności kulturowo-katolickiej niż samej wiary.

    Serdeczności na ostatnie momenty weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Skoro w innych krajach czytelnictwo ma się dobrze, to trzeba poznać, dlaczego. Niestety, u nas mało kogo to obchodzi. Myślę, że część winy tkwi w radosnym przekazywaniu szczątkowych badań, a więc usprawiedliwianiu nieczytających. "My jesteśmy tacy jak większość." Niestety, sięga to już szkół podstawowych - tak mówią nauczyciele,którzy mają całe klasy negujące
    potrzebę czytania.
    Pozdrawiam jednak optymistycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nutta -
    też uważam, że należy przyjżeć się sprawie bliżej. Varga dość profokacyjnie piszę o katolicyzmie, ale problem jest zasadniczo bardziej złozony. Gdzieś, ooś szwankuje - myślę, że edukacja, mentalność, promocja określonych tytułów!
    Zatem optymistycznie ku Czytelnictwu i Wiośnie. Serdeczności w jej pierwszy dzień!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ta książka długo czekała w mojej przechowalni:-) w końcu doczekała się rabatów i została zakupiona:-) nie wiem tylko, kiedy przeczytam, bo półka z zaległościami wygląda jak dziura do której wpadła Alicja. Nie ma końca:-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dea -
    O! U mnie z książkami podobnie, przybywa, przybywa a czasu ubywa :) O ironio! Ale czasmi warto coś pominąć z kolejki, bo potrafią trafić się perełki. A "Uśmiech..." taką perełką jest.
    Polecam gorąco.
    Serdeczności i dużo ciepła na wiosne:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam tę książkę na półce, Kambodża bardzo mnie interesuje i marzę, żeby tam pojechać, a tymczasem mogę jedynie próbować zrozumieć jej przerażającą historię z ostatnich pięćdziesięciu lat. Cieszę się, że piszesz, iż "Uśmiech Pol Pota" jest dobrą pozycją.

    OdpowiedzUsuń
  12. Chichiro -
    serdecznie Ci ją polecam. Istotny i dobrze napisany tekst. Naprawdę warty uwagi.
    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
  13. "Uśmiech Pol Pota" czytałam, zgadzam się w zupełności, że jest to dobry reportaż, nawet jeżeli bardzo mało wie się o Kambodży, nie wpędza czytelnika w kołtun niewiedzy, klarownie i dobitnie napisana rzecz.
    Co do kwestii politycznych, to już inna kwestia, zależy jak się każdy zapatruje na kwestię Kambodży i tego, co w jej historii najbardziej przeraża - niemożliwej niewiedzy, odsuwanej prawdy, bycia głuchym i ślepym. Ale polityka to zawsze kwestia dyskusyjna, natomiast "Uśmiech Pol Pota" tak czy siak jest naprawdę wart przeczytania.

    I co do tekstu Vargi, padłam ze śmiechu. A potem z przerażenia, bo jak to 56%!! W sumie to interesujące, gdzie są Ci "nieczytający" Polacy, skoro wszyscy, których ja znam czytają naprawdę więcej, niż jedną książkę rocznie. Chociaż nie, może to moi znajomi czytają, w sumie nie każdy się spowiada ze swoich czytelniczych dokonań...
    Nie wiem, nie czytać to jak nie myć zębów - niepojęte.

    OdpowiedzUsuń
  14. Podobnie ślepi byli intelektualiści Zachodu, gloryfikując rządy i państwo Stalina (chociaż, kto chciał wówczas wiedzieć o jego zbrodniach, to już wiedział).
    Tak więc, to nie chodzi o brak wiedzy, intelektu, zdolności myślenia czy nawet wyobraźni... a o brak serca - zwykłej humanistycznej wrażliwości na los drugiego człowieka, miażdżonego Historią, Ideologią, Polityką.

    OdpowiedzUsuń
  15. Liritio -
    tekst jest niebagatelny i ważny. Naświetla juz zapomniana tragedię o której należy pamiętać.

    Dla mnie również wyniki ankiety były porażające - przecież prawie każdy, którego znam czyta. A tu te nieszczęśliwe 56 procent! Też nie rozumiem nie-czytania! :) Dla mnie fundamentalna sprawa, jak mycie zębów lub oddychanie...Serdeczności wiosenne :)

    Logos Amicus -
    zgadzam się bez dwóch zdań. Związek Radziecki to kolejny kraj, według myślicieli Zachodu, gdzie zadowolenie i szczęście mieszkańców było sprawą pewną. I również organizowano fasadowe wycieczki jak do Kambodży.
    Intelekt sprawa podstawowa jeśli chodzi o działania serca, sumienia. Chodzi tylko o jego właściwe użycie.
    Serdeczności wiosenne :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Witam serdecznie!
    Kilka słów na temat artykułu: Temat jest ważny, poważny, smutny i generalnie taki, że trzeba go poruszać i trzeba-coś-z-tym-zrobić. Tylko forma... Pan Varga popadł w drażniącą manierę i popełnił kilka logicznych błędów przyjmując fałszywe przesłanki. Ja mam pięknego grilla. Sam go wymurowałem z czerwonej cegły. Czasem siadam sobie obok niego na patio i czekam, aż mi się tam upiecze coś pysznego. Piję przy tym piwko i... czytam książkę. I absolutnie mi się jedno z drugim nie kłóci.
    Jestem też osobnikiem lubiącym seriale. Mam kilka tytułów, które uważam za godne uwagi. Oglądam 'Doktora House'a' i... szukam nawiązań do Conan Doyla. Można to zrobić.
    Choć do kościoła nie chodzę, to przesłankę brzmiącą: 'ludzie chodzący do kościoła nie czytają tekstów dłuższych niż trzystronicowe', którą zakłada pan Varga, również uważam za fałszywą - na podstawie własnych doświadczeń.
    Problem z nieczytaniem leży gdzie indziej, a podejście autora artykułu absolutnie nie pomaga w jego odkryciu, przeanalizowaniu i znalezieniu na niego recepty.

    OdpowiedzUsuń
  17. Desperate Househusband -
    ciekawe co piszesz, bo bardzo podobnie zareagował na ten artykuł mój własny mąż. Powiedział, że Varga w tym artykule brzmi jakby miał "focha" na czytelników, że nie czytają jego książek, a nie książek w ogóle i takie uogólnienie jest krzywdzące.
    Ja uważam, że to nie kwestia błędnych logicznych przesłanek - bo chyba taka semantyka byłaby w tym przypadku nadużyciem, ale własny punkt widzenia Vargi, który właśnie w ten sposób widzi polskiego czytelnika.
    Potraktowałam ten tekst jako jeden z wielu głosów odnośnie wyników badań BN. Uważam, że Varga nakreślił pewne zjawisko, ogólną tendencję. Chociaż z drugiej strony trudno się nie zgodzić, że wszystkie uogólnienia są krzywdzące i mogą kogoś dotknąć.
    Też mam pięknego grilla i już nie mogę się doczekać się sezonu...Skwierczące kiełbaski i piwko z przyjaciółmi w letni sobotni wieczór - rewelacja :)
    Serdeczności na jeszcze, niestety zimny weekend :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Czuję się zaintrygowana;)))) na pewno się rozejrzę!:)


    re: konkursy jeszcze będą, spokojnie:))
    A na bieżąco informuję o nich na fanpage`u, gdybyś była zainteresowana:)
    http://www.facebook.com/pages/Ksi%C4%85%C5%BCka-przyjacielem/112750372135938

    OdpowiedzUsuń
  19. Scathach -
    :) książka świetna.
    A co do konkursu to już dodałam stronkę do mojego profilu na fb, wiec tym razem już nic mi nie umknie :)
    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
  20. To jest dobre słowo - foch. Tak właśnie brzmi tekst Vargi. I wiem, że nie chodzi tu o logiczne analizy, ale gdyby się w nie pobawić, to tak by wyszło: grillujący - nie czytają, chodzący do kościoła - nie czytają... Wiem, że 'Polska Grillująca' to metafora. Po prostu z mojego punktu widzenia prymitywna. Ze stereotypów można sobie czasem pożartować, ale zaprzęgać je do 'poważnej publicystyki' (zakładam, że Varga chce być traktowany poważnie, gdy się wypowiada na poważne tematy) nie robi dobrego wrażenia i nie przynosi dobrych efektów. Ot, tyle.

    OdpowiedzUsuń
  21. Desperate Househusband -
    nie, nie poważna publicystyka - raczej luźna i nieskrępowana forma eseju.
    "Ale słowo się rzekło - kobyłka u płatu" - w tekście Vargi jest jakaś niepokojąca nuta. Prawdy?!
    ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Dobra, przesadziłem z tą publicystyką. Ale temat poważny a dobrana metafora mierna, tego się będę trzymał.
    Niepokojąca nuta jest w temacie, bo w samym tekście - bardziej 'irytująca' :-)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Bardzo proszę o jawne wypowiedzi. Nie publikuję komentarzy anonimowych.