Czesław M. - opowieść biograficzna


"Miłosz. Biografia" Andrzej Franaszek


Andrzej Franaszek w setna rocznicę urodzin Czesława Miłosza zaprezentował niebagatelną i wyczerpującą biografię poety. Biografię, która daleka jest od hagiograficznych uniesień i ekstaz, która rysuje obraz autora „Zniewolonego umysłu” nie w przyćmionym świetle „pomnikowości”, lecz w pełnym i bezkompromisowym świetle dnia codziennego. Książka Franaszka to jednak nie biograficzna pornografia, oscylująca w granicach taniej sensacji, lecz literacki życiorys, biogram – majstersztyk, który stanowi próbę zrozumienia człowieka – poety, jego decyzji i postaw na tle nad wyraz niespokojnego i bodaj najokrutniejszego wieku w historii cywilizacji – wieku XX.

„Miłosz. Biografia” to monumentalny tekst (około 750 stron + 200 stron przypisów), który czyta się jednym, szalonym czytelniczym tchem. Już od pierwszych stron, kiedy poznajemy miejsce narodzin poety - Szetejnie, tolerancyjną i wielokulturową krainie dzieciństwa nad Niewiażą, można odnieść wrażenie, że praca Franaszka daleka jest od zdystansowanej i pełnej patosu biografii. Miłosz, jawi się bowiem jako osoba z „krwi i kości”, która urodzona w sielankowej jeszcze atmosferze sprzed dwóch wielkich wojen, siedemdziesiąt lat później w świetle rodzinnej tragedii będzie odbierać z rąk króla Szwecji Literacką Nagrodę Nobla.

Miłosz Franaszka to postać złożona. Z jednej strony niezwykle barwna osobowość - kilkunastoletni chłopiec zafascynowany naturą, który z wielkim zapałem uczy się wypychania zwierząt, to młodzieniec, który dołączając do studenckiego Klubu Włóczęgów kąpie się nago w Wilii wraz z Pawłem Jasienicą i który nie stroni od romansów, ale już od ich konsekwencji i owszem. To dorosły już mężczyzna, który wraz z równie pijanym jak on Polańskim śpiewa pod bramą paryskiej „Kultury” obsceniczne piosenki. To w końcu uznany już twórca, który na pytanie amerykańskich dziennikarzy w roku 1980 co zrobi z pieniędzmi otrzymanych za najważniejsze literackie wyróżnienie odpowie, że planuje zakupić pole, aby hodować marihuanę… . Z drugiej jednakże strony autor „Pieska przydrożnego” to osobowość na wskroś tragiczna. Konieczność ciągłych wyborów i nie łatwe ich konsekwencje. Między innymi świadome nie uczestniczenie w powstaniu, bardzo trudna decyzja o emigracji, choroba żony, syna... Miłosz pełen słabości, ludzkich przywar i kontrastów, ale także siły, która nie pozwoli nigdy poecie się poddać. Siły, którą czerpał między innymi od swoich wybitnych przyjaciół: Iwaszkiewicza, Andrzejewskiego, Turowicza, Hertza, Camusa, Einsteina i wielu, wielu innych zaliczanych o śmietanki intelektualnej ówczesnej Europy i świata.

Franaszek w swojej książce nie boi się poruszać najbardziej zapalnych i drażliwych punktów życia Miłosza. Choćby wymienić te najczęściej dyskutowane – podejrzenie o romans z Iwaszkiewiczem, czy „paszport litewski” z którym Miłoszowi udało się przeżyć wojnę. Obiektywizm i drobiazgowość jest wielkim atutem tekstu, który oczywiście porusza także najważniejszą cześć życia noblisty, mianowicie jego pracę twórczą. Wielki erudyta i twórca, który nieprzypadkowo otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury – to kim naprawdę jest Miłosz. Autor, którego drogę poetyckiej ewolucji możemy obserwować dzięki Franaszkowi – zachwycał i nadal zachwyca kunsztem i precyzyjnością słowa - tak samo zresztą trafnego w eseistyce, prozie czy przekładzie.

Autor przedstawia zatem losy swojego bohatera dwu aspektowo - w kontekście prywatnym i twórczym. Sceny z życia rodzinnego przeplatają się (oczywiście o ile to możliwe na danym etapie) z interpretacją utworów pisarza, dając tym samym czytelnikowi możliwość zrewidowania problematyki „życie a twórczość” oraz, co ważne, ukazują postać Miłosza pełnowymiarowo. To poeta, który nie bał się poruszać problematyki trudnej dla nas Polaków (chociażby przedwojenne nastroje antysemickie w kołach katolickich) i który po dziś dzień jest postacią gorąco dyskutowaną, szczególne w kręgach społecznych, którym w niesmak inna, niż mesjanistyczna i nieskazitelna wizja polskiej historii.

Praca Franaszka to niepozbawiona emocji, precyzyjna warsztatowo biografia. Zachwyci nawet najbardziej wybrednego czytelnika. Niebagatelna ilość informacji zawarta w tekście pozostawia po sobie niedosyt oraz listę lektur, nazwisk, pojęć, kontekstów, z którymi należy się zapoznać. Losy poety na tle burzliwego XX wieku to niezwykła lektura, niewątpliwie warta uwagi, stanowiąca wydarzenie literackie tego roku. Książkę Franaszka należy znać jeśli chcę się dyskutować o polskiej literaturze w ogóle.

***
Recenzja opublikowana na portalu "Lubimy Czytać"



***
Bonus:


Komentarze

  1. Ach, pięknie to wszystko napisałaś i tak bardzo, bardzo zachęcająco! Dodatkowo to zdjęcie książki z pozakładanymi kolorowymi karteczkami, które pewnie mają za zadanie zaznaczać ważne cytaty, myśli czy fakty (???) też robi swoje!:D Z pewnością kiedyś tą książkę przeczytam, nie obiecuję jednak, że stanie się to prędko... Czuję się straszną osobą, która do tej pory Miłosza lekceważyła, zresztą jak wielu innych poetów (nigdy nie miałam zacięcia do czytania poezji) i chyba najpierw powinnam choć trochę poznać jego twórczość (oczywiście oprócz utworów, które jak wiele innych osób znam mimo woli:)) a później z chęcią sięgnąć po biografię:D Tak, takie jest właśnie moje postanowienie!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiersze Miłosza omawiamy teraz w gimnazjum, a w tym roku odbył się konkurs recytatorki z jego wierszami. :) Z chęcią przeczytałabym tę biografię, żeby dowiedzieć się czegoś o nim.
    Dodaję bloga do obserwowanych i pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szybko ci to poszło ;) Po takiej recenzji, nie pozostaje mi nic innego, jak przestać nieśmiało zerkać i w końcu zabrać się za czytanie! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widok zdjęcia - bezcenny :D Czy to na potrzeby recenzji, czy zobowiązałaś się do napisania jakiegoś artykułu na ten temat? ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. A więc skończyłaś! Świetna recenzja! A zdjęcie jest kapitalnym jej dopełnieniem. Jak wiesz, mnie także ta książka zachwyciła. To będzie chyba polska książka roku. Moim zdaniem ma szansę np. na taką Nike za rok.

    OdpowiedzUsuń
  6. Miłosza uwielbiam, więc to pozycja obowiązkowo dla mnie:))
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się z Paulą, od samego początku byłam przekonana o tym, że biografia Miłosza to prawdziwa perełka wydawnicza z którą, mam nadzieję, będzie mi dane się zapoznać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Paula -
    przede wszystkim dziękuję za dobre słowo :)
    Kolorowe karteczki rzeczywiście dla zaznaczenie faktów, ciekawych cytatów - zarówno Franaszka jak i samego Miłosza. Zawsze gdy tak obficie fiszkuję książkę, po lekturze i po przepisaniu odpowiednich fragmentów zawsze wyciągam znaczniki. Teraz je zostawiłam :) Ku pamięci :)
    Co o samej poezji - u mnie kilka tomików stoi na półce, ale nic to! Zbyt mało!
    Samą książkę polecam gorąco - zapewniam, że apetyt na poezję wzrośnie.
    Ja po biografii koniecznie chcę przeczytać "Rodzinna Europa" i tomik "TO" :)
    Serdeczności wielki :)

    Cassiel -
    polecam gorąco dzieło Franaszka. Piękny i bardzo ciekawy tekst (tym bardziej jeśli jesteś na bieżąco z poezją Miłosza). Dziękuję i pozdrawiam ciepło :)

    Isabelle -
    ależ nie, nie ;) Franaszek tak świetnie napisał tę biografię, że czytał się ją naprawdę jednym tchem :) Ostatnie dwieście stron czytałam już wszędzie - przy posiłku, w samochodzie (nawet na krótkich trasach) - dosłownie wszędzie! A oprócz zasadniczej treści arcyciekawe są jeszcze przypisy.
    Piękna rzecz! Zachęcam, zachęcam do ośmielenia się :D Serdeczności wielkie :)

    Kornwalia -
    nie mogłam się powstrzymać :D
    Tylko na potrzeby recenzji. Cholernie dobry tekst! :) Serdeczności wielkie :)

    Snoopy -
    bardzo dziękuję za dobre słowo :)Udało się ;)
    Czy ty również fiszkowałeś Franaszka?!
    Zgadzam się - jak dla mnie najlepsza książka, którą w tym roku czytałam. Myślę, że ma duże szansę na Nike i inne nagrody. Kawała dobrej roboty. Serdeczności wielkie :)

    Kasandra_85 -
    Jeśli uwielbiasz M. to koniecznie. Będziesz zachwycona :)Pozdrawiam serdecznie :)

    Domi -
    faktycznie rewelacyjna rzecz! Bezsprzecznie wydarzenie literacki tego roku. Serdecznie polecam i równie serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo szanuję Miłosza jako człowieka, ale kompletnie nie pojmuję fenomenu Jego literackiej twórczości. Wiem, że pewnie naraziłam się tym zdaniem wielu osobom, ale ja naprawdę, nie pojmuję, nie widzę w Jego twórczości tego fenomenu. Próbowałam z wierszami, próbowałam z Doliną Issy. Poznałam dokładnie biografie, historię poznawania i wierszy i wspomnianej powieści. Udałam się nawet na specjalny wykład O Dolinie i nic. Szczerze uważam, że jest wielu innym polskich poetów zasługujących na nagrodę, którą dostał właśnie Miłosz...
    Z tego też powodu jestem ciekawa co Was w Jego twórczości porywa, co cenicie? Będę wdzięczna, bo wciąż próbuję zrozumieć :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ojej, ale obkleiłaś Miłosza ;-) Książkę bardzo chętnie przeczytam, zresztą po takiej recenzji nie mogłabym postąpić inaczej ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ala -
    a ja mimo wielu podejść, a to z lewej, a to z prawej strony - ba! nawet od końca nie znoszę Prousta! :)
    A fenomen Miłosza - dla mnie już sam biogram zaskakujący i niezwykły - od litewskiej sielanki do zindustrializowanego San Francisco XX wieku. A sama miłoszowa poezja - intelektualna, poruszająca, trafna... "Ars poetica?", "Który skrzywdziłeś.." strofy po prostu cudne! A sam kontekst powstania wierszy równie godny uwagi. A może warto jednak przeczytać Franaszka? Świetna rzecz - taka ostatnia, miłoszowa szansa?
    Serdeczności wielkie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Elwika -
    zawsze pisałam ołówkiem po książkach, ale od czasu, gdy dzielnie napominają mnie i kupują mi zapas karteczek moje koleżanki z pracy staram się ograniczać :) bardzo się cieszę. Będziesz zachwycona. Wielkie serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kurka, najlepsza książka roku jak na razie? No nie, to trzeba przeczytać. Jednak obawiam się, że najpierw musiałabym wrzucić na ruszt kilka innych książek czy tomików samego Miłosza, a na to jak na razie weny brak. On mnie trochę przeraża. Bo co z tego, że część jego wierszy zapamiętałam pozytywnie, jednak to nigdy nie był typ mojej wrażliwości, a już jak pomyślę o jego prozie, to już mi się robi słabo. Od razu mi się kojarzy, że będzie wspominał sielankę dzieciństwa, nie wiem dlaczego. A to już mi obce całkowicie. No z której strony nie spojrzeć, tam coś uwiera ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Miłosz przeczytany tylko pytanie czy na Woodstock? :) i jak wrażenia?

    OdpowiedzUsuń
  15. Franaszek pracował nad tą książką ponad 10 lat i nic dziwnego,że książka jest dopracowana. Nie przepadam za twórczością Miłosza, ale już jako człowiek mnie on ciekawi, zresztą jak każdy pisarz. Uwielbiam czytać biografie, ale to tomiszcze trochę mnie swoją objętością przeraża. Ale zachęciłaś mnie, zwłaszcza tym cytatem o polu pod uprawę marychy ;) A swoją drogą- w magazynie "Książki" jest świetny artykuł Ireny Grudzińskiej Gross o tym, jak się zmieniła biografistyka. Przy okazji jest to również recenzja biografii Korczaka i Miłosza. Polecam

    OdpowiedzUsuń
  16. Kornwalia -
    jeśli uwiera to dobry znak :) To znaczy, że jednak coś z tego Miłosza można mieć! ;)
    A serio...To warto, myślę, że nawet bez znajomości tekstów, chociaż dla samego tła historycznego, osób wokół Czesława. Warto, warto! :) Polecam i owszem :D

    Przynadziei -
    na Woodstocku nie było szans. Mężul powiedział, że nie ma na Czesława M. miejsca w naszym 20 letnim autku - Stanisławie i kazał mi zabrać cosik mniejszego. Czytałam reportaże Słomczyńskiego (no dobra, przeczytałam tylko jeden ze zbioru) :) Chyba jednak czytanie na Woodstocku to nie zbyt dobry pomysł. A wrażenia z Kostrzyna - cudownie, rewelacyjne - i oczywiście do zobaczenia za rok :) Pozdrawiam ciepło :)

    Mag -
    faktycznie mnóstwo czasu. I z tego co wiem od Snoopego to był z obligowany terminem Roku Miłosza na ukończenie pracy. Faktycznie tło około miłoszowe jest świetnie nakreślone. Obiecuję - nie odczujesz tych prawie 1000 stron - książka jest rewelacyjne napisana :)
    A co do artykułu w "Książkach" czytałam, czytałam - polskie biografie po Domosławski. A u mnie Korczak jeszcze na półce zalega...Ale już niedługo, niedługo...:)Serdeczności wielkie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jestem w połowie tego tomiszcza i mam zupełnie odmienne wrażenia. Mam wrażenie, że autor jest nieco łagodny wobec Miłosza i pewnych kwestii nie dopowiedział. Cały czas nurtuje mnie np. dlaczego Miłosz w 1939 r. nie został zmobilizowany? Takich pytań mam więcej.
    Czyta mi się opornie, ale chylę czoła przed pracą Franaszka. Może coś napiszę, jak skończę.

    OdpowiedzUsuń
  18. Czytanki.anki -
    o ciekawe! Warto poczekać jednak do końca tekstu - będzie tam trochę więcej Franaszka - jego opinii, twierdzeń, przypuszczeń. Ja właśnie tę książkę umieściłabym w nurcie "po Domosławskim" - jako szalenie obiektywną. A sam Miłosz - czy fakt, że odbieramy go jako egoistę, marudera, "dupka" jak bodajże napisze Hertz, że to człowiek, który potrafiła ranić, ale też pełen był blizn, szalenie utalentowany - nie świadczy o wartości samego tekstu? Dla mnie z tekstu Franaszka wyszedł Miłosz całkiem realny. A pytania - niektóre pewnie się wyklarują a na niektóre po prostu nie ma odpowiedzi...Serdeczności wielkie i życzę, mimo wszystko, dobrej lektury :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Jasne, że poczekam z oceną do końca lektury;) Masz rację - z książki wyłania się człowiek z krwi i kości. Słabości Miłosza nie przeszkadzają mi, choć pewnym rzeczom się dziwię. Na razie widzę rozdźwięk między twórczością a życiem, mówiąc oględnie;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Czytanki.anki -
    :D Faktycznie dysonans jest znaczny na polu "życie i twórczość" - ale chyba tym bardziej podziwiam i cenię Miłosza. Aż chcę się powiedzieć po zamknięciu książki "równy chłop z tego Czesława" :)Pozdr.

    OdpowiedzUsuń
  21. Po zdjęciu widzę, że kolorowy ten Twój Miłosz:) Same przypisy mają więcej stron niż nie jedna powieść. Ogrom pracy wykonał autor w sportretowaniu Noblisty.

    OdpowiedzUsuń
  22. Z życia książek -
    kolorowy, oj bardzo, bardzo :)Bezapelacyjnie - praca ciężka, lecz efekty wspaniałe :) Polecam, polecam :)Serdeczności wielkie

    OdpowiedzUsuń
  23. swietna recenzja z pasja i po mojej mysli - ksiazka czeka na mnie w bibliotece! milo wyczytac, ze j "domoslawska", bo to rekojmia jakosci

    jeszcze mnie milosz nie rozczarowal - on intelektualnie po prostu wyrasta ponad srednia krajowa, a poza tym byl kosmopolita stosowanym, co zapewne wielu przeszkadza. choc po prawdzie nie rozumiem agresji jaka nadal wzbudza. a ty rozumiesz?

    jezeli sie moge wlaczyc w dyskusje z ala - zeby polubic milosza warto zaczac polecana pzrez ciebie "rodzinna europe". a dla poznania historii kultury mozna siegnac po "abecadlo"

    pozdr \ m

    OdpowiedzUsuń
  24. Blog sygrydy dumnej - "M" -
    przede wszystkim dziękuję za dobre słowo :)
    Dobrze się stało, że polska biografistyka ma Domosławskiego a Boy-Żeleński stał się aktualny jak nigdy wcześniej (w końcu!).
    Poeta to Mistrz - obowiązkowo przez duże M.
    Jego refleksja nad teorią literatury, historią literatury. Proza, poezja, eseistyka, przekład...Czapki z głów Panowie i Panie! :)
    Myślę, że niechęć w stosunku do Miłosza jest ściśle związana z jego postrzeganiem polskiej wersji katolicyzmu, co za tym idzie polskości w ogóle (takie pamiętne zdanie o Turowiczu "Dobry człowiek, mimo że katolik"). Miłosz podchodził do Rzeczypospolitej bardzo krytycznie. Myślę, że to mogło wkurzyć "prawdziwych patriotów" - zresztą świetnie Franaszek tę sprawę w książce wyjaśnia. Pozwalam sobie oczywiście na pewne hasło, uproszczenie - sprawa "nie lubienia" ma znacznie szerszy kontekst.
    Po lekturze biografii oczywiście i ja uzupełniam braki miłoszowe. A jest co uzupełniać.

    Serdeczność wielki i dobrej lektury :)

    PS podejście to posta numer 3. Coś mi dwukrotnie zeżarło moje "Złote myśli" :)

    OdpowiedzUsuń
  25. dziekuje za blyskawiczna odpowiedz! wlasnie zaczelam czytac franaszka i jestem na 58 stronie. troche mi jeszcze zostalo...

    dla mnie milosz to taka kontynuacja jasienicy (jak wyczytalam jednego z "wielkich kapiacych", razem z miloszem) i polski wielu narodów, kt j mi bliska. poza tym zazwyczaj zgadzam sie z jago pogladami czy refleksjami - no i lubimy (fajnie wejsc na taka plaszczyzne z noblista) podobnych ludzi: takiego balzaka, stedhala, boya-zelenskiego, iwaszkiewicza

    jego stosunek do katolicyzmu to chyba stosunek do katolicyzmu w jego ludowym wydaniu? jak to swtierdzil nowosielski: w PL j wielu ludzi religijnych, a malo wierzacych. wydaje mi sie, ze milosz byl wierzacy

    b mi przykro, ze poprzednie wpisy ci wessalo - zdecydowanie doceniam wytrwalosc!

    milego wieczoru \ m

    OdpowiedzUsuń
  26. Blog sygrydy dumnej - "M" -
    odnośnie Boga poety to słowa Nowosielskiego są jak najbardziej adekwatne. Miłosz był wierzący, ciągle poszukiwał własnej ścieżki (to oczywiście w uproszczeniu) tylko nie bardzo pasował mu "zawodowy katolicyzm" taki jaki był "uprawiany" w przedwojennej Polsce, gdzie antysemityzm był jego nieodłącznym elementem (endecja). Z tym zawsze kojarzył katolicyzm instytucjonalny w jego polskiej sosie. Jego przekłady Biblii świadczą właśnie o wierze i własnej próbie refleksji ...
    Świetny człowiek z którym również mam kilka "punktów stycznych" ku własnej, wielkiej radości.
    Świat Miłosza to świat naprawdę wielkich osobowości i intelektów - taki jak Bauman, którego właśnie czytam.
    Pozdrawiam i zazdroszczę, że jesteś dopiero na 58 stronie :)

    OdpowiedzUsuń
  27. juz sie podciagnelam i jestem na 230 stronie ;-) dokonalam pewnych odkryc, ale o nich we wpisie jak skoncze

    a co do baumana to to j moja WIELKA milosc! jak przeczytalam "zle sie czujemy w postmodernie" to sie od razu zapisalam na socjologie. czytam go z wypiekami na twarzy. a jaka pozycje ty teraz czytasz, o ile miozna zapytac?

    i mam jeszcze prosbe - czy moglabys mnie zatwierdzic jako nietoksycznego komentatora? czy tez sprawdzasz wszystkie komentarze przed opublikowaniem?

    OdpowiedzUsuń
  28. Blog sygrydy dumnej - "M" -
    myślę, że jak odpisuję na posta to pewnie jesteś, gdzieś około 500! - przepraszam za zwłokę.

    Baumana czytam obecnie "44 listy ze świata płynnej rzeczywistości" - zbiór artykułów bodajże wcześniej publikowanych w Gurdianie - chociaż ja (chyba!)czytałam poniektóre wcześniej w Wyborczej.

    A u mnie zachwyt Baumanem od lektury "Nowoczesność i Zagłada" - niezwykła przenikliwość i inteligencja.

    Mam ustawioną moderacje więc sprawdzam wszystkie komentarze. Mam nadzieję, że mimo wszystko się przybędziesz po raz wtóry :D

    Serdeczności na nawy tydzień :)

    OdpowiedzUsuń
  29. na razie wpis "bezmiesny" ;-)

    wlasnie skonczylam franszka!! b smakowite acz obfite to bylo danie. jak chcesz to zajrzyl do do mojego zycia wniosla ta biografia!

    serdecznosci srodkowotygodniowe \ m

    OdpowiedzUsuń
  30. M. -
    dziękuję:) Już pędzę! :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Bardzo proszę o jawne wypowiedzi. Nie publikuję komentarzy anonimowych.