Ćwiczenia z pamięci historycznej



[źródło]
„Pochówek dla rezuna” Paweł Smoleński


Banalne jest stwierdzenie, że II Wojna Światowa trwała od 1939 do 1945 roku. Historia XX wieku obudziła najgorsze z demonów ludzkości – ekstremalne ideologie, których ofiary ponosiły najczęściej cywile, jednostki – wiele lat przed i po wojnie. Demony fanatyzmu wszelkiej maści, miały w tym tragicznym czasie bardzo dobre notowania. Prawie każda rodzina europejska (szczególnie ze wschodniej części kontynentu) nosi piętno tamtych wydarzeń – ofiary i aresztowani wśród bliskich, straty moralnie i materialne. Pamięć o tamtych wydarzeniach to szalenie istotna sprawa – pamięć jako świadectwo tragedii. Lecz na obrzeżach tej pierwszej istnieje również druga forma pamięci, która nie pozwala wybaczyć i którą Ryszard Kapuściński w przedmowie książki Smoleńskiego określa mianem nieruchomej, martwej skamieliny. Czas historyczny, w relacjach polsko – ukraińskich to statyczny twór, którego początku można dopatrywać się w ludobójstwie wołyńskimi i wyniszczającej Akcji „Wisła”. Książka Pawła Smoleńskiego to próba uchwycenia i opisania niezwykle trudnych stosunków tych dwóch narodowości, w których pamięć o tragedii sprzed ponad pół wieku jest ciągle żywa.

„Pochówek dla rezuna” to zbiór dziewięciu reportaży w których Smoleński przedstawia ciemną stronę polskiej, ale też ukraińskiej historii. Gorzka pigułka, który każdy Polak i Ukrainiec musi przełknąć jeśli chcę w szczery i rzetelny sposób rozmawiać o wspólnej przeszłości, ale i przyszłości. Zakłamana i zahibernowana historia, która przez okres komunizmu nie miała szansy ujrzeć światła dziennego, po ’89 ponownie o sobie przypomina. Szowinistyczna postawa Polaków względem niepodległościowych dążeń Ukraińców budzi niedowierzanie. Tak samo zresztą jak niedowierzanie budzą pogromy ludności cywilnej dokonywane przez polskie wojsko w odwecie za działania Ukraińskiej Armii Powstańczej i Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów. Festiwal wzajemnej nienawiści. Jak wspomina jeden z bohaterów książki:
„Na Pogórzu nastały straszne czasy. Jeśli w poniedziałek polskie wojsko spaliło ukraińską wieś, we wtorek i środę UPA puszczała z dymem polską, w czwartek palili Polacy, w piątek – Ukraińcy. Nakręcał się krwawy, fanatyczny kołowrót, śmierć za śmierć” s. 109

Dzisiejsze obustronne relacje to niezwykle delikatna materia, którą Smoleński stara się obiektywnie i rzetelnie przedstawić. Rozmawiając ze świadkami tamtych wydarzeń, udaje mu się uchwycić wspólny mianownik – cierpienie obu narodów. „Pochówek dla rezuna” to próba nakreślenia niełatwych stosunków dwóch sąsiadujących narodów, który relacja na zawsze naznaczyły tamte okrutne, minione wydarzenia.

Dziś wiele lat po tamtych wypadkach próbuje się naprawić to co zostało zniszczone. Danuta Łagódka, Dionizy Radoń – strażnicy pamięci czy Jewhen Stachiw orędownik polsko-ukraińskiego pojednania. Bohaterowie książki Smoleńskiego, którzy walczą o godność ofiar, ale też o naprawę tego, co w tak łatwy sposób zostało zniszczone – wzajemną tolerancję i akceptację.

Praca Smoleńskiego to dziennikarstwo najwyższej klasy. Jak słusznie zauważa Marek Włodarski cytowany zresztą na okładce książki:
„Pochówek dla rezuna” powinien znaleźć się w bibliotece nie tylko każdego nauczyciela historii i literatury polskiej, ale i każdego czytelnika poszukującego własnej tożsamości w zderzeniu z nie zawsze chlubną, o czym przypominają nam dzisiaj Jan Tomasz Gross i Paweł Smoleński, historią naszego kraju. Bardzo ważna książka!". Trudno o lepszą konkluzję.

Polecam.

***
Recenzja opublikowana na portalu "Lubimy Czytać"
***

Bardzo, bardzo się, gdyż w tym roku jadę na Targi Książki do Krakowa! O YEAH!
A potem jeszcze wycieczka do Wiednia... :)

Komentarze

  1. Do tej książki nie trzeba mnie zachęcać, zakupię i przeczytam na pewno. :)

    Ps. Może będzie okazja spotkać się na Targach? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo zachęcająca recenzja. Zastanawiam się dlaczego tak jest, że ostatnio w polskiej prasie przypomina się wyłącznie pogromy dokonywane przez Ukraińców, a zapomina się o tym, że w drugą stronę nie było wcale lepiej. Spotkałam się ostatnio z poglądem, opartym podobno na faktach historycznych, że z rąk Ukraińców - (zwanych często po prostu bandytami, a nie żołnierzami , gdyż nie uznawało ich żadne Państwo)- zginęło około 150.000 Polaków natomiast z rąk polskich "tylko" 15.000 Ukraińców. Pomijając to, że jakiekolwiek licytowanie się na ofiary jest co najmniej niestosowne, gdyż mordowanie bez względu, " na ilość" jest złe w samo w sobie. Niestety nie mam pojęcia jak było w rzeczywistości, gdyż każde Państwo podaje swoje liczby, mające wybielić swoich obywateli i wskazać drugą stronę jako kata. Takie postępowanie na pewno nie sprzyja pojednaniu między krajami. Mam nadzieję, że ta książka choć trochę odpowie na moje wątpliwości lub da mi możliwość porównania danych z innymi źródłami. Na pewno wcześniej czy później zajrzę do książki. Pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałem Smoleńskiego i byłem zszokowany. Coraz częściej mówi się i pisze o tym bolesny okresie, dla obydwu stron. Warto o tym zapomnieć i rozpocząć dialog. To wymaga odwagi.

    OdpowiedzUsuń
  4. Isabelle -
    Jedziesz na Targi - rewelacja :) Mam wielką nadzieję, że się spotkamy :)
    A książkę polecam, polecam rzecz jasna :)
    Serdeczności na weekend :)

    Ania -
    całkowicie się z tobą zgadzam. Szkoda, że te osoby, które w ten sposób piszą o stosunkach polsko-ukraińskich nie moją podstawowej świadomości, że w tym konflikcie przegrał każdy a najbardziej ucierpieli niewinni ludzie. Bez względu na narodowość. Szkoda. I tym bardziej nie mogę uwierzyć w hipokryzję Polaków względem ukraińskich powstańców skoro my tak długo walczyliśmy o własną niepodległość.
    A książka Smoleńskiego to szalenie ważna rzecz, otwiera oczy na wiele spraw...
    Serdeczności na weekend :)

    Z życia książek -
    ja również przed lekturą Smoleńskiego nie miałam pojęcia o wielu zdarzeniach...
    Ważna, bardzo ważna rzecz...
    Serdeczności na weekend :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O, właśnie czegoś takiego szukałam. Zwłaszcza jak czytałam sobie Obwód głowy, to myślałam sobie, że przydałaby się nam książka o stosunkach polsko-ukraińskich. Tak różnie patrzymy na naszą wspólną historię, i każdy z nas ma za uszami. Tak samo bym chciała poczytać o Litwie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kornwalio -
    Świetną rzecz napisał Smoleński. Przedstawił w bardzo obiektywny sposób dość problematyczną sytuacje. Bardzo dobre dziennikarstwo. Faktycznie teraz czas na Litwę - szczególnie w kontekście ostatnich wydarzeń.
    Pozdrawiam serdecznie-weekendowo :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Rzeczywiście to książka, która powinna znaleźć się w każdej biblioteczce i ciągle trzeba poszukiwać własnej tożsamości. Poza tym widać, że reportaże to Twoja pasja, "konik" :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Bibliofilka -
    książkę serdecznie polecam :) Bardzo, bardzo :)
    O tak! Chociaż ostatnio marzę o dobrej, tradycyjnej powieści :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wokół mnie duże skupiska Ukraińców. Bywają spięcia, np wojna o umieszczenie w cerkwi tablicy pamiątkowej w języku ukraińskim z napisem: bohaterskim bojownikom UPA, ale mam miłą znajomą Ulkrainkę, uczynną, chętną służyć pomocą.

    OdpowiedzUsuń
  10. Monotema -
    wiele takich przypadków o których wspominasz opisuje Smoleński. Myślę, że warto tym bardziej zajrzeć do książki. Polecam, polecam serdecznie i rzecz jasna pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie też zaintrygowałaś. Wrzucam do schowka.

    OdpowiedzUsuń
  12. Agnes -
    Cieszę się :)Serdecznie polecam lekturę.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Bardzo proszę o jawne wypowiedzi. Nie publikuję komentarzy anonimowych.