Kobiece barwy literatury

[źródło]



Według Faulknera cytowanego w najnowszej książce Elif Safak nekrolog pisarza powinien brzmieć w następujący sposób: „Pisał książki, a potem zmarł”. Sprawa wydaje się więc bardzo prosta. Ważniejsze niż życie autora są jego dzieło/dzieła. Lecz co zrobić, gdy mamy do czynienia nie z mężczyzną, który przez stulecia wiódł prym w tej szalenie zmaskulinizowanej konkurencji, lecz z kobietą, która cierpliwie (przynajmniej na początku rozgrywek) czekała na swoją kolej?! Sprawa już nie jest taka oczywista i jednoznaczna. Bowiem pisarka to przede wszystkim „kobieta”, która zawsze, na pewnym etapie swojej literackiej drogi, musi się zmierzyć z problematyką macierzyństwa. Pytaniem czy oprócz „tekstów-dzieci” zdecyduje się również na bycie matką w pełnym i pierwotnym tego słowa znaczeniu. Rozstrzygniecie tego zagadnienia, co oczywiste, ukierunkuje i zdominuje sposób funkcjonowania danej osoby. Safak wybiera drogę inną niż proponuje Faulkner. Decyzja tureckiej autorki to nekrolog w postaci: „Pisała książki, była żoną, matką…potem zmarła”.

„Czarne mleko” to niezwykła autobiografia. W uporządkowane życie uzdolnionej i docenianej już autorki wkracza miłość i małżeństwo. Następstwem tego niezwykłego, jakby na to nie patrzeć, zjawiska są pierwsze, nieśmiałe próby myślenia o macierzyństwie. Elif Safak z natury introwertyczna, tak pisze o sobie: „Książki były moimi najlepszymi przyjaciółkami od dnia, w którym nauczyłam się pisać i czytać. One mnie ocaliły”. Zamknięta, nastawiona przede wszystkim na ciężką pracę, niszczy własną cielesność poświęcając się całkowicie literaturze. Przestaje miesiączkować, mało je, nie używa kosmetyków – wszystko po to, aby przenikać się ze słowem, przeistaczać się w tekst. Literatura jest najważniejsza aż do dnia, w który poznaje „Jego”. Nagle do głosu dochodzą tak długo uśpione instynkty. Ciąża jest dla autorki pewnym zaskoczeniem. Pierwsze uczucia to strach i niepewność. W „Czarnym mleku” obserwujemy bardzo trudną drogę pisarki do rozpoznania i oswojenia drzemiącej w niej od dawna „kobiety – matki”. Ostatnie strony powieści są całkowicie poświęcone trudnemu okresowi „po porodzie”. Tytułowe czarne mleko – depresja poporodowa, która zmienia pokarm pisarki w atrament. Wszechobecny dżin choroby. I, co najważniejsze - ostateczna wygrana Safak okupiona prawie rocznym okresem niemocy twórczej. Wyzwolenie przynosi literatura. To ona ponownie pozwala autorce odnaleźć swoje, nowe, lecz równie wartościowe miejsce we wszechświecie.

Książka tureckiej autorki to bardzo ważny tekst. Kobiecość, która często jest balastem w nierównych rozgrywkach literackich „mężczyźni-kobiety”, równie często okazuje się nowym źródłem inspiracji. „Czarne mleko”, erudycyjny tekst złożony z mikro felietonów poświęconych m.in. takim autorkom jak Virginii Woolf, Sylvii Plath, Doris Lessing, Simone de Beauvoir, to książka przede wszystkim o kobietach. Lektura obowiązkowa – w szczególności dla mężczyzn.

***
Recenzja opublikowana na portalu "Lubimy Czytać"

Komentarze

  1. Wydaję się ciekawa,jednak chyba nie dla mnie. Może kiedyś. Zapraszam Cię na mój blog z recenzjami książek;) {centerbook.blog.onet.pl}

    OdpowiedzUsuń
  2. Książki Safak uważam za subtelnie kobiece w formie, lecz dosadnie męskie w treści. Tym bardziej zaciekawiła mnie ta pozycja, która jest czymś innym. Będzie tu sama Elif, będą inne pisarki, będzie trudne pisarstwo i jeszcze trudniejsze macierzyństwo. Już mi się podoba :)

    Czytając Twoją recenzję przypomniałam sobie, że powinnam natychmiast, najlepiej jeszcze dziś, udać się do księgarni i odebrać zamówioną już ponad tydzień temu przesyłkę. Gdzie znajdę m.in. właśnie "Czarne mleko" :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zastanawiam się jak okładka ma się do treści? Chyba niewiele.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie znam autorki i nie jestem pewny, czy mam ochotę na dzień dzisiejszy to zmieniać...

    OdpowiedzUsuń
  5. Miravelle -
    dziękuję za zaproszenie. A książkę oczywiście polecam. Serdeczności :)

    Claudette -
    :) :) :) Ja czasami mam tyle zamówionych książek, że również o nich zapominam :)
    Świetne zdanie: "Kobieca forma, męska treść". Safak świetne potrafi te dwie z pozoru różne materię połączyć. A samo "Czarne mleko" naprawdę świetne i myślę, że ważne. Myślę, że lepsze od "Bękarta...". cieszę się, że będę mogła niedługo przeczytać również twoją recenzję :)
    Serdeczności :)

    Lilithin -
    Absolutnie nic nie łączy okładki i treści! Jak się patrzy na okładkę to można odnieść wrażenie, że być może książka porusza zagadnienie kobiety kultury islamskiej a macierzyństwo. Ale nie, nie!
    A książkę, mimo nieadekwatnej okładki polecam gorąco :)
    Serdeczności :)

    Piter Murphy -
    A może jednak?!:)
    "Doświadczenie" jest najlepszym nauczycielem :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Walczę teraz z sobą, żeby nie pobiec do księgarni i kupić natychmiast... zwłaszcza, że piszesz, że lepsze od "Bękarta ze Stambułu" (którego objętość mnie powaliła, a treść nie zachęciła do tego stopnia, by jednak przeczytać). Miałam uszczuplić swój księgozbiór, a nie kupować nowe książki! ;-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Eireann -
    przepraszam i całą winę przyjmuję na siebie ;)
    Ale warto, warto - to jedyne moje usprawiedliwienie :)
    Serdeczności wielkie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja już jestem przekonana i na pewno po to kiedyś sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Agnes -
    myslę, że będziesz zadowolona :)
    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Bardzo proszę o jawne wypowiedzi. Nie publikuję komentarzy anonimowych.