„Śpiąca ziemia”


[źródło]
"Dobranoc, panie Lenin!" Tiziano Terzani
W pracy reportera wiele zależy od „szczęścia”. Trafniej – przypadku, który niewątpliwie stanowi kluczową zmienną w zawodzie dziennikarza. Do Tiziano Terzaniego w nocy z 18 na 19 sierpnia 1991 dociera informacja o puczu moskiewskim. Szalenie istotne wydarzenie, które stanowi kolejny ważny krok w kierunku ostatecznego rozpadu imperium ZSRR. Włoski publicysta w tym szczególnym dniu znajduje się na statku Propagandist, na pokładzie którego odbywa podróż po rzece Amur. Reporter musi podjąć decyzje: czy pojechać Moskwy, która jest niewątpliwie, w tamtym czasie epicentrum wydarzeń, czy może kontynuować wyprawę po syberyjskiej rzece. Druga składowa zawodu reportera – decyzyjność. Autor książki „Dobranoc, panie Lenin!” postanawia wybrać zgoła odmienną alternatywę – podróżując po byłych już republikach ZSRR, które właśnie odzyskują niepodległość, będąc w trakcie politycznej transformacji tj.: Armenia, Azerbejdżan, Gruzja, Kirgistan, Kazachstan, Tadżykistan, Turkmenistan, Uzbekistan Terzani postanawia „rozgryźć” dogorywające imperium z perspektywy zwykłego obywatela, wsłuchać się w opowieści pojedynczych osób. Korespondentowi Der Spigiel udało się zatem połączyć wspomniany wcześniej „fart” z  instynktem rasowego dziennikarza, oddając tym samym w ręce czytelnika bardzo dobry, rzetelny i nietuzinkowy tekst.

„Śpiąca ziemia” – Syberia. Definicja dziewiczego i nieokiełznanego obszaru, która według autora publikacji wypełni oddaje charakter tego niezwykłego miejsca. Po lekturze „Dobranoc, panie Lenin!” można odnieść wrażenie, że to określone równie dobrze pasuje do całego obszaru ZSRR. Lecz, gdy w tym pierwszym przypadku mamy do czynienia z terenem, ziemią w tym drugim – ze społeczeństwem, ludźmi. Terzani wizytując kolejne kraje republiki dostrzega przede wszystkim marazm i stagnacje. Siedemdziesiąt lat trwania tego nienaturalnego tworu jakim był Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich nauczyło mieszkańców bierności i niesamodzielności. Partia wszystko organizowała. Partia bała się niezależności  i innowacyjności. Kreatywność była źle postrzegana. Włoski dziennikarz, który zdołała uchwycić niezwykły moment transformacji, dostrzega nie tylko pozytywna aspekt zmian, lecz w ciemiężonych i ograniczonych (zróżnicowanych!) kulturach nagle dochodzą do głosy najgorsze z możliwych, uśpione demony. Fanatyzm, skrajny nacjonalizm, krwiożerczy kapitalizm z przedstawicielstwem mafijnym. Pseudozmiany w lokalnych władzach -  komuniści tranforumjący w „socjalistów”. Niepodległe republiki, które komunizm wykorzenił z tradycji nie tylko mentalnej, lecz także architektonicznej (wszędobylski żelbeton, budynki z „wielkich płyt”, pomniki wodzów rewolucji) w konsekwencji czego, każdy kraj utracił swój unikatowy koloryt (w jak najszerszym znaczeniu!). Terzani dostrzega z przerażenie wielkie spustoszenie, które uczyniła jednowładcza Partia odbierając i niszcząc tradycje, ale też przyrodę, wieloetnicznych, wybitnie zróżnicowanych byłych już republik Związku Radzieckiego.

Ta książka to wyjątkowy tekst, który opisuje wyjątkowy moment historyczny. Pisarz obierając perspektywę pojedynczego człowieka, dociera w same centrum problematyki przemian. Terzani nie unika również własnych refleksji i spostrzeżeń – dzięki temu zabiegowi  publikacja zyskuje bardzo osobiste, a zarazem szalenie interesujące oblicze. Książka ważna, obowiązkowa.

***

Za książkę dziękuję portalowi "Lektury reportera"



Komentarze

  1. Mam tę książkę w domu, ale jeszcze nie miałam czasu by do niej zajrzeć. Teraz jednak widzę, że warto to zrobić jak najszybciej ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czeka na mnie, czeka ta książeczka, chociaż obawiam się, że jako moja własna ma kiepskie szanse, wiadomo bowiem, że ja własnych książek nie czytam:)
    Cieszę się, że jestem w książki posiadaniu:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z chęcią przeczytam. Lubię reportaże, tematyka też mnie interesuje, a Twoja recenzja - zachęca :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Elwika -
    serdecznie polecam lekturę. Bardzo ważny a przy tym ciekawy tekst. Czyta się bardzo szybko i z ogromną przyjemnościom :)
    Serdeczności wielkie :)

    Papryczka -
    ja mam tak samo! Własne leża wśród kurzu i zapomnienia. Chociaż może na emeryturze...:) Tak się pocieszam :) A stosy rosną i rosną :) Oczywiście polecam i serdecznie pozdrawiam :)

    Karolina -
    bardzo dziękuję za dobre słowo :) Serdecznie polecam, bardzo dobra rzecz :) Serdeczności wielkie :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Bardzo proszę o jawne wypowiedzi. Nie publikuję komentarzy anonimowych.