Opowieści (anty)rodzinne

[źródło]


"Żyletka" Katarzyna Surmiak-Domańska

Miejsce urodzenia, środowisko w którym dorastamy, kładą piętno na całym naszym dorosłym życiu. Żadna inna rzeczywistość, której demiurgami w przyszłości będziemy już prawdopodobnie sami, nie odegra takiej roli jak ta wykreowana przez naszych rodziców, opiekunów. Ten familijny świat może przybrać diametralnie różne formy - od sielanki, pełnej miłości i zrozumienia, po tę opisaną w reportażach dziennikarki „Gazety Wyborczej” – toksyczną, skrajnie dominującą, wręcz patologiczną. „Żyletka” bowiem, to bardzo ważny zbiór, który w sposób jednoznaczny rozprawia się z mitem wzorowej polskiej rodziny. Joanna Bator o tej książce piszę tak:

„Reportaże Katarzyny Surmiak –Domańskiej pokazują , jak w rodzinie reprodukowana jest przemoc wobec siebie i innych. I miłość. Niekiedy bywają one splatane tak, że tytułowa żyletka nie jest w stanie przeciąć, odciąć ani wyciąć tego co boli”

Bohaterów tekstów zawartych w książce łączy jedna rzecz: trauma, której przyczyną stała się, najogólniej rzecz ujmując, rodzina. Trafniej wzajemne, często niezdrowe i dalekie od normalności relację z bliskimi osobami, które w imię i wbrew miłości poniżają, okłamują, stosują przemoc fizyczną i psychiczną. To również kwestia tożsamości, której źródłem teoretycznie powinna być rodzina. Chociażby otwierający tekst „Jaki z pana Lubaszenko?”, w którym mowa jest o szalenie trudnych koligacjach rodzinnych Edwarda Linde-Lubaszenko – jego biologicznym ojcem był Niemiec Lucjan Linde, wychował go natomiast Rosjanin Mikołaj Lubaszenko. A to wszystko w czasach w których narodowość miała znaczenie. Podobnie rzecz ma się w ostatnim tekście „Świętoszek” – również poświęconym pochodzeniu i przynależności, gdzie dorosły mężczyzna dowiaduje się, że jego prawdziwym ojcem był ksiądz. Trudno w takim układzie o poczucie bezpieczeństwa, stabilności, które są podstawowymi wartościami w prawidłowym funkcjonowania rodziny. Tak samo trudno o zrozumienie dla człowieka, który systematycznie gwałci swoja córkę pod czujnym okiem matki („Mamo odkryj kołdrę”). Historia osób, które same się okaleczają, które nie wykorzystują życiowej szansy („Szczekać chyba zacznę” – mowa w nim o Aleksandrze Ginter, która zagrała główna rolę w filmie „Cześć, Tereska”). Opowieść zrozpaczonych rodziców, którzy nie wierzą w samobójstwo syna, zbuntowanej nastolatki, która upomina się o swoje prawa. W książce Domańskiej nakreślone zostały totalnie różne życiorysy, gdzie wspólnym mianownikiem pozostaje rodzina.

Siła tekstu reporterki tkwi przede wszystkim w wielowątkowości i zróżnicowaniu bohaterów. Odmienne środowiska, statusy społeczne, lecz wszędzie ten sam problem – niewydolna wychowawczo rodzina na zawsze naznaczająca swoich członków. Historie spisane pewną i sprawną reporterską ręką czyta się z rosnącym niedowierzaniem. Uderza skala zjawiska, przeraża stagnacja świadków i uczestników zdarzeń. Reportaże Katarzyny Surmiak – Domańskiej w sposób niezwykle sugestywny prezentują rodzinę, stanowiącą w opowieściach autorki przede wszystkim źródło cierpienia, które nie zawsze jest celem samym w sobie. Czasami jest wynikiem zbyt daleko idącej ambicji i troski. Dlatego rozwaga i niezależność wydają się jedynym dobrym rozwiązaniem. Doskonale wie o tym jedna z bohaterek reportażu „Sukienka”, która z tragedii wychodzi zwycięsko. Wystarczy „tylko”, albo „aż” szczypta pozarodzinnego egoizmu.



***
Recenzja opublikowana na portalu "Lubimy Czytać"

Komentarze

  1. Oj nie dla mnie tego typu literatura. Ale czytając Twoją recenzję nie mogłam przestać myśleć o swojej przyjaciółce...:(

    OdpowiedzUsuń
  2. Za każdym razem kiedy wchodzę na Twój blog, znajduję jakąś perełkę :) "Żyletka" nie stanowi wyjątku. I choć wolę powieść niż opowiadanie, to mimo to z przyjemnością zatopię się w lekturze autorstwa pani Katarzyny. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ines ma rację... Rzadko kiedy zdarza Ci się pisac o czymś powszechnie znanym.
    Teraz akurat książka zdecydowanie nie jest dla mnie, ale recenzja bardzo fajna.

    OdpowiedzUsuń
  4. Paula -
    niestety takie problemy, wbrew pozorom, nie są pojedynczymi przypadkami, odstępstwem od normy. Niestety. Ja również mam w swoim otoczeniu wiele osób dla których rodzina, najogólniej, wcale nie była wsparciem. A sama książka -warta uwagi.
    Serdecznie pozdrawiam :)

    Ines -
    :) Książkę oczywiście polecam :)
    Serdeczności na końcówkę weekendu :)

    Tomek -
    :D Tak wyszło. Serdeczności wielkie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Bardzo proszę o jawne wypowiedzi. Nie publikuję komentarzy anonimowych.