piątek, 6 stycznia 2012

Wirtuozeria prozatorska


[źródło]

Józef Hen „Szóste, najmłodsze i inne opowiadania”

Michał Komar uważa, że Józef Hen jest mistrzem opowiadań. Trudno z tym stwierdzeniem polemizować. Czytając znakomity zbiór tekstów zawartych w tomie „Szóste, najmłodsze i inne opowiadania” nie sposób oprzeć się wrażeniu, że Hen jest nie tylko wirtuozem tej krótkiej prozatorskiej formy, ale również doskonały znawcą ludzkiego serca i rozumu.

„Szóste, najmłodsze…” to zbiór dwudziestu siedmiu opowiadań pisanych w latach 1948-2011. Stanowi symptomatyczne spectrum tematów i problemów charakterystycznych dla danego czasu, epoki a co za tym idzie, również dla człowieka. Książka podzielona jest na trzy części. Pierwsza z nich zatytułowana „Bokser i śmierć” zawiera głównie teksty z okresu wojennego i powojennego. Znane już chociażby z filmu w reżyserii Kazimierza Kutza „Krzyż Walecznych”, publikowane już we wcześniejszych tomach. Druga część „Powiernik serc” zawiera tekst w których centrum fabularne stanowią problemy całkiem ludzkie – miłostki i miłości, rozczarowanie i rozwody, emocje i fascynacje erotyczne. Trzecia ostatnia „Niebo naszych ojców” zawierająca tytułowe opowiadanie – to zaskakujący finał - pełen całkiem ludzkich słabości oraz powrotów do wartości podstawowych, okraszonych (o dziwo!) niebagatelnym humorem.

Z całości zbioru trudno wybrać te najlepsze, wyróżniające się. Ponieważ wszystkie wydają się idealnie skrojone, istotne i niebagatelne. Warto na pewno zatrzymać się przy obozowych i wojennych, chociażby ze względu na rangę problematyki. Chociażby takie jak „Bokser i śmierć”, w którym główny bohater otrzymuje od przekornego losu niebagatelną szansę – sparingi z niemieckim komendantem obozu koncentracyjnego co ratuje go przed niechybna śmiercią. Czy pełna dystansu i ironii,  historia pewnej młodej wdowy, która nijak nie może i nie chce wpasować się w rolę szanownej matrony, strażniczki pamięci męża bohatera,  utrwalonej w tekście „Wdowa”. Należy również wspomnieć o tych „środkowych”, które są efektem pewnego eksperymentu autora – płatna oferta powiernika ludzkich problemów, czego efektem jest m.in. wybitny tekst „Człowiek, który zmarnował swoje życie” o mężczyźnie, który goniąc za złudzeniami, podążając fałszywym tropem zaprzepaścił szansę szczęśliwego i samowystarczalnego życia. W końcu dwa ostatnie. Tytułowe - zaskakujące i innowacyjne -traktujące o ideologii faszyzmu - poświęcone, rzekomo uratowanej córce Goebbelsa. I wspomniane już wyżej zamykające tom – „Długa chyża łódź” o niewyobrażalnej sile miłości.

Teksty Hena to literacki majstersztyk. Autor doskonale radzi sobie ze specyficzną i szalenie trudną prozatorską materią jaką jest opowiadanie. Zwięzłe i wyczerpujące historie doskonale oddają złożoność czasu w którym powstały. Treści zawarte w tomie „Szóste, najmłodsze…” to nie tylko przegląd polskiej mentalności uchwyconej w kontekście historycznym, ale również wspaniały i godny szczególnej uwagi zbiór pewnych uniwersalnych prawd dotyczących jednostki w ogóle.  Dlatego warto – dla lepszego poznania i zrozumienia.

***
Za książkę dziękuję Wydawnictwu W.A.B.

***
W ramach uzupełnienia lektury polecam również film w reż. Kaźmierza Kutza


***
Oficjalnie ogłaszam zamknięcie roku 2011. 
Recenzja "Gron gniewu" należy już do roku 2012.



7 komentarzy:

  1. Kocham opowiadania, więc chętnie sam się przekonam :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. I niech ktoś powie, ze literatura polska ma się źle. Opowiadanie to najlepszy sposób na sprawdzenie czy autor potrafi pisać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pisanyinaczej -
    zachęcam i pozdrawiam serdecznie :)

    Pieguska -
    no właśnie! Chociaż jestem w trakcie lektury "Dzienników" Gombrowicz i on miałby chyba jednak odmienne zdanie od naszego ;)
    Mam nadzieję, że nagroda dotarła?

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. I znów następna pozycja do zapoznania się - bardzo lubię opowiadania, są jak fajerwerki, tylko, że po nich uszy nie bolą ;) Pozdrawiam !!!
    banita

    OdpowiedzUsuń
  5. Banita -
    te są rzeczywiście bardzo dobre :)
    Świetne porównanie :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hena darzę szacunkiem i dużą sympatią. I tak się składa, że czytam zawsze te krótsze jego teksty (lubię "Nowolipie" i dzienniki). jestem przekonana, że jego biografie (Montaigne`a, Boya Żeleńskiego czy Stanisława Augusta) są apetycznie napisane i wciąż powraca mi ochota, by po nie sięgnąć. Teraz, gdy przeczytałam u Ciebie o nowych opowiadaniach (ciekawią!), znów mnie naszła.
    Hen to mistrz drugiego planu. W znaczeniu: chyba nigdy nie był tak spektakularnie sławny. A pisze świetnie. Warto propagować. :) Poza tym, jak zauważyłaś, film mu wiele zawdzięcza!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tamaryszku -
      również zastanawiałam się nad lekturą jego przecież w gruncie rzeczy znanymi biografiami. Ale spektakularnej popularności faktycznie nigdy nie osiągnął, ciekawe dlaczego bo jego opowiadania są naprawdę świetne. A wiele jego tekstów jest ciągle wznawianych. Zagadka henowska, czyli wielka niewiadoma polskiej literatury ;)
      A na film poluję. Koniecznie do zobaczenia :)

      Serdeczności :)

      Usuń

Bardzo proszę o jawne wypowiedzi. Nie publikuję komentarzy anonimowych.