Fandorin ponownie na tropie


[źródło]
Boris Akunin "Koronacja"

Niewiele jest rzeczy pewnych na tym świecie. Jednak to, że lektura książki Borisa Aukunia zachwyci nas od pierwszej aż po ostatnią stronę z pewnością do nich należy. „Koronacja”, czyli kolejny tom przygód niezwykle inteligentnego i odważnego śledczego Erasta Fandorina to nietuzinkowa sensacyjna proza balansująca na granicy gatunku – literatury wysokiej i popularnej. Książka Akunina kontynuuje dzieło rozpoczęte przez sławnych, kultowych już prekursorów „przygód detektywistycznych”, chociażby Christie czy Chandlera. Jednakże to, co odróżnia teksty rosyjskiego autora od wielkich poprzedników, to nie wcale wyrazista i niebanalna pierwszoplanowa postać (trudno wszakże równać się z cynicznym Marlowe), czy bogaty i barwny język (ukłony w pas dla pani Agaty), lecz przede wszystkim świetnie przedstawienie czasów carskiej Rosji - tło historyczne w którym kreowaniu Akunin osiągnął mistrzostwo.

Akcja powieści toczy się w przededniu uroczystości koronacyjnych cara Mikołaj II w roku 1894 w Moskwie. W trakcie przygotowania do tego wielkiego wydarzenia niespodziewanie uprowadzony zostaje małoletni członek rodziny carskiej. Porywacz – przebiegły i nieuchwytny, niejaki doktor Linde żąda w zamian za chłopca wygórowanego okupu – brylantu, symbolu cesarskiej władzy tzw. „Orłowa”. Przerażona rodzina prosi o pomoc Erasta Fandorina, śledczego słynącego z niezwykłej inteligencji, sprytu, ale też mało tradycyjnych metod działania. Do walki staje więc dwóch, równych sobie przeciwników (niczym profesor Moriarty i Sherlock Holmes), którym przychodzi stoczyć, jak się później okaże, walkę na śmierć i życie.

„Koronacja” to prozatorskie świadectwo wysublimowanej ironii i humoru. Bohaterowie książki to naprawdę niebagatelne persony. Chociażby narrator powieści Afansij Ziukin – dżentelmen, wierny sługa carskiego dworu, trochę gapiowaty, ale na wyraz śmiały. Czy też Masa – japoński partner Fandorina, który odwagą i rezonem nie ustępuje w niczym śledczemu. Warto również zwrócić szczególną uwagę na wspomniane już wyżej przedstawienie tła historycznego. W książce Akunina można wręcz poczuć zapach moskiewskich ulic, być czynnym uczestnikiem wydarzeń. Bez wątpienia rosyjski autor to prawdziwy artysta słownej sugestii. Dbałość o wszelkie detale jest wielkim plusem książki. I choć sama szkielet fabularny niczym się nie różni od wyznaczników gatunku (zagadka/zbrodnia - punkt kulminacyjny –wyjaśnienie), co oczywiście może stanowić wielki plus dla tradycjonalistów formy, to książkę polecam szczególnej uwadze. Bo w czasami dobrze zanurzyć się w świat, gdzie zło zostaje przykładnie ukarane a dobro zwycięża. Tak dla równowagi i jakże miłej odmiany.

***
Recenzja opublikowana na portalu "Lubimy Czytać"

Komentarze

  1. Kiedyś, kiedyś przeczytam cały cykl od deski do deski! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnes -
      ja również mam nadzieję, że kiedyś uda mi się lektura wszystkich tomów :)No i jeszcze pozostaje cykl o Pelagii :)

      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  2. Kompletuję sobie przygody Fandorina. Dla mnie to świetna rozrywka. Jestem, co tu kryć - zauroczony. Na 'Koronację' poluję, czekam z niecierpliwością. W tak zwanym międzyczasie przeczytałem 'Nefrytowy różaniec', więc znam przygody Erasta po opuszczeniu Cesarstwa a przed akcją 'Koronacji'. Teraz czytam serię 'kryminał prowincjonalny', o przygodach siostry Pelagii. Też rewelacja.
    Akunin jest mistrzem dobrej, przygodowej powieści.

    OdpowiedzUsuń
  3. Desperate Househusband -
    a to jest mój drugi tom - czytałam "Azazela" a potem mam lukę i "Koronacje" :) Pelagii czytałam na razie pierwszy tom. Bardzo lubię książki Akunina wnoszą tyle świeżości w gatunek sensacyjny. I ta ironia! Dla mnie również rewelacja :)

    Serdeczności wielkie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam czytanie chronologiczne. Przywiązałem się do Fandorina i świetną mam zabawę ze śledzenia jego rozwoju - od naiwnego młokosa w 'Azazelu' do chłodnego profesjonalisty w późniejszych opowieściach. Pewnie sama zauważyłaś przepaść między Erastem z 'Azazela', a tym z 'Koronacji' - dużo przeszedł po drodze!

      Pelagia też bardzo wciąga. Zaczynam właśnie 'Czarnego mnicha', drugi tom serii. Chyba jeszcze lepszy, niż część pierwsza. Piękny, archaizowany język, bohaterowie barwni, ironii więcej, niż w historiach o Eraście.

      Czytałem też pierwszą część 'Przygód Magistra', czyli prawnuka Erasta Pietrowicza. Przeczytałem, ale zachwyciłem się stosunkowo najmniej. Choć nie narzekam mimo wszystko - dobre, jak to Akunin!

      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Desperate Househusband -
      faktycznie - Erast jest zasadniczo inny w ostatniej części. Koniecznie zatem poluję na tomu środkowe :)

      "Pelagie" również planuje zdobyć - ostatnio nawet widziałam ją w jakiejś taniutkiej księgarni za niewielkie pieniądze.

      Akunin - klasa sama w sobie :)

      Serdeczności :)

      Usuń
    3. Właśnie czytam 'Koronację', więc spieszę się podzielić wrażeniami. Jak zwykle pięknie napisana książka. I wciąga, akcja się rozkręca (nie dotarłem jeszcze do połowy). Jedyny minus, to za mało Erasta Pietrowicza, jakiś taki... drugoplanowy. Opisy książęcego sługi są ciekawe, pokazują klimat epoki, barwnie odmalowują dworskie obyczaje, ale odwracają uwagę od poczynań Fandorina. Może tylko tymczasowo, bo własnie dotarłem do chwili, gdy Fandorin, razem z panem Ziukinem dotarli na Chitrowkę. A na Chitrowce zawsze dzieją się ciekawe rzeczy. Czytam zatem dalej :-)
      pozdrawiam!

      Usuń
    4. Desperate Househusband -
      faktycznie mało tam Erasta, ale ten klimat, ta epoka ;) Czekam na końcowe wrażenia :)
      Dobrej lektury!

      Serdeczności wielkie :)

      Usuń
  4. Muszę przyznać, że się nie zawiodłem. Znalazłbym, co prawda, jakieś minusy: Fandorina było stosunkowo niewiele, to raz. Zawsze mnie też bawił Masa, a w ‘Koronacji’ spadł na trzeci plan, to dwa. Powinienem jeszcze znaleźć jakieś ‘trzy’, ale to już by było na siłę. Opowieści Ziukina o niuansach służby na dworze były może trochę zbyt szczegółowe, ale Ziukin to specyficzna postać i żeby dobrze ją odmalować – z całym tym oddaniem, wiernością, pedantyzmem – trzeba było nakreślić kontekst.
    A kryminalna intryga – świetna. I kiedy już myślałem, że taki jestem sprytny i domyśliłem się, kim jest doktor Lind jeszcze przed Fandorinem – niespodzianka. Niestety, nic nie jest proste i oczywiste.
    Do tego powiew pesymizmu, jakiś specyficzny smutek, nostalgia - stworzyły klimat. Mały książę ginie, Ziukin raz jeden się zakochał, niestety fatalnie, pewnie się na ludzkie uczucia uodporni jeszcze bardziej. Historia księżniczki Kseni też smutna, źle ulokowane młodzieńcze uczucie potrafi zostawić rany na całe życie. A tu jeszcze te znaki i złe wróżby podczas koronacji – aż ciarki przechodzą, gdy się już wie, jak się potoczyły i zakończyły losy Mikołaja II i jego rodziny.
    Świetna książka, jednym słowem. Zaczynam się rozglądać za kolejnymi tomami, tym bardziej, że w dziesiątej chyba części (czyli jeszcze jedna po drodze), cofniemy się w czasie i będziemy mogli poznać przygody młodego Erasta, które ten przeżył w Japonii. Gdzieś ma się też pojawić sam Rasputin, więc kolejne części zapowiadają się bardzo ciekawie.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Desperate Househusband -
      faktycznie głównych i lubianych bohaterów w tej części jest stosunkowo mało, lecz ta groza i klimat o którym piszesz - aż dreszcze przechodzą po placach! Klasa sama w sobie! A w powietrzu czuć rewolucję

      Co do zagadki a raczej winnego...Kilka jaskółek zapowiadało, że to właśnie Ona ;)

      Rasputin - już nie mogę się doczekać :)

      Serdeczności wielkie :)

      O Rasputin

      Usuń

Prześlij komentarz

Bardzo proszę o jawne wypowiedzi. Nie publikuję komentarzy anonimowych.