Magdalenki Judt’a


[źródło]
Tony Judt 'Pensjonat pamięci"

Pamięć jest przedłużeniem istnienia. Dopóki pamiętamy i pamięta się o nas istniejemy ulokowani w określonym wycinku rzeczywistości. Tony Judt jeden z najwybitniejszych współczesnych intelektualistów doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Unieruchomiony w szpitalnym łóżku przez śmiertelną chorobę - stwardnienie zanikowe boczne (ALS), tracąc stopniowo kontrolę nad własnym ciałem, stworzył niezwykłe eseje – ćwiczenia pamięci. W tych ostatnich, szalenie ważnych tekstach będącymi przede wszystkim wspomnieniami autora z lat młodości, refleksją nad życiem, tożsamością, kondycją współczesnego człowieka, kulturą, w końcu w jak najszerszym znaczeniu, sytuacją polityczno-społeczną Europy i świata stara się ujarzmić przyszłość – przewidywalny, okrutny koniec – wykorzystując w tym celu przeszłość. Określając ramy własnej egzystencji, znanym sobie narzędziem, jakim jest praca intelektualna – pisanie, Judt pozostawia czytelnikowi niezwykłe obrazy z własnego życia – eseje, które są świadectwem wielkiej erudycji autora, ale też proustowską magdalenką. Sposobem na okiełznanie nieznanego przez znane.

Lektura „Pensjonatu pamięci” to wyjątkowa czytelnicza uczta, co tam – wykwintne królewskie przyjęcie. Teksty osadzone w szerokim kontekście kultury są wyjątkowym spotkaniem z życiem wyjątkowego człowieka, jego spojrzeniami na intelektualną rzeczywistość powojennego i współczesnego świata. Spectrum tematów i problemów poruszanych w książce jest naprawdę duże. Judt prezentuje w książce między innymi problematykę idei liberalnych i komunistycznych, pisze także o kondycji intelektualistów francuskich, o różnicach pomiędzy rewolucją z II połowy XX wieku na wschodzi i zachodzi Europy, o emancypacji kobiet i poziomie oświaty w Wielkiej Brytanii, kilka słów pada także na temat interpretacji i rozumienia „Zniewolonego umysłu” Miłosza, w końcu na dzisiejszym, po-holokaustowym postrzeganiu tożsamości żydowskiej. Wszystko to pisane z bardzo osobistego, by nie powiedzieć prywatnego punktu widzenia, zabarwione wyjątkowym poczuciem humoru, szczyptą ironii i dystansem do zdarzeń minionych.

Judt jako uczestnik wielu mniejszych i większych intelektualnych, kulturowych i w końcu zbrojnych rewolucji, pełnoprawny obywatel baumanowskiej płynnej rzeczywistości doskonale wie, o czym pisze. Bardzo dobre przygotowanie merytoryczne, nietuzinkowa intuicja, wierność i radykalizm w głoszeniu własnych poglądów przysporzyła autorowi „Powojnia” tyleż samo wrogów co zwolenników. Jedno jest jednakże pewne – pisarz należał do najwybitniejszych myślicieli współczesnego świata, do wielkich – ostatnich, którzy nie bali i nie boją się płynąć pod prąd, wbrew modnym mainstreamowym trendom czy poglądom. Wolnomyśliciel jakich mało, który opisując podróż autobusem Zielonej Linii, schronisko w górach, samochodową pasję ojca, czy zagrożenie ze stron bezrefleksyjnego podejścia do wszelkich idei żegna się ze światem w najlepszy, znany sobie sposób. I zaprawdę piękne to pożegnanie. Prozatorski majstersztyk!

***
Recenzja opublikowana na portalu "Lubimy Czytać"

Komentarze

  1. Wpędzasz mnie w niezłe kompleksy swoimi recenzjami książek... A jeśli chodzi o "Pensjonat pamięci" to książka znajduje się na moim radarze już od dłuższego czasu:) Obiecująca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paula -
      ależ mi wyskoczyły rumieńce :) Bardzo dziękuję za dobre słowo :)
      Samą książkę gorąco polecam, świetna rzecz - rewelacyjnie napisana. I ta wielość kontekstów zawarta w tekście. Naprawdę bardzo dobra rzecz :)

      Serdeczności :)

      Usuń
  2. Zawsze u Ciebie te "czytelnicze uczty" są wyjątkowe ;) Świetna recenzja. Pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bibliofilka -
      Bardzo dziękuję za dobre słowo :)
      Ostatnio mam naprawdę szczęście do dobrych książek :)

      Serdeczności.

      Usuń

Prześlij komentarz

Bardzo proszę o jawne wypowiedzi. Nie publikuję komentarzy anonimowych.