"Wokół legendy" - konkurs i recenzja


[źródło]

"Wywiad z historią" Oriana Fallaci

Prolog

Ryszard Kapuściński powiedział kiedyś, że aby mogło powstać jedno własne zdanie, trzeba przeczytać tysiące cudzych. Podczas lektury książki „Wywiad z historią” Oriany Fallaci, która ukazała się na rynku polskim z prawie czterdziestoletnim opóźnieniem (światowa premiera „Interview with History” – 1974), trudno nie odwołać się do słów autora „Imperium”. Wielość kontekstów, wydarzeń, przywołanych postaci, które opisuje w swoich wywiadach włoska dziennikarka, z czasem – co oczywiste – uległy rozmyciu. Nie tyle straciły na znaczeniu, co wyparte zostały przez nowe, świeższe „newsy”. Dlatego współczesny czytelnik-recenzent w mniejszym lub większym stopniu musi lekturę książki Fallaci okupić powtórką z historii. Dla lepszego zrozumienia tekstu, uchwycenia wszystkich zależności i problematyki danych wydarzeń. Jednak przygotowanie merytoryczne do lektury tej fascynującej odysei reporterskiej to nie wszystko. Ważna jest również wrażliwość literacka, taktyka oparta na wyczulonym zmyśle obserwacji, która pozwala dostrzec w tych dwudziestu ośmiu rozmowach arcydzieło dziennikarskiego fachu.

Być jak Fallaci…

We wstępie książki Fallaci pisze, że dziennikarstwo to „nadzwyczajny i straszny przywilej”. Włoska publicystka, która w latach swoich największych reporterskich sukcesów budziła i budzi do dnia dzisiejszego wiele kontrowersji (szczególnie zaś po opublikowaniu w roku 2001 artykułu przerywającego dziesięcioletnie milczenie na łamach „Corriere della Sera” pt: „Wściekłość i duma”), była fenomenem w swoim fachu. Była kobietą – inteligentną, odważną, bezkompromisową. Przed obliczem dziennikarki, czy też wizją wywiadu z nią, drżeli najwięksi politycy. Niezależnie po której stronie konfliktu, żelaznej kurtyny, się znajdowali. Jednakże mało kto miał śmiałość odmówić Fallaci. Bowiem Fallaci się „nie-odmawiało”. Odmowa oznaczała zarówno tchórzostwo, jak wykluczenie z dialogu. Kissinger, Golda Meir, Jasir Arafat, Husajn, Indira Gandhi, William Colby to tylko niektóre nazwiska pojawiające się na kartach tego wydawnictwa. Prestiż i sława, na tych wartościach niewątpliwie bazowała Włoszka. Ranga jej wywiadów była olbrzymia i często wpływały na kształt ówczesnej światowej polityki. Konflikty w Azji, na Bliskim Wschodzie, nielegalne działania CIA w Europie, Wietnam – obszary będące w kręgu jej zainteresowań nie odbiegały od najbardziej palących problemów ówczesnej, nad wyraz niespokojnej rzeczywistości. Lecz nie tylko „wyjątkowa” tematyka, lecz także niebanalny styl i bezkompromisowość nadały rozmowom Fallaci niepowtarzalnych cech, wyznaczając całkiem nową jakość dziennikarską, o której w przedmowie Federico Rampini pisze:

"Żywy kontakt z konkretnymi postaciami, pogłębione dochodzenie na miejscu wydarzeń, zdolności analizy, zbieranie dokumentacji, praca „wykopaliskowa” i interpretacja, która nazywa się dziennikarstwem śledczym."

Dziennikarka, o której już wówczas krążyły legendy jawi się współczesnemu czytelnikowi przede wszystkim jako postać o klarownych poglądach politycznych. Jak zauważa wspomniany wyżej Rampini:

"Fallaci utożsamia się z uniwersalnymi wartościami, które zrodziły się na Zachodzie – z liberalną demokracją, z prawami człowieka, z wolnością informacji – i właśnie dlatego nie dopuszcza niespójności, nie okazuje pobłażania, kiedy przyłapuje Zachód na rażącym łamaniu tych zasad."

W dwudziestu ośmiu wywiadach, które składają się na tom „Wywiad z historią” Fallaci wydaje się być zawsze główną bohaterką spotkania. Zafascynowana władzą, świadoma uczestnictwa najważniejszych wydarzeniach politycznych jak i faktu, że jest zarządcą informacji, która może zmienić bieg historii, każde spotkanie traktowała jak walkę (zobacz: „Przedmowa”). I zaprawdę rzadko kiedy wychodziła z tego pojedynku pokonana. Jak sama zauważa:

"Ci, którzy wyznaczają nas los, naprawdę nie są od nas lepsi, nie są inteligentniejsi, ani silniejszy, ani bardziej światli. Najwyżej bardziej przedsiębiorczy, ambitni."

Niewiele osób ze świata polityki w jej mniemaniu zasługiwało na podziw i szacunek. Dostało się Kissingerowi za Wietnam, nakrzyczała na szefa CIA Colbego za wtrącanie się w sprawy wewnętrzne Włoch, nie omieszkała zapytać arcybiskupa Makariosa o relacje z kobietami, Hajle Sellasje nie uniknął trudnych pytań o wszędobylski głód i śmierć w Etiopii. Do grona nielicznych, których obdarzyła szacunkiem i zaufaniem należeli Willy Brandt, Helder Camera, Indira Gandhi, w szczególności zaś charyzmatyczna Golde Meir. Lecz na takie traktowanie naprawdę należał sobie zasłużyć. Udało się to nielicznym.

Trzy wcielenia dziennikarki. Epilog

Jacek Żakowski charakteryzując Fallaci pisze o jej trzech wcieleniach. Pierwszym – „romantycznej dziennikarki”, drugim – „dojrzałej geniuszki wywiadu politycznego” oraz ostatnim – „islamofobicznej eseistki”. W książce „Wywiad z historią” spotykamy się z tą drugą postacią, gdzie pisarka (tak powiem życzyła sobie być nazywana Fallaci pod koniec życia) będąc u szczytu sławy i popularności, osiągnęła wszystko co w zawodzie dziennikarza możliwe. Rozmowy przeprowadzone w latach siedemdziesiątych 20. wieku, dzięki którymi został okrzykniętą „mistrzynią wywiadu” są dla potencjalnego, współczesnego czytelnika przykładem na to w jaki sposób uprawia się „rasową” żurnalistykę. I choć Ryszard Kapuściński zarzucał jej obawę przed wielokulturowością, ceniąc zasadniczo wyżej Terzaniego, to dziennikarstwo Fallaci, ze swą bezkompromisowością i kobiecym obliczem, stanowi nowy i wyjątkowy rozdział w historii gatunku. Właśnie dlatego, mimo upływu wielu lat, nie straciło nic ze swojej drapieżności i siły.

_____

Wszystkie cytaty pochodzą z:  ”Wywiad z historią”  Oriana Fallaci, Świat Książki, Warszawa 2012.

Recenzja opublikowana na portalu "Lubimy Czytać"


***

KONKURS



Zapraszamy do udziały! 
Na wygranych czekają naprawdę atrakcyjne nagrody! :)

Więcej szczegółów >>TUTAJ



Komentarze

  1. Nie lubię Fallaci. Jest dla mnie zaślepionym, aroganckim człowiekiem, który nie widzi nic więcej ponad własne poglądy, a świat jest dla niej czarno-biały. A do tego zdarza się jej przeinaczać fakty lub je interpretować zgodnie z własną wizją. Mały ślad tego opisała choćby prowincjonalna nauczycielka niedawno, choć ja to pamiętam z jej innej książki.
    A jakie wrażenie zrobiła na Tobie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kornwalio -
      to było moje pierwsze spotkanie z Fallaci i w kontekście tych akurat wywiadów wypadła bardzo dobrze. Bezkompromisowa i szczera. Nie ukrywała w przedmowie do każdego z nich, co myśli o danym polityku, osobistości. Podobał mi się ten jej pazur. Ale faktycznie co nieco czytałam o tej jej jednostronności i braku obiektywizmu. Na pewno było wyjątkowa i przyszło jej żyć w wyjątkowych czasach. Ale ostatnie jej wypowiedzi trochę mrożące krew w żyłach. Reasumując jetem podobnego zdania jak Kapuściński: "strach przed wielokulturowością, ale dobra fachura" :)

      Serdeczności :)

      Usuń
  2. Ja też, jak Kornwalia, nie lubię Fallaci. W moich oczach uchodziła za osobę, która nie darzy szacunkiem innych, która nie respektuje innych kultur i która wszystkich mierzy swoją własną miarką. Według mnie ta bezkompromisowość nie była niczym innym jak arogancją i histeryczną próbą zaprzeczenia takiej naturze świata, jaka nie odpowiadała jej wizji. I czy np. Indira Gandhi była taką szlachetną osobą? Sam fakt, że Fallaci darzyła ją zaufaniem, wiele mówi o dziennikarce.

    OdpowiedzUsuń
  3. Chichiro -
    tak jak napisałam Kornwalii to moje pierwsze i mimo wszystko udane spotkanie z Fallaci. Bez dwóch zdań daleko jej do wybitnego, moim zdaniem Terzaniego. Zauważył to przede mną oczywiście wspomniany Kapuściński. Nie można godzić się w żadnym wypadku na tak daleko idącą dyskryminacje szeroko pojętego Islamu, czy żadnej innej kultury. Fallaci to agresywne dziennikarstwo, które mimo wszystko wzbudza podziw, gdy czytamy o zdenerwowanym rozmową wszechwładnym Kissingerem. A sprawa Gandhi - Fallaci jako osoba zafascynowana władzą, podziwiała tę kobietę nie tyle za "osiągnięcia" co za stanowisko! To jej imponowało. Ale "Wywiady z historią" to właśnie kawał ciekawej Historii, przez duże "H". Zasadniczo szkoda byłoby, gdyby nigdy nie ujrzała światła dziennego. Chciałam właśnie, aby w mojej recenzji to wszystko co napisałam w skrócie komentarzu wybrzmiało.
    A Fallaci muszę się bardziej przyjrzeć. Jej tekstom, jej biografii. Możesz coś polecić Chiihiro? :)

    Serdeczności :)

    PS

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nic nie polecę, bo żadnych książek Fallaci nie czytałam, jedynie wywiady z nią i artykuły na jej temat.
      Pewnie, są różne modele dziennikarstwa, Fallaci reprezentowała taki, który bardzo rzuca się w oczy - zaczepny, agresywny, dociekliwy. Szkoda tylko, że sama reprezentowała czasem poziom niewiele wyższy od tych, z którymi rozmawiała. Potępiała protesty antyizraelskie (nie antyżydowskie, ale antyizraelskie właśnie), ale sama głośno krzyczała hasła antymuzułmańskie.

      Terzani też był wybiórczy w swoich sympatiach, ale cechowała go większa empatia, sympatia wobec drugiego człowieka i zdecydowanie większa otwartość. I choć dopiero poznaję Terzaniego, widzę jego znakomitość.

      Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
    2. Chihiro -
      W przypadku Terzaniego, jak i Kapuścińskiego, albo jakiegokolwiek reportera zawsze ta otwartość na wielokulturowość wzbudza również moją sympatie a potem rosnące zainteresowanie :)Ja również dopiero zaczynam z Terzanim - mam nadzieje, że nasze spotkania będą udane :)

      Pozdrawiam serdecznie raz jeszcze :)

      Usuń
    3. Book, czytałam jej Wściekłość i duma i to właśnie wtedy się totalnie zraziłam. Polecić tego nie mogę, ale myślę, że książka jest tak mocna i zdecydowana, że każdy może sobie dzięki niej wyrobić zdanie o autorce. Ja w pewnym momencie przerwałam i stwierdziłam, nie dziękuję, nie muszę czytać tych bzdur, oczami wyobraźni widząc jak ta kobieta pluła jadem nad klawiaturą, gdy to pisała... Wielu jednak ta książka przypadła do gustu i pisali, o zgrozo, że wreszcie ktoś to powiedział na głos. W ogóle szum był w mediach swego czasu.

      Usuń
    4. Kornwalio -
      znalazłam w sieci cały tekst "Wściekłosci..." i używając słowa recenzji "kontrowersyjny" - teraz widzę, że zasadniczo to eufemizm. Faktycznie wiele nienawiści i żalu. Bardzo przykre. Szkoda, że przekreśliła tym niewielkim tekstem wiele rzeczy, których dokonała wcześniej.

      Serdeczności :)

      Usuń
  4. Książka spogląda na mnie na jeden z wystaw. I jeszcze Twoja recenzja. Hm. Czy to znak?

    A konkurs ciekawy i inspirujący. Dobry pomysł.

    Pozdrawiam ciepło!^^ (a i dziś kolejny powiew wiosny był)

    OdpowiedzUsuń
  5. Owarinaiyume -
    zdecydowanie znak i to bardzo dobry znak ;)

    Wiosna zbliża się i to bardzo dużymi krokami - nareszcie :)

    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Bardzo proszę o jawne wypowiedzi. Nie publikuję komentarzy anonimowych.