"Bo do tej roboty trzeba mieć siłę i odwagę!"


[źródło]
Teoretycznie mam do zrecenzowania cztery książki. Ale któż by się tym przejmował. Mamy lato w kwietniu, majówka przed nami, mnóstwo czasu na leniuchowanie i czytanie... Dlatego dziś recenzji nie będzie! Ale za to będzie fantastyczny tekst Joanny Bator poświęcony bibliotekarkom, który "pożyczyłam" od Evy Scriby (koleżanki po fachu) a który ukazał się w weekendowym wydaniu "Gazety Wyborczej" (28-29.04.2012 r.). 
Jest świetna Bator, jest kilka słów o moim zawodzie. Szał ciał. Nie można chcieć więcej :)

"Panie na książkach"*

[źródło]
Miłość do książek to uczucie piękne w swej staroświeckiej trwałości, bo nie kończy się przy pierwszych nieporozumieniach, lecz w miarę upływu czasu pogłębia się i umacnia. Jednak ani czytelnicy, ani pisarze nie kochają książek tak jak bibliotekarki. Jak dotąd spotkałam tylko jednego bibliotekarza. Wydaje się, że bibliotekarze występują głównie jako postaci literackie, jakby nawet tam bibliotekarki pomijano. (...) Dzięki tym kobietom mam choćby przez chwilę wrażenie, że w tym kraju da się żyć, warto pisać. (...) bibliotekarki to na pewno nie stereotypowe szare myszki, bo do tej roboty trzeba mieć siłę i odwagę. Bibliotekarki nie są glamour i nie przynoszą wymiernych zysków. Nie trafią do plotkarskich portali, bo nie tańczą na lodzie, tylko po kruchym lodzie stąpają i upierają się, że biblioteki są ważne, a książki warto czytać. I jeszcze: na ich ramionach opiera się kultura małych miasteczek, to one krzątają się, aktywizują, animują i reanimują to, co inni skazaliby chętnie na eutanazję.

* (fragment tekstu, wszystkie podkreślenia moje)
***

DOBREGO MAJOWEGO WYPOCZYNKU!

[źródło]

Komentarze

  1. Jakieś stereotypy płciowe lansuje ten artykuł. Bibliotekarze płci męskiej występowali i w bibliotece Instytutu Historycznego UW, i w BUWie, i w BNie paru co najmniej:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zacofany.w.lekturze -
      no pewnie, że pracują tam również faceci. Sama znam kilku choć są w mniejszości :)

      ale widzisz - wszystko to duże instytucje. Prawdziwe siłaczki pracują w mniejszych miejscowościach, wsiach...I są to kobiety ;)

      A tak prawie serio - to i tak ten artykuł straszliwie łechta moją próżność. A co tam! :)

      Wiedziałam, że kto jak kto, ale na Zacofanego zawsze można liczyć - szczególnie jak rzecz dotyczy dyskryminacji mężczyzn ;P

      Dobrego długiego weekendu, serdeczności :)

      Usuń
    2. Żeby nie było: cenię bibliotekarki (i bibliotekarzy też), ale nie lubię takich uogólnień. W każdym razie w kwestii dyskryminacji mężczyzn na mnie zawsze możesz liczyć bez pudła:)) Pozdrawiam jako niegdysiejszy członek kółka bibliotecznego i pan na własnej bibliotece:D Trzymaj się w cieniu w te upały:)

      Usuń
    3. Zacofany.w.lekturze -
      :) :) :) Wiedziałam, wiedziałam :)

      Ja również nie lubię uogólnień - niezależnie w która stronę się zapuszczą.
      Były kolega po fachu! Cudownie! :)

      Cień jest w ostatnich dniach mym bardzo dobrym przyjacielem.
      Wiele serdeczności :)

      Usuń
    4. Żebyś wiedziała, że po fachu, znałem nawet podstawowe działy UKD:PP

      Usuń
    5. :) No proszę! (:
      Zatem oficjalnie: "Witaj w elitarnym klubie" :P

      Serdeczności raz jeszcze :)

      Usuń
  2. Popieram chwalenie bibliotekarek (tych, które czytają książki):) Nawet jedną z nich znam osobiście - jest masakrycznie oczytana i ma w małym palcu nazwiska tysięcy autorów (i też Monika, hihi). Żyrafa rules!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kornwalio -
      zdecydowanie - połączenie imienia Monika i zawodu bibliotekarki zawsze daję rewelacyjne rezultaty! :)
      Magiczna kompilacja ;)

      Wspaniała jest ta żyrafa :)

      Serdeczności na długaśny weekend :)

      Usuń
  3. Ja bibliotekarzy znam dwóch :) Bibliotekarki też są różne, ale tekst bardzo fajny.

    Pozdrawiam i cudnego weekendu życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książkozaur -
      pewnie, pewnie różnie to bywa - sama znam kilka niechlubnych przykładów pań pracujących w bibliotece.
      A faceci są a jakże! Bardzo pozytywny i chlubny przykład :)

      Serdeczności wielkie

      Usuń
  4. Ja nie lubiłam swojej bibliotekarki z małej wsi, bo mi podsuwała Coelho za każdym razem, gdy tam byłam :D
    Znam jednego bibliotekarza, więc bez dyskryminacji proszę ;))
    Co do czytania: Blondynka Oates na przemian z Anną Kareniną i w między tak zwanym czasie pozytywne teksty z Edycji Świętego Pawła :))
    Pozdrawiam słonecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bluedress -
      można się zniechęcić, oj można ;)

      Już nie będę - zero dyskryminacji. Ale ten artykuł jest taki miły dla mej próżności, że musiałam :)

      Panowie bibliotekarze to całkiem zacny gatunek ;)

      A ja muszę nadrobić zaległości z panią Oates bo niestety nic do tej pory nie czytałam pisarki.

      Serdeczności i dobrej lektury :)

      Usuń
    2. Teraz to mam problem, bo wpadły mi w dłonie książki 'Wielki Gatsby' Fitzgerald i 'Opowieści niesamowite' Poe :D. Oszalałam #małedramaty ;))

      Usuń
    3. Bluedress -
      POEGO! NA 100%! :) Fascynującą rzecz :) POLECAM GORĄCO :)

      Usuń
  5. Znam wiele śmiesznych i żałosnych bibliotekarek (są wśród nich także mężczyźni), ale znam też kilu poważnych i mądrych bibliotekarzy (większość z nich to kobiety).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dr Kohutek -
      mam bardzo podobne doświadczenia :)
      Jak zawsze, gdy mamy do czynienia z materiałem ludzkim - są świetne okazy no i są wybaczenia :)

      Wiele serdeczności nas weekend! :)

      Usuń
  6. Przyłączam się do pochwał:) Krakowskie panie bibliotekarki są cudowne, umarzają mi moje niezwykle wysokie kary za przetrzymanie książek (zwykle 10, 20 groszy:) i polecają autorów, o których nigdy wcześniej nie słyszałam.
    Cóż, by być dobrym bibliotekarzem trzeba mieć powołanie:)
    P.S. Uwielbiam Lisę Simpson:)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga R.
      :) Kochane kobiety. Sama często macham ręką na wszelkie zaległości :)

      Z powołaniem to zasadniczo zdecydowanie. Chociaż to naprawdę różnie bywa. Ja jednak miałam i mam szczęście do tych dobrych i mądrych ludzi pracujących w zawodzie :)

      Simpsonowie to dla mnie serial numer jeden na świecie! A z Lisą w pełni się utożsamiam :)

      Wiele serdeczności na weekend :)

      Usuń
  7. Obawiam się, że bibliotekarki z mojego miasta (a zwłaszcza takie dwie), spokojnie mogłyby trafić do jakiegoś Pudelka, czy też do innych tego typu miejsc. Tak, czy inaczej popieram chwalenie pań Bibliotekarek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aleksandra Świerczek -
      i są takie egzemplarze! :) oj, niestety, niestety :)

      :) Bardzo się cieszę (:

      Serdeczności wiele na weekend :)

      Usuń
  8. Świetny tekst, pewnie dlatego, że bardzo prawdziwy. Ja w moim (właściwie nie takim krótkim już) życiu spotykałam same panie bibliotekarki, więc się z panią Joanną zgadzam w 100%. A Ciebie, odważna i silna Bibliotekarko polska, serdecznie pozdrawiam :DDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ines -
      bardzo, bardzo dziękuję.

      Bardzo się cieszę, że prestiż zawodu został zachowany! Bibliotekarki rządzą! ;)

      Wiele serdeczności na weekend - owocnej lektury :)

      Usuń
    2. Dziękuję. Tobie także życzę dobrych książek na tę prawdziwie letnią majówkę :)

      Usuń
  9. Świetny ten cytat! Miłej majówki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lilithin -

      Wzajemnie! :) Wiele przyjemności i wypoczynku z książką :)

      Serdeczności wielkie :)

      Usuń
  10. Ach, u nas bibliotekarki nie są chyba nimi z powołania. Zamiast reanimować, uśmiercają książki. Wodzą tym swoim grobowym wzrokiem. I to są sytuacje, kiedy biblioteka jest wyjątkowo otwarta (ostatnio jest częściej zamknięta niż otwarta). Aż się odechciewa tam chodzić... Ale takich jest pań jest niewiele, więc cieszę się z korzystania z nowej MBP w Opolu. Piękny budynek i świetna atmosfera. ;)

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Luna -
      niestety, zdarzają się i takie sytuacje. Bardzo współczuje. Na szczęście jest pozytywna alternatywa :)

      Serdeczności wiele :)

      Usuń
  11. Tekst świetny, jak i autorka. Bardoz lubię panią Bator :-)
    Podobnie jak u Luny, w moim rodzinnym miasteczku panie bibliotekarki z powołania z pewnością nie pracują. Już ich nawet o nic nie pytam po tym, jak zapytałam o jakiegoś Noblistę z ostatnich, może maksymalnie 10 lat, a one nawet nazwiska nie kojarzyły...Smutne.
    Dobrze jednak wiedzieć, że są i bibliotekarki, które książki kochają. Tak powinno być:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nenneke -
      ja również cenią sobie prozę Pani Joanny. Z niecierpliwością czekam na jej jesienną książkę :)

      O Dżisis! Bardzo smutne - należy znać noblistów i innych laureatów nagród literackich - to taki święty, zawodowy obowiązek. Szczerze współczuję :(

      Dokładnie. Z miłością do książek trzeba się urodzić :)

      Serdeczności wiele :)

      Usuń
  12. To ja się może wypowiem:) Jako przedstawiciel mniejszości w tym zawodzie. Faktem jest, że w bibliotekach mniejszych, większych pracuje więcej kobiet niż mężczyzn.

    Mnie tam jakoś to nie przeszkadza, ale bardzo często spotykam się ze zdziwieniem, że facet pracuje w bibliotece.

    Przecież to taki "babski" zawód, jak nauczycielka. Staram się ze stereotypem walczyć:) Na wszelkie możliwe sposoby:D

    A tekst chwalący takie "tytanki" pracy jak najbardziej mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Charlie Librarian -

      :) :) :)
      Jak dobrze, że mężczyzna ;) Bardzo się cieszę.
      Serio, serio! Faktycznie "babski" i w sumie nie wiem dlaczego tak się porobiło. A szkoda, że tak mało was chłopaków za ladami! Ale wszystko jest do nadrobienia :)

      Serdeczności wielkie :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Bardzo proszę o jawne wypowiedzi. Nie publikuję komentarzy anonimowych.