środa, 4 lipca 2012

Los czarnobylskiej duszy


[źródło]
Recenzując tę książkę, czuję się intruzem. Komentarz do tekstu Aleksijewicz jest i zawsze będzie namiastką, nieporadną próbą uchwycenia istotności tekstu. Każdy czytelnik osobiście powinien spotkać się z materią tekstu białoruskiej dziennikarki. Nie sposób bowiem w kilku zdaniach oddać jego siły, wielkości i wymowy. Zresztą sama autorka daleka jest od prób komentarza wydarzeń po 26 kwietnia 1986 roku. W typowy dla siebie sposób oddaje głos świadkom i uczestnikom tamtych wydarzeń, tworząc tzw. „opowieści głosów". „Czarnobylska modlitwa” to zatem zbiór relacji-monologów osób, które dotknięte zostały tragedią. Sama dziennikarka jest tylko cieniem. Skrybą, który przez dwadzieścia lat z uporem i konsekwencją spisywał wszystko to, co wiązało się z czarnobylską tragedią. Jak sama pisze:

Nie jest to ksiązka o Czarnobylu, ale o świecie Czarnobyla. (…) Piszę i kolekcjonuję codzienność – uczuć, myśli, słow. Staram się wychwytywać życie codzienne duszy. (…) Noc 26 Kwietnia 1986 roku…W ciągu jednej nocy przenieśliśmy się w inne miejsce w historii. Wykonaliśmy skok w nową rzeczywistość, której nie była w stanie garnąć nie tylko nasza wiedza, ale także nasza wyobraźnia.
 
Preludium do wstrząsających relacji są rzeczowe informacje umieszczone na łamach rosyjskich, białoruskich i ukraińskich gazet dotyczące wybuchu reaktora. Ilość ofiar, skutki tragedii, ogólnoświatowe echa katastrofy. Liczby i fakty. Zaraz potem, jakoby na drugim biegunie odwzorowania rzeczywistości, przejmujący monolog żony strażaka, który gasił pożar w elektrowni zaraz po wybuchu. Monolog wstrząsający, gdzie miłość dwojga młodych ludzi dosłownie rozpada się na kawałki. Promieniowanie, któremu poddany został mężczyzna spowodowało, że umierał na rękach swojej żony w straszliwych męczarniach. Lecz to nie koniec dramatu. To jedna z wielu podobnych i niewyobrażalnych opowieści, które zawiera reportaż Aleksijewicz. Kilkanaście historii – mieszkańców regionu, likwidatorów, odpowiedzialnych i współodpowiedzialnych za wybuch, rodzin zmarłych żołnierzy i strażaków, naukowców i fotoreporterów. Całe spectrum społeczeństwa. Aleksijewicz zauważa:

Los to życie pojedynczego człowieka, historia to życie nas wszystkich. Chcę opowiedzieć historię w taki sposób, żeby nie stracić z oczu losu pojedynczego człowieka. Los bowiem sięga dalej niż jakakolwiek idea.

Reportaż zakończony zostaje innym monologiem – żony likwidatora, której mąż także umiera na skutek promieniowania. Wyznanie kobiety, która wręcz namacalnie odczuwa nieobecność zmarłego męża. Przerażająca pustka i równie przerażająca bezsilność. Czarnobyl to była i nadal jest wojna – autorka wielokrotnie to podkreśla na kartach wydawnictwa, wojna totalna, która do dnia dzisiejszego zbiera swoje żniwo. Samotność wdów. Bezsilność mężczyzn. Przerażanie dzieci. Jest i epilog, w którym mowa o czarnobylskiej turystyce. Po-apokaliptyczne wakacje w cieniu reaktora.

Jestem świadkiem Czarnobyla…Najważniejszego wydarzenia XX wieku, mimo, że upamiętnił się on także strasznymi wojnami i rewolucją. Minęło już dwadzieścia lat od katastrofy, a ja dotąd nie umiem odpowiedzieć na pytanie, czego daje świadectwo: przeszłości czy przyszłości? Tak łatwo ześlizgnąć się w banał…W banał horroru…

Książkę Aleksijewicz nie sposób wymazać z pamięci. To mocna i wstrząsająca lektura. Mistrzyni reporterskiego fachu po doskonałej i wielokrotnie nagradzanej pozycji „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety” oddaje w ręce polskiego czytelnika tekst, który przekracza ramy ludzkiego oglądu. Autorka pisząc o czarnobylskiej tragedii, stwarza nową kategorię człowieka – „człowieka Czarnobyla”. Napiętnowanego tragedią, odrzuconego przez resztę społeczeństwa, którego bagaż doświadczeń wykracza poza ramy logicznego rozumowania. Lecz złe wspomnienia to tylko część konsekwencji – istnieją także choroby popromienne. Ból psychiczny przenika ból fizyczny. Czarnobyl nie oszczędził żadnej ludzkiej cząstki. Nie oszczędził także przyrody. Zakpił z ludzkiego rozumu. Powtórnie wyznaczył człowiekowi miejsce w szeregu bytów. Człowiekowi, który zbyt ufnie i dumnie podchodził do osiągnięć nauki. Bolesne utarcie nosa.
„Czarnobylska modlitwa” to zdecydowanie książka memento. Mówiąc o przeszłości, dotyka niepokojów przyszłości. Jest świadectwem pamięci i jest także próbą przywrócenia jednostce sensu istnienia w kraju, gdzie życie ludzkie nie miało (i nie ma!) większej wartości. Apokaliptyczna wizja bólu i cierpienia. Zdecydowanie - lektura obowiązkowa!

Cytaty za: Swietłana Aleksijewicz „Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości”, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2012.

***

Recenzja opublikowana pierwotnie na portalu "Lubimy Czytać"


17 komentarzy:

  1. Dobra recenzja. Trudno pisać i mówić o tej książce, to prawda. Ale chyba warto. Bo trzeba ją przeczytać, koniecznie.

    Pozdrawiam!^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owarinaiyume -
      bardzo dziękuję za dobre słowo.
      Ja także uważam, ze to lektura obowiązkowa. Chyba jedna z lepszych rzeczy jakie przeczytałam w tym roku. Z niecierpliwością czekam na inne tłumaczenia książek Aleksijewicz.

      moc serdeczności :)

      Usuń
    2. to prawda, temat Czarnobyla jest trudnym tematem i prawdę, trzeba trochę wysiłku, żeby go zgłębić

      Usuń
  2. Moniczko ja właśnie czytam... jestem pod ogromnym wrażeniem i zaznaczam (Twoim sposobem) karteczkami słowa, których nie chce zapomnieć.
    To będzie chyba książka 2012 roku dla mnie - nie wydaje mi się żeby coś było ponad w najbliższym czasie.
    Ściskam Was mocno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana Iwonko dla mnie również to zdecydowanie najlepsza książka (obok "Gron gniewu" S.) tego roku. Wstrząsająca i obowiązkowa lektura.

      A ja oczywiście mam w swoim egzemplarzu pozginane rogi i pokreślone ołówkiem ;)

      Bardzo dziękujemy za piękny hafcik :) Cudeńko! :)

      Moc pozdrowień :)

      Usuń
  3. Oglądałam kilka filmów dokumentalnych o Czarnobylu, pamiętam jakie wrażenie one na mnie robiły, jak wstrząsały mną zdjęcia ludzi, którzy umierali w ogromnych męczarniach po tym, jak byli bezpośrednio wystawieni na walkę o to by reaktor ocalić i zabezpieczyć... Szkoda, że nie pamiętam tytułu tego jednego filmu, który wprost powalił mnie na kolana. Myślę, że ta książka robi z człowiekiem dokładnie to samo, i choć z jednej strony jestem jej bardzo ciekawa po Twojej recenzji, to z drugiej nie wiem czy chcę o tych dramatach słuchać/czytać jeszcze raz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paulo - bardzo, ale bardzo jestem ciekawa tego filmu. Książka jest naprawdę wstrząsająca i jedna z tych pozycji o których się nie zapomina. Nigdy. Z twojego opisu wydaje się, że mówimy o tych samych emocjach. Ale książkę polecam - zdecydowanie. Bardzo dobry reportaż.

      moc serdeczności :)

      Usuń
    2. Przypomniałam sobie, że to był film ten film: http://www.sadistic.pl/bitwa-o-czarnobyl-lektor-pl-film-dokumentalny-vt109978.htm
      Na tej stronie jest cały, za darmo:) Uważam, że świetny i poruszający wiele aspektów tej katastrofy.

      Usuń
    3. Paulo -
      wielkie dzięki za link. Bardzo jestem ciekawa tego filmu.

      pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
    4. ...oby w przyszłości nic podobnego sie nie powtórzyło...

      Usuń
  4. Bibliotekarz zagina rogi? Zgroza! :-D
    Miałam ją w ręku, zaczęłam podczytywać pierwszy rozdział i było to trudne do zniesienia... Myślę, że to lektura obowiązkowa przede wszystkim dla tych arogantów, którzy twierdzą, że katastrofa czarnobylska to tak naprawdę niskie koszty - tylko około stu ofiar śmiertelnych (nie pamiętam ile, strzeliłam tę liczbę), teren już się nadaje na nowo do zamieszkania itd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eireann -
      biję się w pierś za tę rogi ;) Ale można też to nazwać - oswajaniem książek :)

      Zgadzam się z tobą pełni. Bez dwóch zdań lektura obowiązkowa! Przerażająca jest niewiedza i ignorancja niektórych.
      ***
      pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  5. Ja również recenzowałam tę książkę, ale na razie czekam jeszcze na odpowiedź w sprawie publikacji, więc na blogu jej nie ma. Ale fakt- to książka memento. Aleksijewicz zaczęła bardzo mocnym monologiem, zastanawiałam się, czy emocjonalnie dam radę, ale warto było podjąć ryzyko. To jedna z tych książek, których nie zapomnę. Tak jak reportaży Tochmana. BTW: podobne cytaty wypisałyśmy w recenzjach :)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mag -
      ja również jestem pod sporym wrażeniem tej książki. Bardzo dobra i mocna rzecz. Jak na razie dla mnie osobiście to najlepsza książka tego roku. Zdecydowanie. A swoją drogą do tej pory nie mogę uwierzyć, że można w tak brutalny i świadomy sposób narażać życie ludzki.

      Z niecierpliwością czekam na twoją recenzję :)

      moc serdeczności :)

      Usuń
  6. Widzę, że to książka, którą koniecznie muszę kupić mężowi. Potem oczywiście przeczytać. Słowo Czarnobyl do dziś budzi we mnie lęk. Pamiętam, jakie gorące były dni, gdy nastąpiła katastrofa, całe dnie spędzałam na zewnątrz. O katastrofie początkowo nikt nie mówił w mediach. Dopiero po kilku dniach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grendella -
      koniecznie!;)
      Szczególnie, że pamiętasz tamten okres. Bardzo ważna i potrzebna książka.

      moc serdeczności :)

      Usuń
  7. Podpisuję się też pod tą recenzją. Aleksijewicz jest rewelacyjna. A i temat nam bliski - też pamiętam tamte ciepłe dni z dzieciństwa...

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę o jawne wypowiedzi. Nie publikuję komentarzy anonimowych.