Biblioteka (również) jako miejsce zdobywania doświadczeń seksualnych

[źródło]
Na pierwszej stronie nowej książki Johna Irvinga możemy przeczytać:

„Poznałem pannę Frost w bibliotece. Lubię biblioteki, chociaż to słowo sprawia mi trudność, zarówno w liczbie pojedynczej, jak i mnogiej. Mam problemy z wymową poszczególnych wyrazów, zwłaszcza rzeczowników, na określenie ludzi, miejsc oraz rzeczy budzących we mnie chorobliwe podniecenie…”

I cóż więcej można napisać po tym wspaniałym wprowadzeniu oprócz kilku słów zachwytu?!  Świeżutki tekst amerykańskiego pisarza, którego recenzję powinnam zakończyć okrąglutkim stwierdzeniem: „Należy przeczytać!” i byłoby po sprawie. Lecz  to początkowe zdanie, to magiczne zdanie, które uwiodło mnie jako bibliotekarza i czytelnika to tylko preludium do bardzo dobrej książki, której ambicją jest opowiedzenie historii amerykańskiej (krętej) drogi do tolerancji (prawie) absolutnej – od seksualnego purytanizmu lat pięćdziesiątych do seksualnie wyzwolonych czasów współczesnych. Inaczej jednak, niż niedawno czytany przeze mnie Edmund White, który przecież opowiada bardzo podobną historię co Irving, autor „Regulaminu tłoczni win” kreśli historię nastoletniego bohatera ze specyficznym i charakterystycznym poczuciem humoru oraz dużym dystansem do zastanej rzeczywistości. Meritum opowieści nie stanowi więc opis dysonansu pomiędzy prawdziwą i jednocześnie ukrytą tożsamością a tożsamością publiczną. Główny bohater Billy Abbott to zdeklarowany biseksualista, który dość wcześnie upora się z problemami własnego seksualnego jestestwa. Mimo sprzeciwów kobiecej części rodziny znajdzie duże poparcie w jej męskiej części. Szczególnie zaś dziadka, który uwielbia kobiece przebieranki i który całym sercem kibicuje swojemu wnukowi. No i wymieniona panna Frost – transseksualistka, która już na zawsze ukształtuje kanon miłosno-poznawczy młodego Williama.

Głównego bohatera „W jednej osobie” poznajemy w wieku nastoletnim. Billy jest zwyczajnym chłopakiem, który właśnie mierzy się z problemami dojrzewania. Pierwsza miłość, pierwsza poważna lektura ( „Wielkie nadzieje” Dickensa), pierwsza fascynacja kolegą z ławki Kittredgem, pierwsza przyjaźń z zachowawczą Elaine i pierwsza publiczna erekcja. Bohater wychowany bez ojca, którego zniknięcie owiane jest w rodzinie tajemnicą, próbuje okiełznać dojrzewanie. A że to zawsze piekielnie ciężka robota, tym bardziej jeśli mamy zachowawcze lata pięćdziesiąte ubiegłego wieku, problemów do rozwiązania i wyzwań chłopak ma co nie miara. Hasła głoszone przez szkolnego lekarza, że homoseksualizm i wszelkie pokrewne zachowania to przejaw ciężkich zaburzeń psychicznych, również nie ułatwiają mu sprawy. Ale bohater Irvinga to twardy gość. Brnie przez życie pewny własnych pragnień. A w tle wybrzmiewają słowa literackich gigantów - Szekspira, którego sztuki namiętnie wystawia się w rodzinnym miasteczku bohatera w First Sister w stanie Vermont oraz głównej bohaterki Flauberta – pani Bovary z którą nasz bohater się utożsamia. Potem następuje wyjazd do Wiednia, okrutna plaga AIDS lat osiemdziesiątych, która na szczęście ominie Billego, lecz nie jego przyjaciół,  Nowy Jork i przyjaźń z szalonym i nieokiełznanym Larrym. No i  pisarstwo, w którym jak się okaże, nasz bohater odniesie całkiem spory sukces. Książkę zamyka akt powrót do rodzinnego domu, który można odczytać jako ukoronowanie niezwykłej ciekawej historii, zamknięcie kręgu życia.

Irving to wspaniały, choć może nie wybitny pisarz, którego nie sposób nie polubić. Jego książki czyta się z przyjemnością i ciekawością zarazem. Doskonały mariaż poprawności języka, niebanalnej fabuły i całkiem niezłego bagażu emocjonalno-problematycznego. Oczywiście należy kupić! Bo w szalonych czasach różnorakich eksperymentów prozaicznych Irvinga powinno nosić się na rękach. Zasadniczo.

A na zakończenie smaczek. Mała próbka pióra Irvinga:

Przed komisją poborową:

„- Nie lubisz dziewcząt? – spytał porucznik.
- Ależ lubię…lubię dziewczęta – odpowiedziałem.
- To o co chodzi z tymi „skłonnościami homoseksualnymi”?
- Bo facetów też lubię.
- Tak? Wolisz facetów  niż dziewczęta? – Mówił donośnym głosem, rekruci musieli słyszeć.
- Och, trudno się zdecydować – odparłem z lekka bez tchu. – Tak naprawdę wszystkich lubię jednakowo!
- Aha. I myślisz, że ta tendencja się utrzyma?
- No, mam nadzieję! Zabrzmiało entuzjastycznie.” 

Wszystkie cytaty za: John Irving „W jednej osobie”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2012.

Komentarze

  1. Wiesz, że jeszcze nie czytałam nic Johna Irvinga?! Regularnie obija mi się jego nazwisko o oczy i uszy, ale jakoś wydawało mi się, że jego twórczość nie dla mnie. Zachęciłaś mnie by może jednak spróbować:) Myślisz, że ta powieść dobra na początek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paula - Ja, jak na razie, przeczytałam trzy jego publikacje i jestem umiarkowaną fanką jego twórczości. Jak napisałam w recenzji dobry pisarz, którego książki to całkiem zacna czytelnicza uczta

      A na dobry początek to koniecznie "Świat według Garpa". Świetna książka. A potem można zobaczyć jeszcze film na postawie książki:)

      Owocnej lektury :)

      Usuń
    2. Ok, przyjęłam do wiadomości:)

      Usuń
  2. Wydaje mi się, że nie czytałam jeszcze żadnej książki Irvinga, o ile oczywiście mnie pamięć nie myli. Odkąd ujrzałam "W jednej osobie", poczułam ochotę na zapoznanie się z tą powieścią. Widzę, że warto.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sylwuch -
      zaprawdę warto :) A na samiutki początek polecam, podobnie jak Pauli, "Świat według Garpa" :)

      A jeśli o mnie chodzi, to na pewno przeczytam wkrótcecałego Irvinga bo to kawał niebagatelnej prozy.

      Usuń
  3. Dla mnie ta książka nie okazała się przyjemna. Ba! W ogóle przez nią nie mogłam przebrnąć, pomimo kilku prób. Być może powinnam zacząć przygodę z Irvingiem od innego tytułu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Futbolowa -
      na dobry początek polecam, podobnie jak dziewczynom, "Świat według Garpa". Obiecuję - będziesz zachwycona :)

      A nowy Irving nie zachwycił? nawet po tak dobrym początku? ;)

      Usuń
  4. Bardzo dziękuję za recenzję :) Lubię prozę Irvinga, szczególnie fantastyczny "Świat według Garpa" (niezapomniana ekranizacja) i "Jednoroczną wdowę". Jednak mam poczucie, że jego książki są po prostu dobrze napisanymi czytadłami, traktuję je jako doskonałe "umilacze" czasu w podróży, kolejce, itp. Poza tym wydaje mi się, że proza Irvinga nie jest dla każdego - jego styl może drażnić, nie wszystkim odpowiada również odważny erotyzm. Na mojej półce już od pewnego czasu czeka wcześniejsza jego książka "Zanim Cię znajdę". Czytałaś może? Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niespiesznie -
      :D Zgadzam się. To jest bardzo dobre pisarstwo, ale nie wybitne. Przyjemna lektura zahaczająca o pewien problem. Ale czyta się Irvinga świetnie. To co niektórych drażni - ironia i pewien emocjonalny i erotyczny ekshibicjonizm mnie się akurat bardzo podoba. Niestety nie czytałam "Zanim Cię znajdę'. Ale sięgnę, obiecuję :) Z niecierpliwością czekam na twoją recenzję :)

      Usuń
  5. Skoro tak polecasz "Świat według Garpa" to chętnie się skuszę, bo też chciałabym się zapoznać z twórczością Irvinga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Malice - koniecznie właśnie ten tytuł :) Życzę owocnej lektury :)

      Usuń
  6. Irvinga znam i cenię. Przeczytałam już niemal wszystko, co wyszło spod jego pióra. Jego nową pozycję również mam w planach, szczególnie, że zbiera same pozytywne recenzje. I jeszcze ten cudny początek, który nam tutaj zaprezentowałaś... Nie można się oprzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bezrobotna.pl -
    O! Wszystko! To polecam tym bardziej, to koniecznie :D
    Dla mnie również początek tej książki to mistrzostwo świata. Prawie jak miłość od pierwszego wejrzenia :) Owocnej lektury :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Bardzo proszę o jawne wypowiedzi. Nie publikuję komentarzy anonimowych.