Dwubiegunowo. Nie tylko recenzja. Bonus

[źródło]
 "Utopia konieczna"

Powieść „Byliśmy przyszłością” to bardzo osobiste a zarazem wysoce poetyckie świadectwo życia w ścisłych ramach założeń ideologicznych. To książka o dzieciach Izraela wychowanych w eksperymencie społecznym – kibucu. To także tekst, którego dominantę kompozycyjną stanowi zaimek „my” - wspólnota, nie zaś pojedyncze istnienie. Lecz co ciekawe i niezwykłe, nie jest to w żadnym wypadku publikacja naznaczona żalem i wyrzutami, ale bardzo sprawnie opowiedziana historia życia w cieniu rodzącej się potęgi państwa Izrael.

Autorka książki urodziła się w roku 1960 w kibucu Jechiam w Galilei. Grupa, do której trafiła – Narcyz – składała się z ośmiu chłopców i ośmiu dziewczynek. Wychowywani przez bardzo staranie dobranych i wykształconych opiekunów, we wspólnocie, gdzie nie ma miejsca na żaden indywidualizm i każdą czynność wykonuje się razem, a rodziców pracujących na rzecz komuny spotyka się tylko na dwie-trzy godzin w ciągu doby. Wychowywani w poczuciu, że Bóg to relikt mroków średniowiecza a najwyższe dobro stanowi dobro wspólnoty. W klarownych zasadach i regułach, gdzie doba jest ściśle zorganizowana a każda najmniejsza czynność ma służyć innym. ”Dla syjonizmu, socjalizmu i braterstwa narodów” jak pisano na pierwszej stronie gazety „Al. Hamiszmar”, która co dzień trafiała do skrzynek mieszkańców kibucu.

A w tym wszystkim ona – Neeman, która nie potrafi lub nie chcę o osobie pisać inaczej niż w liczbie mnogiej – „urodziliśmy się”, „uczyliśmy się”, „doświadczyliśmy”. Totalne zatarcie się wszelkich oznak indywidualizmu i poczucia własnej, osobniczej wyjątkowości w imię nowego, lepszego świata. I dlatego, mimo wielu problemów i rozterek, autorka w dwudziestym roku życia na zawsze opuszcza wspólnotę i zamieszkuje w Tel Awiwie.

Wspólnota (kibucu) była bytem abstrakcyjnym i wszechobecnym, była sumą wszystkiego, co składa się na szeroko zakrojony eksperyment, którego istotą było życie w idealnej rzeczywistości tekstu filozoficznego czy literackiego.

Kibuc jako solidny fundament Izraelskiego państwa. Po wojnie, jako bezpieczna ostoja ocalałych Żydów europejskich. Organizacja, którą od podstaw, często bardzo ciężką pracą, budowali pełni poświęcenia ludzie. Przemyślana i sprawnie zorganizowana komuna. Komuna, w której nie uwzględniono jednego, najważniejszego czynnika – czynnika ludzkiego, a precyzyjniej – wartości jaką jest indywidualizm człowieka.
„Byliśmy przyszłością” to przede wszystkim książka wspomnieniowa, a nie rozliczeniowa. Książka o dzieciństwie pisana przez dojrzałą i świadomą kobietę, której młodość przyszło spędzić w cieniu ideologii, ale też w cieniu zielono-żółto-liliowych sosen, janowców i judaszowców - najpiękniejszym kibucu na świecie. Jej wspomnienia są pełne czułości i przestrachu zarazem. Samoświadomość godna podziwu. Piękny i wyrafinowany tekst. Zatrważająca i potrzebna lektura.


***

Recenzja opublikowana pierwotnie na portalu "Lubimy Czytać"




***
Bonus. Prostota i piękno i jakże duża siła wyrazu ;) 
Dobrego tygodnia prac i zajęć.

[źródło]

Z poznańskiego podwórka...



...i z warszawskiego [źródło]


Komentarze