Kobieca skuteczność a szaleństwa zbrodni

[źródło]
Po lekturze „Uśpienia” nie można już mieć żadnych wątpliwości co do stwierdzenia, że polska literatura kryminałem stoi. Książka Marty Zaborowskiej to kolejny dowód na to, że co jak co, ale do pisania powieści z gatunku prozy sensacyjnej  nasi  rodzimi twórcy mają prawdziwy talent i w niczym nie są gorsi od swoich skandynawskich kolegów po fachu. „Uśpienie” mimo, iż jest książką debiutancką, stanowi przykładem świetnej i szalenie interesującej prozy. Nie sposób uwierzyć, że to pierwszy tekst pisarki, choćby ze względu na wielowątkowość i precyzję fabularną (prościej: wszystko ma sens, układa się w logiczną całość i wciąga jak wir wodny), dalej z uwagi na bardzo dokładnie i realistycznie przedstawione tło społeczne oraz na wielowymiarowość postaci pierwszo- (Julia Krawiec – główna bohaterka książki to doświadczona przez życie detektyw z problemami alkoholowymi, rozwódka, kobieta, którą trudno nazwać Matką Polką, ale za to świetna w swym fachu policjantka) i drugoplanowych. Ale jednak debiutem jest. Dlatego chapeau bas!
Julia Krawiec, jak już wspomniałam, to kobieta z „przeszłością”. Problemy z byłym mężem, dyscyplinarne zwolnienie z pracy, choroba dziecka i na koncie kilka spektakularnie rozwiązanych zagadek kryminalnych. Bohaterkę książki zdecydowanie trudno nazwać dobrą znajomą panny Marple. Świetna i skuteczna, nieustępliwa i konsekwentna, która ponad wszystko kocha pracę w policji i dlatego, gdy niespodziewanie dostanie propozycję rozwiązania zagadki śmierci Anny Dudczak (lekarki zamordowanej prawdopodobnie przez psychopatę i nekrofila Jana Lasotę, który właśnie uciekł z zakładu psychiatrycznego) bez wahania podejmuje decyzję o przeprowadzce do prowincjonalnego miasteczka. W śledztwie jej quasi partnerem jest doktor Artur Maciejewski, ordynator szpitala w którym doszło do brutalnego morderstwa. Dochodzenie, które prowadzi pani detektyw wykaże, iż  wiele spraw i osób różni się zasadniczo od jej pierwotnej oceny. W książce jest wiele ofiar, wiele zła i jeszcze więcej tajemnic. Jedno jest pewne - nikt nie jest bez winy. Mroczna przeszłość ściśle wiąże się z mroczną teraźniejszością. Fascynująca lektura, która do ostatnich stron trzyma w napięciu. A to wszystko w oparciu o kontekst brutalnej, brzydkiej i bezkompromisowej polskiej rzeczywistości.
Powieść Marty Zaborowskiej mnie przekonuje. Dużym (chyba największym) atutem tej książki jest to, że do ostatnich stron czytelnik nie ma pewności co do tego „kto zabił”. Fabuła zdecydowanie dla koneserów zagadek kryminalnych. I tylko niepokoić może jedna rzecz – język. Miejscami niedoszlifowany i mało wiarygodny. Ale to niuans i rzecz łatwa do skorygowania, zwykła poprawka warsztatowa. Reszta bez zarzutów. Autorka „Uśpienia”, obok Gai Grzegorzewskiej, jest „piszącym dowodem” na to, że literatura kryminalna przejmuje pomału miejsce klasycznej polskiej prozy (podobnie jak reportaż). Ale to już zupełnie inna bajka.

Warto!
***

Recenzja opublikowana pierwotnie na portalu "Lubimy Czytać"

Komentarze

  1. Czytałam i jestem pod niesamowitym wrażeniem tej książki. Aż dziwię się, że to tak znakomity debiut i czekam teraz na kolejną część tej serii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cyrysia - przepraszam za długie milczenie, ale chyba przygniata mnie ciężar obowiązków. Dziękuję za wyrozumiałość :)

      Fantastyczna książka, trzymająca w napięciu do ostatnich stron. Również czekam na kolejna powieść tej obiecującej pisarki :)

      serdeczności :)

      Usuń
  2. Nie czytałam, ale słyszałam o niej tyle dobrego, że się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cyrysia - przepraszam za długie milczenie, ale chyba przygniata mnie ciężar obowiązków. Dziękuję za wyrozumiałość :)

      Polecam gorąco, bardzo gorąco :) Gwarantuję zarwaną noc :)
      serdeczności :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Bardzo proszę o jawne wypowiedzi. Nie publikuję komentarzy anonimowych.