Mityczne/magiczne lata sześćdziesiąte

[źródło]
W piosence The Rolling Stone „Mother's little helper” Mick Jagger śpiewa:

What a drag it is getting old.
"Kids are different today,"
I hear ev'ry mother say
Mother needs something today to calm her down
And though she's not really ill
There's a little yellow pill (…)*


Powyższy fragment może stanowić doskonałą kwintesencje wszystkiego, co rozumiemy pod pojęciem - pokolenie lat sześćdziesiątych. Pokolenie, do którego należeli ludzie urodzeni w czasie wojny lub krótko po jej zakończeniu. Były to najczęściej młode osoby odrzucające konserwatyzm i purytanizm moralny rodziców, wzgardzające mieszczańskim trybem życia, podważające wszelkie zastane wartości, podejmujące próbę zaistnienia bez skostniałych wyznaczników społecznych, ale za to pod silnym wpływem substancji psychoaktywnych, uprawiające wolną miłość, słuchające alternatywnej muzyki i głęboko wierzące w mit Che Guevary i idee filozofii Wschodu. Mityczne lata sześćdziesiąte i ich lokatorzy. Czas wolności i rodzącego się buntu. Czas niezwykłych przemian, które jednak, jak podkreśla wyraźnie i wielokrotnie na kartach książki, Jenny Diski, nie pozbawiony był wad. Publikacja „Lata sześćdziesiąte” to świadectwo czasów kontrkultury. Tekst o młodości i przeszłości znaczony silnym rysem indywidualistycznego przeżywania.

Powojnie, to czas który w Anglii należał do młodości - to właśnie ona wyznacza kurs wszelkich działań. Bezprecedensowy okres w historii zachodniej kultury europejskiej i kultury Stanów Zjednoczonych. Nigdy słowa „Starzenie się - co za męka” nie brzmiały tak prawdziwie i przekonująco. Bunt młodych ludzi, których jedynym zadaniem jest rozwalić świat i zacząć wszystko od nowa, przybrał realnych kształtów. Wszechobecny syndrom Piotrusia Pana – nigdy nie dorosnąć bowiem dorastanie wiązało się z hipokryzją i kłamstwem (Matka potrzebuje dziś czegoś by się uspokoić/ I choć tak naprawdę nie jest chora/Ma swoją małą, żółtą tabletkę). Diski, jak sama przekonuje, idealnie wpasowała się w tamtą rzeczywistość. Młoda, niedoświadczona kobieta, która zrobi wszystko, aby nie wpaść w pułapkę mieszczańskiego życia i aby stać się wolną i niezależną kobietą. A manifestować bunt można na wiele sposób i każdy z elementów rewolucji jest istotny. Począwszy od wyglądu (czarna i obcisła sukienka, buty z wielką mosiężną klamrą), przez doświadczenia intelektualne: muzyczne (The Doors, Hendrix, Frank Zappa), literackie (Kerouac, Ginsberg, Huxley, Hesse, pisma filozofów Wschodu), aż po doświadczenia cielesne i narkotyczne. Wszystkie one ważne. Jak pisze Diski:

Byliśmy też bandą ćpunów rozpustnych i hedonistycznych. Leżeliśmy na kanapach, ćpaliśmy, uprawialiśmy seks, słuchaliśmy muzyki, która wychwalała leżenie na kanapach, ćpanie i uprawianie seksu, i śpiewaliśmy hymny na cześć nowych, dobrych czasów.

Bo lata sześćdziesiąte to czas silnego indywidualizmu i przeżywania. Czas, któremu zawdzięczamy pacyfizm i niezgodę na niesprawiedliwość społeczną, świadomość ekologiczną, emancypacje kobiet, czynny bunt przeciwko wojnie (wojna wietnamska), przeciwko rasizmowi i wszelkimi objawom niesprawiedliwości. Ale także, który stał się początkiem komercjalizacja życia, konsumpcjonizmu i globalizacji. Bo jak słusznie zauważył w posłowiu Jerzy Jarniewicz: Historia lat sześćdziesiątych to historia wzlotu i upadku, wielkości i marności, mądrości i szaleństwa jednego pokolenia.

„Lata sześćdziesiąte” to ważny i niezwykle interesująca publikacja. Napisana z refleksją i, co oczywiste, z doskonałym znawstwem tematu, pokazuje świat buntu i przemian. Świat do którego dwudziestoletnia dziewczyna weszła z przynależną młodości pewnością siebie i determinacją i który, po latach, opisuje możliwie obiektywnie, z godnym podziwu dystansem i autoironią. Rzecz godna uwagi.
-------------

*Starzenie się - co za męka
"Dzieciaki są dzisiaj inne"
Słyszę, jak mówi tak każda mama
Matka potrzebuje dziś czegoś by się uspokoić
I choć tak naprawdę nie jest chora
Ma swoją małą, żółtą tabletkę(…)


Tłumaczenie za:

http://www.tekstowo.pl/piosenka,the_rolling_stones,mother_s_little_h...


***
Recenzja opublikowana pierwotnie na portalu "Lubimy Czytać"



Komentarze

  1. Moja szkolna młodość to właśnie lata 60-te. U nas jednak te lata były inne niż na zachodzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natanna - zdecydowanie inne. Bez dwóch zdań. Ta książka to tylko i wyłącznie perspektywa brytyjska. Zresztą bardzo ciekawa.

      Usuń
  2. Super pozycja, na pewno warta przeczytania. Lubię te stare dobre klimaty :-)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Bardzo proszę o jawne wypowiedzi. Nie publikuję komentarzy anonimowych.