„Gniew” Zygmunt Miłoszewski. Gotham ma Batmana, a my Szackiego

[źródło]
...w wieku czterdziestu trzech lat nowe mogą być złudzenia i choroby, życie już niespecjalnie [1]

Są takie momenty na osi ludzkiej egzystencji, że z nudów można się (za przeproszeniem!) porzygać lub zapić. Nic już nie cieszy, na nic się już nie czeka. Kilka razy w życiu dostało się w dupę, więc jakiś tam bagaż doświadczeń jest. Miłość już dawno straciła rację bytu, a jej pierwsza iluminacja pogrywa sobie w krainie mitów i legend. Od weekendu do weekendu. Pozostaje trwanie. Tym bardziej jeśli żyje się w Polsce. Szarej, brudnej, roszczeniowej, gdzie problem jest z przyjęciem konwencji o zwalczaniu przemocy wobec kobiet. A już zupełnie można pokpić sprawę, gdy na własne życzenie przeprowadzimy się np. do takiego Olsztyna. Wieje nudą, jedyną atrakcją jest msza w kościele, gdzie trudno o dobrą kawę. I tylko od czasu do czasu trafi się jakiś Niemiec do odfajkowania (jak w policyjnym slangu mówi się na odnalezione szczątki z okresu II wojny światowej)... Zatem poznajcie Szackiego. Teodora Szackiego, który:

Żałował, że Polska nie ma zamorskich kolonii, zostałby prokuratorem na jakiejś rajskiej wyspie i tam ścigał leciwe emerytki za to, że nakłaniają kelnerów i nauczycieli rumby do poddania się innej czynności seksualnej. Chociaż - znając jego szczęście - jedyna polska zamorska kolonia byłaby zapewne wyspą na Morzu Barentsa, gdzie emerytów nie ma, bo nikt nie dożywa czterdziestki, a kelnerzy trzymają wódkę w zamrażarce, żeby nie zamarzła.

Teodor Szacki, to główny bohater trzech książek Miłoszewskiego. "Gniew" ma stanowić zamknięcie trylogii. Szacki jest malkontentem, rutyniarzem, sprawnym ekwilibrystą słowa (zresztą jak sam autor), ale przed wszystkim to cholernie skuteczny prokurator. Nasz Batman na złe czasy! 

Ale do rzeczy, do meritum. „Gniew” to książka o przemocy. Tej codziennej, do której jesteśmy przyzwyczajeni (a nie powinniśmy!), która nas nie zaskakuje i nie przeraża, która jest jak upierdliwy wrzut na tyłku – niby odczuwamy dyskomfort, ale też z tym nic nie robimy. Przemoc domowa, bo on niej mowa, tak często bagatelizowana przez stróżów prawa i najbliższe otoczenie ofiar, że aż nieprawdopodobne. Problemy zamiatane pod dywan, które jednak ktoś pewnego dnia postanawia ujawnić. Tajemniczy mściciel, który z równa brutalnością traktuje agresorów, jak i biernych świadków zdarzeń. Nikt nie może czuć się bezpiecznie w Olsztynie. Każdy ma coś na sumieniu.

„Gniew” Miłoszewskiego to bardzo dobry kryminał. Kryminał, który także ma wiele do powiedzenia w kontekście obyczajowości i problemów współczesnych Polaków. Zasadniczo wybiega daleko poza tradycyjne ramy gatunku. Miłoszewski jest mistrzem w swym fachu (sumiennie odrobił lekcję z Nesbo i jemu pokrewnych). Skrupulatnie dzierga fabułę, perfekcyjnie wręcz porusza się na płaszczyźnie słowa, i tylko zakończenie pozostawia pewien dysonans. Sprawia wrażenie jakoby jakiś upierdliwy redaktor szeptał mu do ucha „Zygmuncie, musisz kończyć, czas oddać książkę do druku”… Ale i tak „Gniew” to kawał dobrej literatury. I nie wierzę, po prostu nie wierzę, że to ostatni tom przygód Szackiego. To nie może się tak skończyć. Nie i kropka. Prawda?!



[1] Wszystkie cytaty za: Z. Miłoszewski, Gnie, W.A.B., Warszawa 2014.

A już 9 stycznia premiera: 


***
Muzycznie pozdrawiam:


Komentarze

  1. Uwielbiam Miloszewskiego w stosunku odwrotnie proporcjonalnym do niechęci, jaką czuję do malkontentnych rodaków. Pocieszam się, ze to sorry, taki klimat mamy... Cieszę się, ze Ci się podobal "Gniew", bo to moja nadchodząca lektura i mam nadzieję, ze i tym razem Mistrz mnie nie zawiedzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszka - mistrz jak zwykle w formie :) A w tym tomie szczególnie dostrzega się właśnie szarość i polskie narzekactwo, ale z tym pięknym rysem autorskiej ironii :) myślę, że może się podobać :)

      Usuń
  2. Widzę, że ten sam fragment przykuł naszą uwagę ;)

    Uwielbiam Szackiego, z chęcią widziałabym i 10 tomów z nim w roli głównej. No, ale cóż... A co do zakończenia, to mam identyczne wrażenie, ciekawe, na ile prawdziwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga, Szacki rządzi! Chociaż rozumiem pisarza, który chciał pewnie zakończyć pewne wątki zanim Szacki nam się opatrzy i znudzi. Zobaczymy, czy Miłoszewski dotrzyma słowa. Zresztą jestem ciekawa jego następnej książki - to dopiero może być frajda :)

      Usuń
  3. Nie zgodzę się, że Szacki to malkontent i rutyniarz. Nie malkontent, tylko realista, który na chłodno potrafi ocenić rzeczywistość. A że poznał ją dogłębnie i to - z racji zawodu - od najgorszej strony, trudno go winić za brak entuzjazmu. Na na na 'czerwoną falę' i wieczne korki narzekają wszyscy, nie trzeba być do tego wyjątkowym malkontentem.
    Rutyniarzem też nie jest a przynajmniej nie ma duszy rutyniarza. Ciągle przecież mu się marzy Wielka Sprawa, Ważna Sprawa i gdy taka tylko pojawia się na horyzoncie, łapie ją i pozwala się jej pochłonąć. A że Wielkie Sprawy nie trafiają cię co chwila - to już nie wina pana prokuratora.
    Lubię Szackiego. Od pierwszej książki. Czytałem 'Uwikłanie' i myślałem sobie, że chętnie bym z Teodorem poszedł na piwo. Szkoda, że się z nim rozstajemy.
    Trochę mnie też niepokoi nadchodząca ekranizacja. Więckiewicz niby aktorem jest dobrym, ale nie jest Teodorem Szackim. I nie chodzi nawet o to, że nie jest siwy. Jest jakiś taki mało elegancki, nadużywa 'no' - dwa razy na 46 sekund zwiastuna, to sporo... Nie ten facet. Choć już lepszy Więckiewicz, niż Maja Ostaszewska, którą jakiś 'geniusz' obsadził w głównej roli przenosząc na ekran 'Uwikłanie'. Pewnie nie powinno się oceniać filmu, którego jeszcze nie ma, ale coś m się widzi, że po raz kolejny polska kinematografia marnuje literacki potencjał.

    OdpowiedzUsuń
  4. Marcinie - a jak niesiony rutyną nie przyjmuje zgłoszenia pewnej pani, czego potem gorzko żałuje? A jak narzeka na jedenaście opolskich jezior? Na prowincję? Jestem także wielką fanką Szackiego, który ma szereg zalet, ale też wad. I mimo wszystko bardzo chętnie wybiorę się na "Ziarno prawdy". Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, z tą panią, to masz rację. A narzeka, mam wrażenie, nie tyle na prowincję, co na brzydotę konkretnej prowincji, czy słusznie, nie wiem, nie znam Olsztyna.
      Nie chcę bronić pana prokuratora na siłę, ma wady, oj ma. Może dlatego taki fajny z niego bohater - zwykły facet, z którym można się czasem utożsamić.
      A 'Ziarno prawdy' - czy ja obejrzę? No :-)

      Usuń
    2. Ja też lubię Szackiego - fajny, normalny bohater niepozbawiony wad. Można się utożsamić - zdecydowanie! :) Pozdrawiam.

      Usuń
  5. Co prawda nie jest to gatunek, za którym przepadam, ale bedę musiał kiedyś sięgnąć po jego książki. Ponoć autor to istny fenomen - niektórzy mówią, że drugi Krajewski, ale tego potwierdzić jeszcze nie mogę. ;b Z drugiej strony, Krajewski nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia, więc... ;b
    P.S. Nominowałem cię do Liebster Blog Award, więc jak masz ochotę, to zapraszam do zabawy. :)
    http://malyerror.blogspot.hu/2014/11/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że Miłoszewski jest zdecydowanie innym pisarzem niż Krajewski. Miłoszewskiego polecam szczególnie, również za to że potrafi rozśmieszyć jak nikt inny.

      Bardzo dziękuję za nominację. W weekend obiecuję przyjrzeć się sprawie :)

      Pozdrawiam :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Bardzo proszę o jawne wypowiedzi. Nie publikuję komentarzy anonimowych.