"Amerykańska sielanka" Philip Roth. Amerykański koszmar?!

Teoretycznie wystarczy być w porządku. W porządku wobec najbliższych, wobec pracowników, wobec społeczeństwa, wobec kultury i tradycji etc. Dobro podobno powraca, jak mawiają chrześcijanie. Karma także, twierdzą buddyści (chociażby). Bycie fair, można powiedzieć trochę zadziornie, opłaca się i kalkuluje. Co jednak, gdy bycie praworządnym obywatelem, oddanym ojcem rodziny, uczciwym pracodawcą, jednak nie gwarantuje szczęścia? Co, gdy algorytm słusznego postępowania sprowadzi na moralne manowce? Co w przypadku, gdy jesteś sportową legendą miasteczka Newark, żenisz się z najładniejszą dziewczyną w obrębie stu mil i zamieszkujesz w rustykalnym domku w urokliwej wiosce Old Rimrock, a twoja cudowna, inteligentna jedynaczka o radykalnych lewicowych poglądach podkłada bombę pod miejscową pocztę i zabija szanowanego  miejscowego lekarza? Co wtedy? Poznajcie zatem Seymoura „Szweda” Levova, głównego bohatera fenomenalnej (i legendarnej już) powieści Philipa Rotha „Amerykańska sielanka”.

Szweda poznajemy oczami Nathana Zuckermana, alter ego autora. Wraz z nim, krok po kroku odkrywamy, że prawda o amerykańskim śnie, o sielance jest, o ironio!, tylko ułudą.  To co wydawało się szczęśliwym i spełnionym życiem, w gruncie rzeczy jest koszmarem, nieodgadnionym i niebywałym – przynajmniej dla samego Levova, producenta rękawiczek, Żyda, którego sens życia kończy się w momencie, gdy jego córka Merry porywa się na wszystkie amerykańskie świetności. I wtedy właśnie nasz bohater:

Poznał najokrutniejszą prawdę o życiu – że ono nie ma sensu. Po takiej lekcji szczęście nie bywa już spontaniczne. Staje się sztuczne, a i takie trzeba kupować za cenę wyrzeczenia się siebie i własnej historii. (…) [Szwed] pada pokonany, bo trafia na zło, którego nie da się wykorzenić z ludzkich działań.

 „Amerykańska sielanka” to wielopłaszczyznowa powieść o niespełnionych obietnicach, o ułudzie wszelkich ideologii i idei, o zróżnicowaniu społeczeństwa amerykańskiego i o obietnicach życia w spokoju i radości w powojennych latach amerykańskiej prosperity i niczym nie zmąconego optymizmu. I być może, na pierwszy rzut oka, to wszystko pachnie komunałem, jednak mistrzowskie, ironiczne, genialne pióro Rotha doskonale przepoczwarza każdy truizm w ważny element tej skomplikowanej układanki . Tą nagrodzoną Pulitzerem książkę czyta się bez wytchnienia i  bez nudy, za to z rosnącym zaciekawieniem i fascynacją. Także z zazdrością. Zazdrością, że można stworzyć tak pełnokrwistych bohaterów, że w tak mocny i bezkompromisowy sposób można pisać o emocjach, marzeniach i rozczarowaniach. Panie Roth, chyba zaprzyjaźnimy się na dłużej! 

Wszystkie cytaty za: "Amerykańska sielanka" Philip Roth, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2015.

***
Za książkę dziękuję Wydawnictwu Literackiemu

***

Komentarze

  1. właśnie przeczytałam "Kompleks Portnoya" i mogę powiedzieć, że widzę między tymi książkami sporo punktów wspólnych, a pod ostatnim zdaniem mogę się podpisać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie ja muszę sięgnąć po "Kompleks...". :) Piękne jest to nowe wydanie - jestem pod wrażeniem :)

      Usuń
  2. Natana Zuckermana spotkałam już na kartkach "Cienia pisarza", który jest moją najulubieńszą powieścią Rotha. Bardzo miło mi się dowiedzieć, że pojawia się on też w "Amerykańskiej sielance". Muszę sięgnąć po tę powieść :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja "Cień pisarza" dopisuję do listy :) Obiecujący ten Roth :) Dziękuję.

      Usuń
  3. Moniczko, ja gorąco polecam "Nemezis" !

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo, bardzo chciałabym przeczytać tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam serdecznie. Kawał dobrej prozy :)

      Usuń
  5. Rotha kocham miłością wielką i prawdziwą...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Bardzo proszę o jawne wypowiedzi. Nie publikuję komentarzy anonimowych.