niedziela, 19 kwietnia 2015

O literaturze, którą warto/należy znać: Delphine de Vigan!

Jeszcze nigdy moje życie nie było, aż w takim stopniu tożsame w literaturą (i zaprawdę w nosie mam, że być może brzmi to zbyt wydumanie i ekspresyjnie, ba! nawet zbyt ekshibicjonistycznie). Ja - introwertyczka do bólu i do przesady. Osoba, która wydaje się mieć cały układ nerwowy na powszechni skóry, znalazłam zdanie środka, zdanie idealne, zdanie tak precyzyjne w kontekście mojej osobowości, że aż trudno uwierzyć, że nie zrodziło się z mych trzewi i jestestwa. Sto procent trafności. Poza tym - mistrzostwo myśli i pióra:

Nieszczególnie lubię mówić, zawsze mam wrażenie, że słowa mi uciekają, że się wymykają, rozpraszają, nie jest to kwestia słownictwa ani definicji, bo znam sporo słów, lecz w chwili gdy mam je wypowiedzieć, mącą się, pierzchają, właśnie dlatego unikam opowieści i referatów, poprzestaję na odpowiadaniu na zadawane pytania, zachowuję dla siebie nadwyżkę, nadmiar, słowa, które mnożę w milczeniu, aby zbliżyć się do prawdy.[1]

Delphine de Vigan – literackie odkrycie nie moje, lecz koleżanki po piórze i zawodzie, która wygrzebała powieści francuskiej autorki z czeluści i odmętów kosza z promocjami. „No i ja” i  „Nic nie oprze się nocy” to teksty,  które wydane kolejno w 2011 i 2012 roku, niezauważenie przemknęły przez rodzimy rynek wydawniczy. A szkoda. Bo są to tytuły, które warto znać, i które warto zapamiętać.

„Nic nie oprze się nocy” to biograficzna, wspomnieniowa książka, która opisuje życie matki autorki Lucile. Kobieta ta, przez wiele lat zmagała się z zaburzeniami maniakalno-depresyjnymi. Tekst niezwykły, bardzo esencjonalny, mówiący o sprawach i zdarzeniach, które większość rodzin stara się ukryć w przestrzeni czterech ścian. I nie mam tu na myśli tylko choroby psychicznej, ale także inne, bardzo mroczne sekrety rodzinne. Mocna proza, która przykuwa uwagę od pierwszej do ostatniej karty. Podobnie zresztą jak „No i ja” (już wiem jaką książkę chciałabym podarować mojemu Synkowi, jak podrośnie!). Druga, nie mniej dobra powieść, opisująca przyjaźń niemożliwą i niespełnioną między bezdomną No i dorastającą, ponadprzeciętnie inteligentną Lou. Dwie powieści, jeden mianownik: wykluczenie i samotność.

Zatrważające jak wiele wyjątkowych i wybitnych tytułów ginie w trybikach machiny promocyjnej. Jak o wielu wspaniałych nigdy nie usłyszmy, a tymi kiepskimi jesteśmy bombardowani – wciąż i wciąż. Trudno, taka już kolej rzeczy. Pozostaje zdać się na przypadek lub zaskakujący zbieg okoliczności. Jednakowoż warto zapuszczać się w zapomniane i zakurzone rejony biblioteki, w głąb promocyjnych koszy, w odległe regałowe zakątki ... bo jeszcze tyle dobrego, nieodkrytego!
Zadanie domowe: Zapamiętać i sto razy napisać na kartce: Delphine de Vigan!

***
Jest w życiu coś kłopotliwego, coś, na co nic się nie da poradzić: nie sposób przestać myśleć

 ***
 Dzisiaj 72. rocznica Powstania w Getcie Warszawskim. Proszę, pamiętajcie...





[1] Wszystkie cytaty za: Delphine de Vigan „No i ja”, Sonia Draga, Katowice 2011.

26 komentarzy:

  1. Ja mam nawet na półce tę pierwszą, więc nie przegapiłam. Drugą widziałam na przecenie w sklepie, ale nie byłam pewna czy warto i nie wzięłam. Szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, warto :) A ja chyba miałam jakieś zaćmienie umysłu, bo te tytuły zupełnie mi umknęły...

      Usuń
    2. Powieść "Ukryte godziny" została wyróżniona kilka lat temu nagrodą "Gouncourtów-polski wybór". Miało to miejsce podczas Krakowskich Targów Książki. Wiem, bo sama głosowałam na tą właśnie książkę :)

      Usuń
    3. To ja faktycznie musiałam coś przegapić ;)

      Usuń
  2. Też tak sobie pomyślałam, jak wiele tytułów i autorów przeoczamy. Czy znałam de Vigan? Nie. Czy zwróciłabym na nią uwagę, gdyby nie ta recenzja? Nie. A teraz może sobie nawet gdzieś za nią popatrzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że być może udało się przekonać kolejną osobę do książek de Vigan. Bardzo dobra proza. Bardzo.

      Usuń
  3. Czytałam "Ukryte godziny" tej autorki. Piękna książka, bardzo przejmująca... szkoda, że w ogóle nieznana, a autorka zupełnie nierozreklamowana, choć ja zamierzam przeczytać wszytskie jej książki. Ostatni akapit - zgadzam się w 100% - mam podobne podejście jak Ty - lubię czasem poszperać, zapuścić się między zapomniane regały biblioteczne i dać tym zapomnianym książkom szansę. :) A jeśli dzięki temu uda mi sie dokryć jakąś perełkę, to przyjemność i satysfakcja z takiej lektury są znacznie większe niż w przypadku czytania bestselleru. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się również :) Coraz bardziej jestem zmęczona nowościami, pogoniami za świeżymi tytułami. Dobrze czasami złapać oddech i zachwycić się właśnie taką niespieszną literaturą :)

      Usuń
  4. U mnie na półce czekają właśnie wszystkie trzy pozycje tej autorki, czyli "Nic nie oprze się nocy", "No i ja"oraz "Ukryte godziny" i muszę przyznać, że teraz mam jeszcze większą motywację, żeby je jak najszybciej przeczytać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam gorąco :) Polecam zacząć od "Nic nie oprze się nocy". Przygwoździła mnie tak książka ;)

      Usuń
  5. Ukryte godziny są niezłe, do dziś pamiętam to i owo, a to już dużo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A właśnie tego nie przeczytałam. Zakupię zatem skoro prawie polecasz ;) Uff...tyle jeszcze zacnych rzeczy do odkrycia :)

      Usuń
    2. Jak pisałem recenzję, to polecałem. Teraz w sumie też polecam, chociaż wrażenia nieco zblakły :)

      Usuń
    3. Oż Ty! Byłeś przede mną :) Podeślij proszę linka :)

      Usuń
    4. http://zacofany-w-lekturze.pl/2013/01/w-ogluszajacym-klamstwie-miasta.html
      A jak poczytasz dobrze komentarze, to się okaże, że i ja nie byłem taki do przodu :P

      Usuń
    5. O proszę! jaka pozytywna. A człowiekowi (konkretnie mnie) wydaję się, że odkrył Amerykę ;)

      Usuń
    6. Przeżyłaś zachwyt? Tak. Miałaś przez chwile uczucie, że odkryłaś dobrą autorkę tylko dla siebie? Tak. I to się liczy, a nie tam cudze recenzje :)

      Usuń
    7. Jasne :) I tych słów się trzymajmy :)

      Usuń
  6. "Czasami trafisz na książkę, która przepełnia cię dziwną ewangeliczną gorliwością oraz niezachwiana pewnością, że roztrzaskany na kawałki świat nigdy już nie będzie stanowił całości, dopóki wszyscy żyjący ludzie jej nie przeczytają."

    Tak że ewangelizujmy! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Monia, tylko, żeby nie było, że ja Ci kazałam :P
    http://www.tvn24.pl/poznan,43/urzedniczka-pomylila-imie-starosty-musiala-je-przepisac-sto-razy,533189.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam takie skojarzenie, ale podobno facet żartował ;) No niezły z niego kawalarz. Nie ma co!

      Usuń
  8. Nie słyszałam o tej książce, a interesuje mnie temat zmagań z psychozą maniakalno-depresyjną, więc poszukam "Nic nie oprze się nocy". Jak to dobrze, że nie na wszystkich blogach recenzowane są wyłącznie modne nowości, że można znaleźć informacje o takich wartościowych, a zepchniętych na margines książkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To szczególnie polecam tę pozycję! Jest tam o psychozie m-d, ale też o konsekwencjach jakie ponosi rodzina i bliscy osoby dotkniętej chorobą. Bardzo mocny i ważny głos.
      Obiecuję częściej zapuszczać się w czeluście zakurzonych półek :)

      Usuń

Bardzo proszę o jawne wypowiedzi. Nie publikuję komentarzy anonimowych.