Podręcznik kobiety (nie)zależnej. "Kobieta dość doskonała" Sylwia Kubryńska

Każda matka marzy o synu. Tak przynajmniej wynika ze świetnego reportażu Barbary N. Łopieńskiej „Syn” z 1977 r., który jest, ni mniej, ni więcej, tylko krótką relacją z oddziału położniczego. W tekście pada stwierdzenie, które stanowi clou całego tekstu: Mężczyźnie w życiu lżej. Po lekturze niezwykłej i nad wyraz charyzmatycznej książki Sylwii Kubryńskiej „Kobieta dość doskonała” z pełną odpowiedzialnością stwierdzam: tak, kobieta ma w życiu ciężej! Drżyjcie zatem matki swoich narodzonych i jeszcze nienarodzonych żeńskich pociech! Drżyjcie Wy same! Albo inaczej: przygotujcie się na ostrą walkę! 

Ale od początku. Ale od narodzin. Bo już wtedy kobieta poddawana jest presji i opresji. Najpierw, żeby była grzeczna i czysta. Żeby, broń boże!, nie mówiła o swojej waginie. Żeby w dzienniczku miała same piątki a z zachowania tylko wzorowe. Żeby trafnie eksponowała swoje największe walory – urodę i poddaństwo – nikt przecież nie będzie chwalił jej za intelekt i ciętą ripostę! A gdy już dorasta i chce się buntować, to może, ale z klasą i umiarem. A gdy w końcu odnajdzie ją książę (pierwszy, drugi, trzeci…) na białym koniu (cholerna szczęściara!), to niech spełnia jego zachcianki. Bo to on jest najważniejszy – mężczyzna! Ona natomiast niech swoje potrzeby i oczekiwania włoży sobie w dupę!  Ma zajmować się dziećmi, gdy już się pojawią. I niech zgrabnie łączy karierę zawodową ze starannie dobraną tapetą do salonu. I jeszcze dwa słowa o macierzyństwie: niech karmi piersią jak najdłużej, niech nie nosi dziecka na rękach, bo małe się przyzwyczai, niech zadba o rozstępy i swój wygląd… Bo do cholery! tylu matkom się udaje. Jesteś kobietą – musisz, bo tak. Bo kultura, bo społeczeństwo, bo tresura. Gdyż każdy może zwrócić ci uwagę, zmiażdżyć twoje poczucie bezpieczeństwa, nie licząc się zupełnie z twoimi potrzebami, emocjami i poglądami. Bo jesteś kobietą i nie dyskutuj!

Powieść manifest – to słowo chyba najlepiej oddaje świetną i wyjątkowo trafną książkę Kubryńskiej. To opowieść o kobiecie, everyman (everywomen?!), o każdej z nas, która ciągle musi zmagać się ciężarem słów: należy, powinno się, nie wypada. Bohaterka i narratorka zarazem, prowadzi nas po ścieżkach teoretycznie własnej biografii, dobitnie i klarownie przedstawiając uwikłanie kobiet w zobowiązania i oczekiwania społeczne. Lecz na szczęście nie wszystko stracone.  Zakończenie wnosi nutkę optymizmu i nadziei – trzeba inaczej, trzeba walczyć o swoje życie i godność. Można zacząć na przykład od tej książki.

A dlaczego ta książka jest aż tak ważna i potrzebna?! Niech za przykład posłuży nam oto ta puenta:
Mój mąż na wyjeździe integracyjnym pochwalił się oparzeniem od żelazka. Jego kolega skomentował to: „Ale dlaczego prasowałeś?”.

Zadzierać kiece i pędem do księgarń!

***

Komentarze

  1. O, to książka dla mnie. Ostatnio próbowałam przegadać koledze, że kobieta też może mieć karierę, a nie musi zostawać w domu z dzieckiem. Nie przyswoił, niestety.
    Chętnie poczytam o tym trochę więcej :)
    Pozdrawiam,
    http://magiel-kulturalny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie polecam lekturę także koledze ;) Stereotypy są straszne!
      Nie mniej książka świetna :)

      Usuń
  2. Na pewno przeczytam (i znowu się podenerwuję). Anegdota z końca wpisu... no, ręce opadają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie opadają...ale książka wnosi też cień optymizmu ;)

      Usuń
  3. Nadal są potrzebne takie książki? Serio? Myślałam, że mamy to już dawno przepracowane. Problemy widziałabym raczej w sferze zawodowej, np. nierówność płac czy szklany sufit - o, tu jest jeszcze dużo do zrobienia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zaciszu domowym jest chyba ostatni front - mężczyźni się tam nieźle okopali...ale tak całkiem serio to wiele, naprawdę wiele rzeczy trzeba jeszcze naprawić.

      Usuń
  4. Bardzo mnie tym tytułem zaintrygowałaś !

    OdpowiedzUsuń
  5. A w dżinsach do tej księgarni można? Wcześniej ta książka mnie nie interesowała, ale po Twojej recenzji jakoś przychylniej na nią patrzę. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewno, że można! ;) A tytuł świetny - pod względem treści i języka! Polecam :)

      Usuń
  6. Ostatnie zdanie powala, ale cała opinia przekonuje mnie totalnie. To książka idealna dla mnie. :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Bardzo proszę o jawne wypowiedzi. Nie publikuję komentarzy anonimowych.