Backstage literackiej zbrodni. "Anatomia zbrodni. Sekrety kryminalistyki" Val McDermid

Zastanawialiście się kiedyś dlaczego powieść kryminalna (i jej pochodne) jest jednym z najbardziej popularnych gatunków literackich? Czy clou stanowi zagadka, która teoretycznie ma przykuwać uwagę odbiorcy od pierwszej do ostatniej strony? Czy raczej tajemnica sukcesu tkwi w naszej fascynacji zbrodnią i zjawiskami, którym najczęściej daleko od racjonalności? Jeśli więc, w kontekście tego gatunku najczęściej używa się sformułowań „popularna”, czy też „rozrywkowa” to znaczy, że fikcyjna zbrodnia (chociaż fikcja przecież nie jest regułą) to dla nas Czytelników tylko zabawa bez intelektualnego zaangażowania? Pewnie w kazamatach bibliotek znajdzie się niejedno opracowanie teoretycznoliterackie, które odpowie na wszystkie wątpliwości związane ze sławą i poczytnością książek Jo Nesbo, czy Zygmunta Miłoszewskiego – jednego jednakże możemy być pewni już teraz – kryminał, thriller, powieść sensacyjna to potentaci literackiego świata, którzy zawładnęli duszą i rozumem niejednego czytelnika. Prawdą też jest, i tu trzeba oddać sprawiedliwość współczesnym pisarzom gatunku, że ich powieść awansowała z podrzędnej klasy „B” do Premier League. I to nie tylko ze względu na warsztat i świadomość pisarską autorów, ale również na rzetelność zamieszczanych informacji (wspomnieć chociażby Katarzynę Bonde, która na tzw. research poświęca więcej czasu niż na pisanie książki). I jeśli więc Val McDermid, w swoim świetnym i niezwykle interesującym wydawnictwie, zaprasza nas na backstage literackiej zbrodni, gdzie w kolejnych rozdziałach wyjaśnia poszczególne dziedziny kryminalistyki, to możemy tylko przecierać oczy ze zdumienia i raz po raz wykrzykiwać „tak było naprawdę?!”, a potem pilnować pisarzy, żeby nie folgowali z faktami i prawdopodobieństwem zdarzeń.

„Anatomia zbrodni” to historia kryminalistyki w pigułce. Brytyjska autorka, krok po kroku, prowadzi czytelnika po meandrach takich dziedzin kryminalistyki jak: entomologia (bo jak się okazuje: zwłoki to doskonały posiłek), daktyloskopia, toksykologia etc. Val McDermid opisuje rozwój i początki danej dziedziny, ale też przedstawia konkretne przykłady w których np. odciski palców, czy też próbki DNA wykorzystane zostały pierwszy raz w toku śledztwa i doprowadziły do przełomu w sprawie. Książka stanowi kompendium wiedzy na temat technik kryminalistycznych, której jednak daleko od akademickiego opracowania. I dobrze! Autorka śmiało szafuje przykładami, które w znaczący sposób uatrakcyjniają lekturę (czy wiecie, że najwięcej ofiar na swoim koncie miał pewien brytyjski lekarz, który uśmiercał swoich pacjentów morfiną? Lista zamordowanych przez niego osób liczy 870 nazwisk! Albo, że określenie „sztywniak”  wzięło się stąd, że ciało po śmierci tężeje na około 2 dni?) a popularnonaukowy charakter książki sprawia, że czyta się ją jednym tchem.

Książka Val McDermid to nie lada gratka dla czytelników kryminałów, ale również dla wielbicieli wszelkich tajemnic i naukowych ciekawostek. No i nie sposób nie wspomnieć o „muszej”, jakże udanej okładce! Fascynujące i godne uwagi podążanie, jak mawiał Sherlock Holmes, za szkarłatną nicią morderstwa.

*** 
Recenzja opublikowana pierwotnie na portalu "Lubimy Czytać"

Komentarze

  1. Bardzo, bardzo podobała mi się ta książka :D Czytałam ją jakoś w okolicach świąt, więc tematycznie nie do końca dobrałam lekturę, ale uwielbiam takie opowieści :) Nabrałam też ochoty na kryminały Val, bo zupełnie nie znam, a podobno dobre są :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie czytałam żadnej jej książki, ale po sposobie w jaki snuje tą opowieść chyba też spróbuję :) Zaostrza apetyt :)

      Usuń
  2. Może być interesująco. Jeszcze się zastanowię.


    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie,
    http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie kupię, nie kupię, nie kupię, nie kupię, nie kupię...
    Przyjmuję zakłady: ile czasu minie, zanim się złamię?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) :) :) A miałam nie namawiać ;)

      Usuń
  4. Jednym z moich ulubionych detektywów książkowych jest Lincoln Rhyme. Bardzo lubię powieści z dużym naciskiem na samo dochodzenie. Ergo: "Anatomia zbroni" powinna być w sam raz dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kusi mnie ta książka, ale trochę już na ten temat czytałam, więc się waham, czy kupić, bo pewnie wiele rzeczy nie będzie dla mnie zaskoczeniem. Może pojawi się w bibliotece?

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Bardzo proszę o jawne wypowiedzi. Nie publikuję komentarzy anonimowych.