poniedziałek, 6 czerwca 2016

Konkurs! Ogłaszam konkurs z reportażem i nagrodami, że palce lizać :)

Szanowni Państwo, z okazji wygranej przeze mnie nagrody w konkursie na najlepszą recenzję książki nominowanej do Nagrody Ryszarda Kapuścińskiego obiecałam konkurs – oto i on! Obiecałam, że będą atrakcyjne nagrody i są. Do wygrania są zatem dwa zestawy książek: „Droga  816” Michała Książka z autografem + jeden przedpremierowy egzemplarz książki „Punkty zapalne. Dwanaście rozmów o Polsce i świecie” Jerzego Borowczyka i Michała Larka oraz zestaw numer 2, czyli książka Karoliny Domagalskiej „Nie przeproszę, że urodziłam. Historie rodzin z in vitro” z autografem + jeden przedpremierowy egzemplarz książki „Punkty zapalne. Dwanaście rozmów o Polsce i świecie” Jerzego Borowczyka i Michała Larka. 

Nagrody otrzymają dwie osoby, które najlepiej uzasadnią wyższość reportażu nad innymi gatunkami literackimi :)  [ponieważ pojawiły się wątpliwości, co do kategoryzowania: na lepsze i gorsze gatunki literackie - oczywiście jest to  pytanie z przymrużeniem oka :)]

Czekam na Wasze odpowiedzi do czwartku 9.06.2016 roku, do godziny 23.59. Odpowiedzi proszę udzielać w komentarzach na blogu – tylko one będą brane pod uwagę.

Dziękuję i życzę powodzenia! :)

23 komentarze:

  1. Nie przepadam za określeniem wyższość, bo to jednak ma pejoratywny wydźwięk, ale z pewnością cenię sobie książki z tego gatunku, bo tylko one są w stanie tak sugestywnie przenieść mnie do miejsca lub w sytuacje, których dotyczą. Bez literackiej maski, bez ubarwień, do bólu prawdziwie pokazują najczęściej całą paletę emocji. Uczą i jeszcze raz uczą. Potrafią zmienić dotychczasowe podejście do wybranego zagadnienia.
    P.S. przypominam, że sugerowałam wymianę książek na czekoladę :P
    Natalia

    OdpowiedzUsuń
  2. Dopiero od niedawna zaczytuje się w reportarzach. Reportaże pokazują nam świat taki jaki jest, ten świat którego nie znamy a chcielibyśmy poznać. Po przeczytaniu ksiazki "odnalezieni. Prawdziwe historie adoptowanych" dowiedziałam się jak ciężko jest dowiedzieć się ze jest się adoptowanym i ajak różnie się tę historię kończą. Natomiast czytając " księgę zachwytow" znalazłam informacje gdzie znajdują się ciekawe budynki w Polsce.Moim zdaniem reportaże otwierają nam oczy. Pozdrawiam Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  3. A Stasiuk właśnie powiedział o reportażu, że "literatura to nie jest". ;) No ale to Stasiuk, prowokował, jak zwykle. (Chociaż pamiętam, że wiele osób się zdenerwowało). Wyższość, niższość, boczność... można tak długo ale reportaż ma za sobą mocne argumenty - fakty. Oczywiście, można dyskutować, na ile opowieść podąża śladem owych faktów, a ile tu ciężkiej pracy reportera, który wiele chaotycznych wydarzeń spiął w opowieść, którą da się z zainteresowaniem przeczytać. Jak to ładnie ujął, nie pamiętam kto, "życie nie dba o kompozycję". Dlatego reportaże są tak ciekawe. W literaturze pięknej, opowieść musi mieć jakąś wewnętrzną logikę. W życiu ludzie są nielogiczni, emocjonalni, przypadkiem lub celowo znajdują się w sytuacjach, których powstydziłby się nawet grafomański scenarzysta argentyńskich telenoweli. No ale to jest właśnie życie. Reportaż daje mi poczucie że poznaję lepiej świat, na jakim żyję. (Napisałam "poczucie", bo to czy rzeczywistość obiektywna istnieje i czy da się ją opisać to już inna, długa i filozoficzna dyskusja). Krótko mówiąc, reportaże są tak fascynujące, bo opisują coś najbardziej nieprzewidywalnego i prawdziwego - ludzkie życie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie można obiektywnie powiedzieć o wyższości reportażu nad innymi gatunkami, każdy czytelnik potrzebuje i poszukuje czego innego w książkach. Dla mnie reportaż jest najważniejszym gatunkiem, bo traktuje o prawdziwym życiu, prawdziwych ludziach, prawdziwym świecie. To co daje nam ten prawdziwy świat jest dla mnie o wiele bardziej fascynujące niż fikcyjne światy, prawdziwi ludzie są dużo ciekawsi niż nawet najlepiej skonstruowany bohater powieści. W reportażach można odnaleźć prawdziwe emocje, pozwalają też zmienić spojrzenie na swoje życie.
    Reportaż działa też jak dobre biuro podróży - przenosi nas na drugi koniec świata, drugi koniec Polski, a nawet dwie ulice dalej, gdzie tylko chcemy. A jeśli uda nam się kiedyś w to miejsce trafić fizycznie, to czujemy się jakbyśmy już tam kiedyś byli.
    I przede wszystkim - reportaż uczy. Pozwala zdobyć wiedzę o świecie i ludziach w ciekawy sposób, w przeciwieństwie do często nudnych opracowań naukowych i historycznych, będąc przy tym równie dobrym źródłem informacji. W skrócie - reportaż to prawda, emocje i wiedza.

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja subiektywnie wybieram reportaż niż inne gatunki. Lubie rozrywkę jaką mi dają kryminały, thrillery czy nawet obyczajowe. Ale zawsze traktuje to jako rozrywkę. Gdy mam potrzebę poznać świat, ten daleki, ale też bliski, sięgam po reportaż. Dawno skończyłam szkołę, ale czytając reportaż czuje się jak uczennica w klasie na geografi i historii czy kulturoznawstwie, gdzie nauczyciel snuje swoje opowieści, dzięki czemu i ja mogę zwiedzać inbe kraje po przez uczestnictwo (jako czytelnik) i poszerzać wiedzę. A popularna literatura rzadko ma charakter poznawczy. Stąd subiektywnie twierdze, że reportaż potęgą jest i basta.

    OdpowiedzUsuń
  6. Literatura faktu jest najlepszym ze wszystkich gatunków literackich bo, przede wszystkim, jest dla nas wybawieniem. Z niewiedzy i z beznadziei dzisiejszych serwisów informacyjnych i wiadomości telewizyjnych, których poziom jest już tak okrutny, że po prostu trzeba szukać alternatywy. Co więc zrobić, gdy chce się ograniczyć telewizor i Internet, a jednocześnie pozostać w kontakcie ze światem zewnętrznym ? Czytać literaturę faktu, jasna sprawa ! Bo gdzie wiedzy szukać, jak nie w literaturze faktu.
    A poza tym - akcja ! Zasadniczo fabuła w książkach non-fcition jest niewymownie ciekawsza i lepiej rozbudowana, niż w książkach innych gatunków. Literatura faktu jest literaturą totalną, bo w fabule jednej tylko książki non-fiction można znaleźć harmonijnie zsynchronizowane : wielką politykę, ludzkie dramaty i namiętności, wielowiekową historię, sztukę, kulturę i piękno krajobrazu. Podczas gdy w powieściach obyczajowych on kocha ją i umiera dla niej, ot i to wszystko. Zresztą literatura faktu potrafi być także i literaturą piękną (chodzi mi oczywiście o warstwę językową), co potwierdza nawet Akademia Szwedzka !
    Pytanie konkursowe potraktuję więc z przymrużeniem oka nie dlatego, że pojawiły się wątpliwości, co do kategoryzowania: na lepsze i gorsze gatunki literackie, ale dlatego, że wyższość literatury faktu nad pozostałymi gatunkami literackimi jest aż nazbyt oczywista ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Reportaż daje mi pełnię szczęścia. Po fikcji literackiej - jakkolwiek dobra by nie była - zawsze odczuwam pewien niedosyt. Towarzyszy mi wtedy uczucie tracenia czasu na coś, co tak naprawdę niczego mnie o świecie nie nauczy. Może nie jest to sprawiedliwe, ale reportaż uświadomił mi, że to pojęcie jest... fikcją. Im bardziej prawdziwe, bolesne, przygnębiające i irytujące są historie opisywane przez autorów literatury faktu - tym bardziej doceniam takie publikacje. Zadaniem reportera jest dotarcie tam, gdzie nikt nie chce dobrowolnie zaglądać; jego misją jest pokazanie ludziom świata bez medialnego filtru sztuczności, uderzenie w ich najwrażliwsze punkty, sprowokowanie do refleksji nad rzeczywistością daleko odbiegającą od ludzkich wyobrażeń.

    (Droga maszyno losująca, mam już książkę Karoliny Domagalskiej. :) )

    OdpowiedzUsuń
  8. Są reportaże, które dają do myślenia. Autor takiego tekstu nie wyraża swoich emocji, zachowuje niewzruszony, chłodny, ironiczny dystans.
    Są reportaże, drogi, lecz nikt nie chciałby w taką drogę wyruszyć. Są to teksty o marzeniach, które sprowadzają się do snów, o zaspokojeniu najprostszych potrzeb, o nadziei i szansie, która często jest złudzeniem.
    Są reportaże, w których narrator nie ujawnia się tu do końca. Nigdy nie moralizuje, niczego nie narzuca, tylko bacznie obserwuje. W niektórych tekstach jest to narrator pierwszoosobowy (takie porte-parole autora), w niektórych trzecioosobowy (taki wnikliwy obserwator).
    I właśnie przez tak różnorodne podejście do tematu, reportaż ma wyższość nad innym gatunkami.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kryminał, horror czy powieść (nawet bardzo dobra) to jednak fikcja. Tylko reportaż pozwala naprawdę poznać ludzi, miejsca i ich historie. Czytam reportaże, bo ciekawi mnie drugi człowiek, jego troski i radości, sukcesy i porażki, jego życie i jego marzenia.

    OdpowiedzUsuń
  10. Najlepszych dowodem na wyższość reportażu nad innymi gatunkami jest to, że autorki i autorzy reportaży szczycą się średnią wzrostu statystycznie znacząco większą niż autorki i autorki innych gatunków literackich. Można z tego wyciągnąć logiczny i jedynie słuszny wniosek, że pisanie reportaży, a więc i same reportaże, są źródłem wyższości. Nie udało się jeszcze potwierdzić wpływu reportaży na czytelników. Pomiary trwają.

    OdpowiedzUsuń
  11. Bo reportaże są memotwórcze i powstają o nich "heheszkowe" profile na Facebooku vide "Nie wrzuciłem Antologii Reportażu Szczygła na walla, choć to ważna książka".

    Bo warto być po stronie słabszych, ponieważ reportaże masowo przegrywają nagrody literackie na rzecz prozy (wyjątek: tegoroczna Swietłana w Noblu).

    Bo już 93 lata temu Julian Tuwim w "Nauce" opisał sedno we wchłanianiu reportaży.
    I nic nie wiem, i nic nie rozumiem,
    I wciąż wierzę biednymi zmysłami,
    Że ci ludzie na drugiej półkuli
    Muszą chodzić do góry nogami.
    Otóż nie chodzą, ba, są tacy sami jak autorka bloga "God save the book" i niżej podpisany. Reportaże są dowodem.

    OdpowiedzUsuń
  12. To bardzo proste. Jak mawiał ojciec polskiego reportażu "Reportaż jest ojcem literatury", a jego początków można doszukiwać się już w Biblii. W przeciwieństwie do innych gatunków, tworzywo nie pochodzi od twórcy, a autor nie ma wpływu na fabułę.
    Paweł Zalewski "wczytany"

    OdpowiedzUsuń
  13. Reportaż jest jedyną formą literacką, która rozszerza naszą wiedzę na temat świata w którym żyjemy i przybliża do ludzi z wielu zakątków świata. Współczesny reportaż literacki to nie suchy opis rzeczywistości otaczającej, to nie spis faktów, bezosobowy opis sytuacji społecznej, czy kulturowej. To osadzony w konkretnych realiach obraz świata, ale widziany oczami ludzi z krwi i kości. Czytając reportaż literacki poznajemy świat, ale co najważniejsze - poprzez życiowe doświadczenia i uczucia konkretnego człowieka, który jest naszym swoistym przewodnikiem. Nie zapominajmy o tym, że niniejsza literatura to „non fiction”, czyli obcując z formą literacką (coraz większą rolę odgrywa styl pisarski) poznajemy świat w którym naprawdę żyjemy, co jest naprawdę niesamowicie fascynujące.

    Mateusz P.

    OdpowiedzUsuń
  14. Dlaczego? Dlatego, że reportaż pokazuje, że żeby pokazać coś niesamowitego, niewiarygodnego i fantastycznego, nie trzeba uciekać się do fikcji literackiej. Każe otworzyć oczy na piękno świata, który nas otacza, na wyjątkowość tego, co dzieje się dookoła. Bo uwrażliwia w sposób niedostępny dla żadnego innego gatunku literackiego.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Reportaż, bazując na faktach, czerpie ze wszystkich gatunków literackich, co dla matki Polki takiej jak ja, z ograniczonym niestety czasem dla siebie (pomiędzy drzemaniem i nie drzemaniem mojego pierworodnego;), jest propozycją nie do odrzucenia. Zaspokajam w ten sposób głód literacki, poznając jednocześnie nieznane mi dotąd wydarzenia, miejsca i ludzi. Dla mnie nie ma nic lepszego. Od zawsze i na zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Reportaż jest blisko życia. Pozwala wędrować, dostrzegać, poznawać, zastanawiać się. Być bliżej ludzi i zdarzeń. Być wśród nieznanych miejsc i krajobrazów. Żyć ciekawiej.

    OdpowiedzUsuń
  17. Reportaż to nawiązanie kontaktu z człowiekiem. To wejście w jego świat i poznanie jego barw mimo że dla wielu to jeden z szaraczków. To piękne ale też i bolące historie, o których trzeba mówić. Reportaże są najlepszym gatunkiem literackim właśnie z powyższych względów(dla mnie) ale też uczą, dają świadomość pewnych kwestii, pozwalają poznać miejsca, w których pewnie większości z nas nie dotknie nawet palcem. Reportaże uczą wrażliwości i empatii. Poza tym, czy na świecie jest coś lepszego i wartościowszego niż życie innego człowieka ?

    OdpowiedzUsuń
  18. Reportaż sięga tam, gdzie inne gatunki nie docierają: w surowe, pozbawione pozorów warstwy rzeczywistości, z którymi jesteśmy spleceni jednym oddechem. Ich wyższość uwarunkowana jest tym, że z majestatycznych wzgórz fikcji schodzą niżej, prosto w grząskie kałuże prawdy, zapuszczają się w dżungle bólu, okrucieństwa i nieokiełznanego piękna. Dzięki nim możemy wejrzeć w odległe miejsca, w życia i twarze dalekich nam ludzi, lecz przede wszystkim - w siebie. Nic tak nie porusza jak rozciągnięta przed nami tafla wydarzeń, których możemy być świadkami. Reportaż to lustro świata, w którym możemy się przejrzeć, a każdy z nich to odłamek kolażu układającego się w obraz rzeczywistości.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  20. Reportaż to goła prawda, czy raczej prawda tego, kto reportaż tworzy. Niby prawdziwy, ale jednak subiektywny punkt widzenia. Jednak jest to w odróżnieniu od każdego innego gatunku literackiego spojrzenie najbardziej namacalne i oskórowane z fikcji. Czy jest to lepszy gatunek? To zależy od tego, czego każdy z nas szuka i oczekuje. Na reportaż trzeba być przygotowanym, bo może zaboleć i to mocno. Może poruszyć w nas kilka zapomnianych uczuć i pozbawić nas złudzeń. Może też nas uskrzydlić czyli dokonać tyle co najpiękniejszy romans. Taką prawdziwą zaletą reportażu jest to, że ściąga nasze głowy z chmur i każe nam niekiedy spojrzeć z perspektywy posadzki, która może okazać się straszliwie brudna. Tak, jak życie.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  22. Z wykształcenia i powołania jestem dziennikarką, moim największym marzeniem było zostać reportażyst[k]ą. To się [póki co! ;)] nie udało, po drodze jednak zapoznałam się z pracą tak wielu doskonałych publicystów, reportażystów i dziennikarzy, że ciężko byłoby wskazać na "tego jedynego", ulubionego... Dzięki komu ten gatunek literatury zasługuje na specjalne miejsce na sklepowych półkach? Na pewno wyróżnić muszę „cesarza reportażu” Ryszarda Kapuścińskiego. W jego dorobku trudno doszukiwać się słabszych pozycji, ja jednak szczególnym sentymentem darzę dwie. Po pierwsze są to „Podróże z Herodotem”, bo podobnie jak sam Kapuściński uwielbiam przekraczać granice – te związane z przestrzenią oraz te czasowe. Sposób, w jaki je połączył wyjątkowo przypadł mi do gustu. Skądinąd sam Herodot i jego „Dzieje”, mimo że to pozycja przede wszystkim historyczna, zasługuje na wyróżnienie w moim prywatnym rankingu... Drugą książką z dorobku Kapuścińskiego, którą chcę wyróżnić, jest „Wojna futbolowa”. Historie bez upiększania, napisane gorzko i dobitnie. Jeśli chodzi o zagranice zawsze byłam pod wrażeniem reportaży dziennikarzy niemieckiego „Der Spiegel” i amerykańskiego „The New Republic” [i liczę, że tym drugim uda się jeszcze wrócić do dawnego poziomu]. Przy okazji wszyscy interesujący się tematem powinni zobaczyć film „Shattered Glass” dotyczący reporterskiego skandalu w redakcji tego dwutygodnika. Polski reportaż kojarzy mi się nierozerwalnie z Dużym Formatem. Nie wypada nie wspomnieć o Mariuszu Szczygle, który nie dość, że sam tworzy rzeczy genialne, dał nam reporterską dwutomową biblię. Nie sposób nie wspomnieć o wielu osobach dla DF piszących, dlatego by się nie rozdrabniać wspomnę tylko o „Made in Poland. Antologii reporterów DF” - pozycji obowiązkowej dla każdego zainteresowanego gatunkiem, „Zdarzyło się” Władysława Kalickiego – za mistrzowski styl i formę, oraz przede wszystkim sam pomysł oraz o antologii „Pierony. Górny Śląsk po polsku i niemiecku”, bo jako zakochana w swoim mieście mieszkanka Katowic byłam zachwycona wnikliwością i wielostronnością tych opowieści. Bez kokieterii - pisanie takich reportaży, które sama chcę czytać było moim marzeniem :) A z tych ponoć nie powinno się nigdy rezygnować ;D. Póki co jednak chętnie będe poszerzać swoje horyzonty :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę o jawne wypowiedzi. Nie publikuję komentarzy anonimowych.