„Lustro o północy. Śladami Wielkiego Treku” Adam Hochschild

[źródło]
Adam Hochschild, który Południową Afrykę systematycznie od lat 60. odwiedza i eksploruje, napisał wnikliwy reportaż o historii tego nad wyraz niezwykłego, ale też niespokojnego kraju. I choć swoją opowieść zaczyna od wzmianek – o plemiennej przeszłości regionu, zahacza o kolonizację, o wojny burskie i prezydenturę Nelsona Mandeli - to jednak klamrą jego opowieści są dwa zdarzenia: bitwa nad Krwawą Rzeką 1838 r. oraz jej 150. rocznica zorganizowana przez konkurujące ze sobą ugrupowania Afrykanerów. Przez pryzmat tych dwóch, bardzo istotnych punktów w historii kraju, autor buduje obraz Republiki Południowej Afryki, skupiając się (precyzyjniej: starając się skupić) w dużej mierze na narracji przynależnej rdzennym mieszkańców regionu. Co jest oczywiście zadaniem dość karkołomnym, gdyż dominującymi źródłami wiedzy są te, które zostawił po sobie kolonizator. „Lustro północy” jest zatem dość ambitną, ale i udaną próbą charakterystyki kraju, który, także przez wzgląd na swoje położenie i zasoby naturalne, był i nadal jest areną nieustanych walk o wpływy i władzę.

Hochschild, znany zresztą polskiemu czytelnikowi z dwóch, bardzo dobrych wydawnictw: „Duch króla Leopolda” oraz „Pogrzebać kajdany”, bardzo wnikliwie i globalnie stara się spojrzeć na historię RPA. Scharakteryzować i ująć w ramy miejsce, które przez lata było bestialsko i nad wyraz brutalnie eksploatowane przez Brytyjczyków, Burów i kto tam się jeszcze nawinął (na marginesie: w ostatnich latach także przez „swoich” – elitarną grupę, która niekoniecznie myśli o wszystkich mieszkańcach, ale raczej skupiona jest na własnych interesach). Ale wracając jeszcze do rzeczonych punktów wyjścia: wspomniana wcześniej bitwa z 1838 roku jest dla niego zalążkiem wszystkiego, clou przeszłości RPA. Zdarzeniem, które zapoczątkowało niszczącą ekspansję białych:  

Starcie nad Krwawą Rzeką było dla południa Afryki przełomową bitwą w historii XIX wieku. Miała znaczenie symboliczne. Nie złamała siły militarnej Zulusów, ale ponad wszelką wątpliwość dowiodła, że niewielka liczba ludzi dysponujących bronią palną, nawet jeśli nie broni się w kamiennym forcie, może pokonać o wiele większą liczbę uzbrojonych w dzidy. Wieść o bitwie szeroko się rozeszła, a konsekwencją wysnutych z niej wniosków były wydarzenia następnego półwiecza: kontynuacja Wielkiego Treku, brytyjski podbój Rodezji, ekspansja portugalskich kolonistów z nadbrzeżnych faktorii w głąb lądu, brutalne zawładniecie Kong przez Belgów.

To zdarzenie, które stało się kluczem do podboju tej części Afryki, poniosło za sobą wiele konsekwencji, których skutki były i są widoczne po dziś dzień. Choćby wymienić: apartheid, który zdominował prawie cały XX wiek i represje względem czarnych działaczy, którzy walczyli ze zniesieniem niesprawiedliwego systemu, postać i działalność m.in. Terre'Blanche, Afrykanerzy i ich konserwatyzm, wyzysk czarnych robotników etc. – wyliczać, zdaje się, można bez końca. Autor finiszując swoją książkę skupia się jednak na elementach pozytywnych i na ewolucji politycznej regionu: na postaci Neslona Mandeli i Frederiku Willemie de Klerku, na rewolucji jaka dokonała się w RPA po roku 1994. Na zmianach, których symbolem jest przemianowanie burskiego święta upamiętniającego Wielki Trek – Święto Ślubowania - na ogólnokrajowe Święto Pojednania. Jednak, o czym autor zdaje się doskonale pamiętać, nie wszystko dziś jest tak idealne jak mogłoby się wydawać: […] W Południowej Afryce Trzeci i Pierwszy Świat są wszędzie w odległości kilkuminutowego spaceru. [Świetnie to zresztą przedstawia Wojciech Jagielski w dwóch swoich książkach „Wypalanie traw” i „Trębacz z Tembisy”].

Za tytuł książki posłużył autorowi fragment wiersza Breytenna Breytenbacha: Gdy patrzysz na Południową Afrykę, to tak, jakbyś spoglądał/W lustro o północy […] Przerażająca twarz, ale twoja. I ten wyimek jest na tyle klarowny, że nie trzeba go w żaden sposób tłumaczyć.

Książka amerykańskiego autora to dzieło zwarte i wyczerpujące. Mówiące w sposób skondensowany o burzliwej historii RPA, która to historia jest punktem wyjścia do rozważań o Afryce w ogóle. Wydawnictwo warte lektury i poznania.

***
Za książkę dziękuję Wydawnictwu Czarne




Komentarze