Koszmar minionego lata. "Wiara" Anna Kańtoch


Klaustrofobiczna atmosfera polskiej wsi lat 80. Sam środek wyjątkowo upalnego lata i sezonu turystycznego w niewielkiej Rokitnicy. Protestujący hipisi, którzy sprzeciwiają się budowie elektrowni jądrowej i pijacy robotnicy. Milicyjne miejscowe gapy (poza Hanką) i inteligentny, ekscentryczny (objawia się to lekturą Nienackiego!), przyjezdny kapitan Witczak. I jeszcze zamordowana, młoda dziewczyna, której zwłoki na nasypie kolejowym odnajduje miejscowy proboszcz. To główne składowe najnowszego kryminału Anny Kańtoch „Wiara”. Powieści wciągającej i całkiem dobrej, choć z kilkoma zastrzeżeniami.

Kwestie formalne gatunku Kańtoch ma w małym palcu. Nic w książce nie dzieje się deus ex machina. Zainicjowane wątki znajdują swoje logiczne rozwiązanie (co u polskich kryminalistów wcale nie jest takie częste). Morderca nie pojawia się znikąd, a czytelnik krok po kroku może prześledzić toczące się śledztwo. Główny „detektyw” ma za sobą oczywiście niełatwą przeszłość a towarzyszy mu mniej doświadczony i inteligentny partner – w tym przypadku wspomniana wcześniej Hanka. Jest i Chandlerowskie epilog, który wcale nie przynosi szczęśliwego zakończenia tylko ponownie eksponuje starą prawdę: świat jest cholernie złym miejscem. Kańtoch świetnie też poradziła sobie z kreacją świata przedstawionego, który w „Wierze” jest wyjątkowo sensualny. Letnie burze i upały. Zapach martwej myszy i woń niestrawionego alkoholu – czytelnik w pełni odczuwa koszmar minionego lata.

Niemniej, przy tych wszystkich plusach, jest i kilka punktów, które rozczarowują. Lecz nie dlatego, że jest to słaba książka, ale dlatego, że jest to powieść rewelacyjnej Kańtoch, która ma bardzo wysoko postawioną poprzeczkę. A zatem: czytelnik zbyt łatwo domyśla się kto jest mordercą i jaka jest przyczyna zbrodni. Sama zaś tajemnica, to boleśnie stereotypowe rozwiązanie (enigmatyczność jest związana z obawą przed spoilerem). Można było się spodziewać jednak czegoś bardziej wyrafinowanego i pogmatwanego - jak we wcześniejszej „Łasce”.

Kańtoch znacząco wybija się na tle rodzimych kryminalistów. To wielce utalentowana autorka, która ma bardzo dużą świadomość warsztatu. I mimo kilku słabszych momentów „Wiary” warto po książkę sięgnąć. Bo koniec końców to dobra i wciągająca rzecz.  

Komentarze

Prześlij komentarz

Bardzo proszę o jawne wypowiedzi. Nie publikuję komentarzy anonimowych.