Najlepsze książki 2017. Lista osobista


To nie jest lista najlepszych książek wydanych w 2017. To jest lista najlepszych książek, które w minionym roku udało mi się przeczytać. I podobnie jak w latach ubiegłych, większość tytułów to te z obszaru non-fiction, szczególnie zaś biografie. Zresztą, co tu dużo dywagować, to był dla mnie rok bardzo dobrych książek. A kolejność tych, które szczególnie warte są uwagi, przypadkowa. 

Bezsprzecznie jest to jedna z najważniejszych i najlepiej udokumentowanych biografii tego roku. Bikont udało się zrekonstruować mechanizm mitologizacji postaci i pułapek, które się z tym wiążą. 

To reportaż tak samo dobry, jak i pesymistyczny. Książka Łazarewicza to rzecz o polskim rozumieniu historii, ale też obraz naszej nieudolnej próby rozliczenia się z przeszłością.

To intymna i wyjątkowa książka o pamięci i tęsknocie. O trudnym umieraniu. O drobiazgach ważkich i nie.  Ale też o cudzie, jakim jest literatura.

Biografia Lema to rzecz pyszna. Orliński świetnie potrafił wykorzystać potencjał autora i stworzył książkę mądrą, ciekawą i niebanalną. Bez patyny i patetyzmu. Za to z pasją i szacunkiem. 

W tej książce Polska jest lepka i nieatrakcyjna, a dojrzewanie w niej nad wyraz nieprzyjemne. Cieplak doskonale oddała naszą codzienność – bez wielkich fraz i słów, ale za to prosto i trafnie. Dorastanie w takiej rzeczywistości to cholerny tor przeszkód, gdzie zmagania uczestników cały czas obserwują inni użytkownicy popularnych social mediów. Wszystko podlega ocenie. Dziś nawet bardziej niż nawet pokolenie wstecz. Nie łatwo w takim świecie żyć, a co dopiero zmagać się z hormonami i trądzikiem.

Eugenides stworzył powieść wybitną. Zdumiewa jej rozmach i wnikliwość. Cieszy każde słowo, każda opowiedziana historia, która dociera do trzewi i mierzi do cna. Autor stworzył opowieść z jednej strony na wskroś amerykańską, z drugiej zaś strony wybitnie uniwersalną. O wartościach ponadczasowych jak samotność, miłość, wierność - pisze bez ckliwości, ale za to z wielkim znawstwem. Trzeba przeczytać i się rozsmakować.

To jedna z najlepszych książek non-fiction jakie przeczytałam. Doskonale łącząca ważki temat z rzetelnością reporterską i wciągającą (!) fabułą. Miał rację Artur Domosławski pisząc, że to arcydzieło. Bowiem praca amerykańskiego dziennikarza tym właśnie jest.

***
I jeszcze tytuły, których nie zdążyłam zrecenzować (może uda się jeszcze nadrobić zaległości), a którym na pewno warto poświęcić czas i uwagę:

8."Pani Stefa" Magdalena Kicińska
9. "Rejwach" Mikołaj Grynberg
10. "Detroit. Sekcja zwłok Ameryki" Charlie LeDuff
11. "Opowieść podręcznej" Margaret Atwood
12. "Krwawy południk" Cormac McCarthy
13. „Moraliści" Katarzyna Tubylewicz
14. "1947. Świat zaczyna się teraz" Elisabeth Asbrink



Komentarze

  1. "Ogara" przyniósł mi... Biblionetkołaj, a że opinie zebrał znakomite, mam nań dużego smaka. Poza tym cała seria "Amerykańska" Czarnego to z mojej amerykanocentrycznej perspektywy co najmniej wydarzenie dekady, jeśli nie wręcz najlepsza seria wydawnicza XXI wieku. "Póki co", bo wiek to jeszcze młody :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Tytuły w tej serii kupuję w ciemno i jak na razie jeszcze się nie zawiodłam. "Ogar..." doskonałym tego przykładem :)

      Usuń
  2. Z tego czytałam nr 12 (i polecam), czytam właśnie Middlesex, ale nie jestem aż tak zachwycona jak Ty, choć to solidna powieść. W planach mam za to nr 1,2,4 i 7, czyli wychodzi na to, że czytamy podobne książki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sendlerową to polecam bardzo. Jakże brakuje takich porządnie opracowanych i ważnych książek. A co do Eugenidesa, co ciekawe, reszta jego tytułów już nie wzbudza we mnie takiego entuzjazmu. A ten był dla mnie jak objawienie. A polecasz coś dobrego, takiego co urywa głowę? Myślę o powieści. Bo szukam, szukam i nie mogę znaleźć :)

      Usuń
    2. Hmm, z moich ostatnich odkryć, to przychodzi mi na myśl Nieznośna lekkość bytu. Bo Księgę Fabera czytałaś. Natomiast moja tegoroczna szóstka to będą opowiadania akurat.

      Usuń
  3. Mnie też zachwycił Middlesex. Nie spodziewałam się, że tak spodoba mi się styl autora. Teraz mam ochotę rzucić się na inne jego książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przeczytałam jeszcze "Przekleństwa niewinności" i już nie wzbudziły takiego entuzjazmu. Podczytałam, czyli nie doczytałam do końca "Intrygę..." i też nic. Ale pewnie tej drugiej dam jeszcze szansę.

      Usuń
  4. Udało mi się przeczytać tylko "Żeby nie było śladów..." (ja jak zwykle na bakier z nowościami), ale będę się czaiła na biografie Sendlerowej i Lema, skoro polecasz, ufam Twojemu nosowi co do biografii :-). Piękny czytelniczo rok, pozostaje życzyć takiego następnego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! Tobie również! A za Sendlerową i Lema ręczę głową ;)
      serdecznie

      Usuń
  5. Z rozszerzonej listy czytałem tylko Atwood, ale tak w zasadzie to chciałbym przeczytać niemal wszystkie. Mam na liście (nie)postanowień serię amerykańską i mam chęć zacząć ją od Detroit. Oby się powiodło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Detroit wspaniałe! Koniecznie od tego!

      Usuń
  6. Z wymienionych przez Ciebie tytułów przeczytałam jedynie "Opowieść podręcznej", ale kilka pozostałych książek mam na liście must read, a niektóre już nawet stoją na półce (3, 6, 9, 10, 12, 13 i 14).
    U mnie pierwsza trójka wyszła bardzo kobieca: 1. "Simona. Opowieść o niezwyczajnym życiu Simony Kossak" Anny Kamińskiej, 2. "Pamięć miłości" Aminatty Forny i 3. "Wyspa łza" Joanny Bator. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. faktycznie - dużo u Ciebie kobiet! A wymienione przez Ciebie numery polecam z czystym sumieniem. Serdecznie.

      Usuń
  7. "Opowieść podręcznej" znakomita, u mnie rok w ogóle był mocno Atwoodowy, bo i "MaddAddam" i "Grace i Grace" się udało przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak inne jej książki? Równie świetne?

      Usuń

Prześlij komentarz

Bardzo proszę o jawne wypowiedzi. Nie publikuję komentarzy anonimowych.